Niedzielne kazanie   
XXIV Niedziela Zwykła, rok C 15 września 2019 r.
Dodano dnia 15.09.2019 09:28
Wj 32,7-11.13-14; 1 Tm 1,12-17; Łk 15,1-32
______________________________________________

Miłość wszystko przebaczająca

 

 

 

Św. Łukasz nazywany jest Ewangelistą Bożego miłosierdzia. Zyskał ten tytuł dzięki czterem przypowieściom: o zagubionej owcy, o zagubionej drachmie, o synu marnotrawnym i miłosiernym Samarytaninie. Ale szczególnie na ten tytuł zasłużył sobie dzięki usłyszanej przed chwilą przypowieści o synu marnotrawnym. Właściwie to ta przypowieść powinna nazywać się o miłosiernym ojcu, bo jej główną postacią i bohaterem jest ojciec. Ale nie ojciec ziemski, ale Niebieski, o którym mówi psalmista, że „miłosierdzie Jego jest większe, aniżeli wszystkie dzieła rąk Jego".

Chrystus Pan opowiada tę przypowieść w momencie, kiedy „zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać" (Łk 15,1). To nie podobało się faryzeuszom i uczonym w Piśmie. Szemrali więc przeciwko Niemu: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi" (Łk 15, 3). Chrystus przyjmował grzeszników, rozmawiał z nimi, siadał z nimi przy jednym stole. I to wszystko tylko po to, aby pokazać, że „przyszedł szukać zagubionych"; i że Bóg zawsze jest gotów do okazania miłosierdzia i przebaczenia. Chrystus mówi, że taki jest Bóg i takiego Boga potrzeba człowiekowi; Boga, który nie grozi podniesieniem w górę bata, ale obejmuje swymi rękoma; Boga, który kocha a nie policzkuje; Boga dla którego powracający grzesznik jest prawdziwą radością.

Grzesznicy i celnicy - są w przypowieści reprezentowani w osobie marnotrawnego syna. Cóż uczynił? Popełnił grzech. I popełnił w sposób zdecydowany i przemyślany: odszedł od Ojca. W symbolice biblijnej „odejść od Ojca" - znaczy popełnić grzech. Adam także po grzechu odszedł od Ojca, opuścił Boga; Judasz podobnie, gdy zdecydował się na grzech, opuścił wieczernik i poszedł w noc. „A była wtedy noc" (J 13,30).

Życie z dala od Boga zawsze kończy się przegraną i rozpaczą. Daleko od Boga człowiekowi nie może być przecież dobrze. Kiedy dostrzega swoją tragiczną sytuacją i brak sensu życia, postanawia wrócić do Ojca. Rozumie, że u Ojca będzie mu lepiej. A Ojciec niecierpliwie wypatruje jego powrotu i nie ukrywa radości, kiedy on wraca. Bo On wciąż syna kocha, mimo, że ma tyle udręki z jego powodu. Przyjmuje go nie jako marnotrawnego, ale jako syna. Każe go wystroić, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to jest jego ukochany syn.

Dla Boga najważniejsze jest to, żeby grzesznik do Niego wrócił. Wszystko jedno w jakim stanie, czy obrzucony błotem grzechu, czy obdarty ze wszystkich wartości, czy poniżony i wytykany palcem. Ważne by do Niego pragnął wrócił. Reszty dokona już On sam. On da nam nową szatę godową, jak powracającemu synowi. Sam włoży nam pierścień swojej łaski na rękę, sam nas zjednoczy ze sobą i na uroczystej uczcie nakarmi pokarmem na życie wieczne.

Zdumiewające jest to miłosierdzie Ojca względem syna. W naszym ludzkim odczuciu pewnie byśmy tak nie postąpili. Może postąpilibyśmy jak starszy syn: oburzeni na pozorną niesprawiedliwość ojca. Oburzenie starszego syna na zachowanie Ojca przebaczającego wybryki młodszemu synowi, może było słuszne, ale nigdy nie może być usprawiedliwione. Ojciec, który dał synowi życie, nie chciał tego życia w nim zgasić. Dlatego dostrzegając w nim iskierkę dobrej woli, postanowił ją rozdmuchać w wielki płomień miłości. Wracającego przyjął do swojej wspólnoty oświadczając z radością, że „trzeba się weselić i cieszyć z tego, ze ten brat twój był umarły i znów ożył, zaginął a odnalazł się" (Łk 15,32).

Trzeba bez końca nam grzesznikom, sobie uświadamiać, że najważniejszy jest Bóg - Ojciec, który wciąż na tego, który „opuści Jego dom" oczekuje, który serdecznie obejmuje na powitanie, który zapomina o przeszłości, który na nowo powołuje do życia swego syna w miłości i radości. Girolamo Savonarola pisał: „Strach przed grzechem, jaki w sobie odkrywam, prowadzi mnie do rozpaczy. Ale nadzieja twego miłosierdzia jest większa niż ma nędza. Przez to nie przestanę nigdy ufać i opiewać twej miłości". Ostatnim słowem Boga jest przebaczenie, ostatnim jego gestem przygarniecie człowieka do siebie.

Jacek Wawrzyniak SDS

Otwierany 60 razy Źródło: katolik.pl Autor: Jacek Wawrzyniak SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła