Z życia Kościoła   
Nowi święci w Kościele
Dodano dnia 17.10.2016 09:58
„Niech przez przykład i wstawiennictwo nowych świętych Bóg da również nam być mężczyznami i kobietami modlitwy" - powiedział papież podczas uroczystej kanonizacji błogosławionych Salomona Leclerca, Józefa Sancheza del Río, Emanuela Gonzáleza Garcíi, Ludwika Pavoniego, Alfonsa Marii Fusco, Józefa Brochero i Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej. W swojej homilii Ojciec Święty poruszył kwestię modlitwy.

 

 

Papieska homilia:

 

Na początku dzisiejszej Eucharystii skierowaliśmy do Pana następującą modlitwę: „spraw, aby nasza wola była zawsze Tobie oddana i abyśmy szczerym sercem służyli Twojemu majestatowi" (Kolekta).

 

Sami nie jesteśmy w stanie utworzyć sobie takiego serca, tylko Bóg może je takim uczynić i dlatego prosimy Go o to w modlitwie, przyzywamy takiego serca od Niego jako daru, jako Jego „stworzenia". W ten sposób jesteśmy wprowadzeni w temat modlitwy, która znajduje się w centrum czytań biblijnych dzisiejszej niedzieli i stanowi wyzwanie także dla nas, zgromadzonych tutaj na kanonizacji nowych świętych. Osiągnęli oni cel, mieli serce szczodre i wierne dzięki modlitwie: modlili się ze wszystkich sił, zmagali się i zwyciężyli.

 

Trzeba zatem się modlić podobnie jak Mojżesz, który był przede wszystkim człowiekiem Bożym, człowiekiem modlitwy. Widzimy go dzisiaj w wydarzeniu bitwy przeciw Amalekitom, stojącego na wzgórzu z podniesionymi rękami. Ale co jakiś czas ramiona z powodu ciężaru jemu opadały i w takich chwilach lud doznawał porażki. Zatem Aaron i Chur posadzili Mojżesza na kamieniu i podparli jego wzniesione ręce, aż do ostatecznego zwycięstwa.

 

To jest styl życia duchowego, jakiego wymaga od nas Kościół: nie aby wygrać wojnę, ale żeby wygrać pokój!

 

W wydarzeniu Mojżesza znajdujemy ważne przesłanie: trud modlitwy wymaga, aby wspierać się wzajemnie. Zmęczenie jest nieuniknione, czasami nie dajemy już rady, ale przy wsparciu braci nasza modlitwa może trwać, dopóki Pan nie doprowadzi swego dzieła do końca.

 

Święty Paweł, pisząc do swego ucznia i współpracownika Tymoteusza, poleca mu, by trwał mocno w tym, czego się nauczył i w co stanowczo wierzy (por. 2 Tm 3,14). Jednak także Tymoteusz nie mógł tego dokonać sam: nie wygrywa się „bitwy" wytrwałości bez modlitwy. Ale nie jest to modlitwa sporadyczna, wahająca się, ale taka jakiej naucza Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „zawsze się modlić i nie ustawać" (Łk 18,1). Jest to sposób chrześcijańskiego działania: trwać mocno w modlitwie, aby trwać mocno w wierze i świadectwie. I oto znowu pojawia się w nas głos: „Ależ Panie, jak to możliwe, aby nie ulec znużeniu? Jesteśmy ludźmi... nawet Mojżesz się zmęczył!". To prawda, każdy z nas się męczy. Ale nie jesteśmy sami, jesteśmy częścią Ciała! Jesteśmy członkami Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Jego ramiona są podnoszone do nieba w dzień i w nocy, dzięki obecności Chrystusa Zmartwychwstałego i Jego Ducha Świętego. I tylko w Kościele oraz dzięki modlitwie Kościoła możemy trwać mocno w wierze i świadectwie.

 

Wysłuchaliśmy w Ewangelii obietnicy Jezusa: „Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego" (Łk 18,7). Oto tajemnica modlitwy: wołać, nie ulegać znużeniu a jeśli jesteś zmęczony, to trzeba prosić o pomoc, aby mieć ręce wzniesione. Oto modlitwa, jaką objawił nam Jezus i dał nam w Duchu Świętym. Modlitwa nie jest schronieniem się w świecie idealnym, nie jest ucieczką do fałszywego egoistycznego spokoju. Wręcz przeciwnie, modlitwa jest zmaganiem się, jest pozwoleniem, aby także Duch Święty modlił się w nas. A Duch Święty uczy nas się modlić, to On nas prowadzi w modlitwie, sprawia, że modlimy się jak dzieci.

 

Święci to mężczyźni i kobiety, którzy dogłębnie wchodzą w tajemnicę modlitwy. Mężczyźni i kobiety, którzy walczą za pomocą modlitwy, pozwalając, aby modlił się i walczył w nich Duch Święty. Walczą aż do końca ze wszystkich swoich sił i zwyciężają, ale nie sami: Pan zwycięża w nich i wraz z nimi. Także tych siedmioro świadków, którzy dzisiaj zostali kanonizowani stoczyło z modlitwą dobrą walkę wiary i miłości. Z tego powodu wytrwali mocni w wierze z sercem szczodrym i wiernym. Niech przez ich przykład i wstawiennictwo Bóg da również nam być mężczyznami i kobietami modlitwy; byśmy wołali do Boga w dzień i w nocy, bez wytchnienia; byśmy pozwolili, ażeby Duch Święty modlił się w nas, i byśmy się modlili wspierając się nawzajem, aby trwać ze wzniesionymi ramionami, dopóki nie zwycięży Boże Miłosierdzie.

 

Na zakończenie uroczystej Eucharystii kanonizacyjnej 16 października papież w krótkich rozważaniach przed modlitwą „Anioł Pański" m.in. nawiązał do przypadającego 17 bm. Dnia Walki z Ubóstwem i wezwał do zespolenia sił w walce z tym problemem: Na zakończenie tej celebracji pragnę serdecznie pozdrowić was wszystkich, którzy przybyliście z różnych krajów, aby oddać hołd nowym świętym. Z szacunkiem pozdrawiam zwłaszcza delegacje oficjalne z Argentyny, Hiszpanii, Francji, Włoch i Meksyku. Niech przykład i wstawiennictwo tych wspaniałych świadków wspiera wysiłki każdego we właściwym jemu środowisku pracy i służby, dla dobra Kościoła i społeczeństwa obywatelskiego.

 

Jutro przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem. Połączmy nasze siły moralne i ekonomiczne, aby wspólnie walczyć z ubóstwem, które poniża, obraża i zabija wielu braci i siostry, realizując poważną politykę na rzecz rodziny i pracy.

 

Maryi Pannie powierzmy wszystkie nasze zamiary, a zwłaszcza naszą niestrudzoną i szczerą modlitwę o pokój.

 

***

 

Sylwetki nowych świętych

 

1. Salomon Leclercq (lub Leclerc) - Francuz, brat szkolny, męczennik czasów rewolucji francuskiej

Urodził się 15 listopada 1745 w Boulogne-sur-Mer (dzisiejszy departament Pas-de-Calais w płn.-zach. Francji). Na chrzcie otrzymał imiona Wilhelm Ludwik Mikołaj ( Guillaume-Louis-Nicolas). Po ukończeniu miejscowej szkoły, prowadzonej przez braci szkolnych (zwanych też lasalianami - od nazwiska założyciela tego zgromadzenia, św. Jana Chrzciciela de la Sallea [1651-1719]), sam 25 marca 1767 wstąpił do nich, przyjmując imię zakonne Salomon. Był m.in. mistrzem nowicjatu, dyrektorem, a po pięciu latach został pomocnikiem mistrza nowicjatu. Od 1777 był prokuratorem w Maréville, a po dalszych 10 latach został sekretarzem prowincjała. Przez cały ten czas nie tylko bardzo dobrze wywiązywał się ze swych obowiązków administracyjnych, ale znajdował też czas na pracę nauczycielską i na pogłębianie swego życia duchowego.

 

Wybuch rewolucji 1789 zastał go w Paryżu i tam po wprowadzeniu przez nowe władze tzw. cywilnej konstytucji duchowieństwa odmówił złożenia na nią przysięgi. Był wówczas świadkiem nie tylko wielkiego zamętu rewolucyjnego, ale także towarzyszących mu licznych profanacji, bezczeszczeń i niszczenia świątyń, przede wszystkim zaś prześladowań Kościoła i jego wyznawców. Mimo to nie tracił nadziei, a nawet w 1791 wraz z innym kapłanem snuł plany założenia nowego zgromadzenia. Nie doczekał jednak nadejścia lepszych czasów, gdyż 15 sierpnia 1792 został aresztowany w czasie tzw. masakr wrześniowych, w których zamordowano w okrutny sposób 3 biskupów i prawie 400 kapłanów. Zginął wraz z innymi w zamienionym na więzienie stołecznym klasztorze karmelitów 2 września 1792.

 

Pius XI ogłosił go błogosławionym wraz ze 190 innymi męczennikami paryskimi 17 października 1926. Jest drugim - po Janie Chrzcicielu de la Salle - beatyfikowanym Zgromadzenia Braci Szkół Chrześcijańskich a pierwszym męczennikiem wśród jego członków. Obecnie zaś zostanie zaliczony - już indywidualnie - do grona świętych.

 

2. Józef (José) Sánchez del Río - Meksykanin, męczennik z czasów prześladowań religijnych

Urodził się 28 marca 1913 w miasteczku Sahuayo (diecezja Zamora) w środkowomeksykańskim stanie Michoacán jako czwarte z pięciorga dzieci w pobożnej rodzinie, której wszyscy męscy członkowie walczyli jako „cristeros" w obronie wiary w czasie antykatolickich rządów w tym kraju. Joselito (Józio), jak go nazywano, był żywym, pogodnym chłopcem, a przy tym głęboko wierzącym i związanym z Kościołem. W jego rodzinnej miejscowości wiara była bardzo silna i ukrywało się tam wielu kapłanów, którzy potajemnie odprawiali Msze i udzielali sakramentów. Aktywnie działali tam również „cristeros", m.in. byli nimi jego ojciec i starsi bracia. Do ruchu tego przystąpił także mały Joselito, mimo sprzeciwu rodziców, którzy lękali się, że mogą stracić syna. Ten jednak został „cristero", a na jego decyzję wpłynęły też wieści o męczennikach, których mordowano okrutnie w owym czasie; chciał on zostać jednym z nich. I wkrótce tak się stało.

 

Podczas jednej z gwałtownych walk „cristeros" z wojskami rządowymi 25 stycznia 1928 schwytano go, przewieziono do jego miasta rodzinnego i wtrącono do miejscowego kościoła, zamienionego na więzienie. Najpierw oprawcy, widząc jego młody wiek, zaproponowali mu ucieczkę, aby mógł uniknąć śmierci, ale odrzucił tę propozycję. A gdy odmawiał zaparcia się wiary, był okrutnie torturowany, m.in. zdarto mu skórę ze stóp i kazano iść pieszo na miejscowy cmentarz, gdzie żołnierze strzelali do niego, ale nie zabijając go. Na wszelkie namawianie go do wyrzeczenia się wiary odpowiadał okrzykiem: „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Maryja z Guadalupe!". Ostatecznie zginął zastrzelony tuż przed północą 10 lutego 1928, nie mając jeszcze 15 lat.

 

Błogosławionym ogłosił go 20 listopada 2005 Benedykt XVI.

 

3. Emanuel (Manuel) González García - Hiszpan, biskup, wielki czciciel Eucharystii, założyciel Dzieła Tabernakulów-Kalwarii.

Urodził się 25 lutego 1877 w Sewilli jako czwarte z pięciorga dzieci. Już w dzieciństwie był związany z Kościołem jako członek tzw. „szóstek", czyli małych grup dzieci, które podczas uroczystych procesji tańczyły przed Najświętszym Sakramentem. Wcześnie poczuł w sobie powołanie kapłańskie i - mimo początkowych sprzeciwów rodziców - rozpoczął studia teologiczne w swym mieście rodzinnym, po czym 21 września 1901 został wyświęcony na kapłana swej archidiecezji. Posługiwał w Palomares del Río koło Sewilli i w Huelvie, wyróżniając się gorliwością i zapałem duszpasterskim.

 

Będąc wielkim czcicielem Eucharystii i widząc nierzadkie zaniedbywanie jej kultu, właśnie tam, w Huelvie 4 marca 1910 postanowił założyć Dzieło Trzech Maryi i Uczniów św. Jana, zwane potocznie Dziełem Tabernakulów-Kalwarii. Należące do niego osoby zobowiązywały się do częstego kontaktu z Jezusem Eucharystycznym jak trzy Maryje i św. Jan Apostoł na Kalwarii. Dzieło to dość szybko przekształciło się w Eucharystyczną Unię Wynagradzającą, na którą składały się grupy żeńskie, męskie i dziecięce. W 1918 powstała grupa kapłańska pod nazwą Diecezjalni Misjonarze Eucharystyczni, a w 1939 - młodzieżowa. Istnienie Dzieła przyczyniło się do założenia w 1921 Zgromadzenia Eucharystycznych Misjonarek z Nazaretu i w 1932 - Zgromadzenia Misjonarek Pomocnic Nazaretańskich. Inicjatywy te szybko spotkały się z aprobatą i błogosławieństwem św. Piusa X (zwanego „papieżem Eucharystii"), który przyjął go 28 listopada 1912 na audiencji.

6 grudnia 1915 Benedykt XV mianował go biskupem pomocniczym Malagi, której pełnoprawnym rządcą został 22 kwietnia 1920. W kilka lat później zaczęły się pojawiać w Hiszpanii pierwsze oznaki przyszłej wojny domowej i w maju 1931 lewicowi rewolucjoniści spalili niemal wszystkie kościoły w Maladze a biskup musiał się ukrywać, w pewnym momencie wyjechał nawet do Gibraltaru, ale pod koniec tegoż roku powrócił. Jednakże Stolica Apostolska, obawiając się o życie biskupa, poleciła mu w 1932 przenieść się do Madrytu, gdzie pozostał 3 lata, kierując stamtąd swą diecezją. 5 sierpnia 1935 Pius XI mianował go biskupem Palencii i tam nadal rozwijał swą działalność propagującą kult Eucharystii. Sam siebie określał jako „biskup opuszczonych tabernakulów", wkrótce jednak - wraz z wybuchem wojny domowej w 1936 - stał się „biskupem męczennikiem", chociaż udało mu się uniknąć największych okropności tego okresu. Zmarł 4 stycznia 1940 w Madrycie, ale pochowano go - zgodnie z jego testamentem - przed ołtarzem Najświętszego Sakramentu katedry w Palencii.

 

Błogosławionym ogłosił go 29 kwietnia 2001 św. Jan Paweł II, nazywając go przy tym "wzorcem wiary eucharystycznej".

 

4. Ludwik (Lodovico) Pavoni - Włoch, kapłan, założyciel Zgromadzenia Synów Maryi Niepokalanej (pawonianów), społecznik.

Urodził się 11 września 1784 w Brescii (płn. Włochy) jako pierwsze z pięciorga dzieci w rodzinie szlacheckiej. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na czas głębokich wstrząsów politycznych i społecznych: rewolucji francuskiej (1789), panowania Napoleona (przełom XVIII i XIX w.) i od 1814 r. rządy austriackie w płn. Włoszech. Święcenia kapłańskie przyjął 21 lutego 1807. Odrzucając perspektywę kariery kościelnej (chociaż był sekretarzem biskupa Brescii) zajął się najbardziej potrzebującymi: młodzieżą i ubogimi. Z myślą o nich otworzył w 1812 oratorium a jednocześnie nauczał, katechizował, głosił kazania i rekolekcje. W 1818 został kanonikiem i rektorem bazyliki św. Barnaby w Brescii. W 3 lata później założył przy tej świątyni Instytut św. Barnaby, który zapewniał bezpłatne utrzymanie, naukę i wychowanie ubogim, zwłaszcza sierotom i podrzutkom. W ramach Instytutu powstała pierwsza we Włoszech Szkoła Drukarska, która szybka stała się także wydawnictwem. Łączyła ona pracę wychowawczą i zawodową z głębokim wymiarem duchowym. Niezmordowany kapłan założył też szkołę rolniczą a w 1841 instytut głuchoniemych.

 

Aby zapewnić wsparcie i ciągłość działania swej placówki, ks. Pavoni powołał do życia Zgromadzenie Synów Maryi, „oparte na cnotach ewangelicznych", poświęcające się całkowicie wychowaniu trudnych dzieci i bezpłatnie opiekujące się młodymi robotnikami. Ustanowił je kanonicznie 11 sierpnia 1847, a 8 grudnia tegoż roku sam złożył w nim śluby wieczyste. Jego kapłani zajmowali się odtąd kierownictwem duchowym oraz sprawami dyscyplinarnymi i administracyjnymi, a zakonnicy bez święceń prowadzili biura i poświęcali się wychowaniu młodzieży. Pojawiła się w ten sposób nowa postać zakonnika - robotnika i wychowawcy, o równych prawach i obowiązkach jak księża. Kapłan-społecznik zmarł w Saiano, 12 km od Brescii, w następstwie zapalenia płuc, jakiego się nabawił, ratując życie uczniom w czasie rozruchów antyaustriackich w miasteczku. Pius XII nazwał w 1947 kapłana z Brescii "nowym Filipem Nereuszem" i "prekursorem Jana Bosko".

 

Beatyfikował go 14 kwietnia 2002 św. Jan Paweł II.

 

5. Alfons Maria (Alfonso Maria) Fusco - Włoch, kapłan, założyciel Zgromadzenia Sióstr św. Jana Chrzciciela (baptystynek) z Nazaretu

Urodził się 23 marca 1839 w Angri w prowincji Salerno na południu Włoch jako pierwsze z 5 dzieci w wykształconej rodzinie wiejskiej, głęboko religijnej. W pobliskim Pagani znajdują się relikwie św. Alfonsa Marii de Liguoriego - założyciela redemptorystów i tam modlili się państwo Fusco, nie mogąc doczekać się dzieci i gdy wreszcie urodziło się pierwsze z nich, otrzymało imiona tego świętego. Tam też zrodziło się później powołanie ich syna, który przyjął święcenia 29 maja 1863 w trudnych czasach walk o zjednoczenie Włoch. Jako kapłan od początku poświęcił się, oprócz pracy duszpasterskiej, wychowaniu i opiece nad dziećmi, zwłaszcza bezdomnymi i porzuconymi, których wtedy wiele błąkało się po ulicach Angri. Troszczył się o ich formację religijną, kulturalną i zawodową, aby stawały się prawdziwymi, świadomymi chrześcijanami i dobrymi fachowcami, zdolnymi do odgrywania ważnych ról społecznych. Kapłan umiał wybiegać myślami daleko naprzód, rozumiał ważność nauczania także kobiet w społeczeństwie, które nie doceniało w pełni ich godności. Był przy tym gorliwym kapłanem, wiele czasu spędzał w konfesjonale, był zdolnym kaznodzieją i katechetą, poświęcał wiele uwagi sprawom liturgii wśród młodzieży i misjom wiejskim. Odznaczał się cierpliwością, pokorą i posłuszeństwem woli Bożej, był wielkim czcicielem Matki Bożej Bolesnej.

 

26 września 1878 spełnił swe marzenie, które żywił jeszcze od czasów seminaryjnych - wraz z Magdaleną Caputo ze swego rodzinnego miasteczka założył Zgromadzenie Sióstr św. Jana Chrzciciela z Nazaretu, zwane potocznie baptystynkami. Jego celem była ewangelizacja, wychowanie i wspieranie dzieci i dorastającej młodzieży, głównie ubogich, potrzebujących i zagrożonych. Za patronkę swego dzieła uważał Maryję Niepokalaną. Zmarł w Angri 6 lutego 1910 w opinii świętości.

 

Błogosławionym ogłosił go 7 października 2002 św. Jan Paweł II.

 

6. Józef Gabriel (José Gabriel) del Rosario Brochero - Argentyńczyk, kapłan, duszpasterz Gauczów

Urodził się 16 marca 1840 w miejscowości Villa Santa Rosa w departamencie Córdoba jako czwarte z 10 dzieci. Dwie jego siostry wstąpiły do klasztorów. On sam po nauce w Córdobie i na Narodowym Uniwersytecie Wyższym w San Carlos został 26 sierpnia 1866 członkiem III zakonu dominikańskiego a 4 listopada tego ż roku przyjął święcenia kapłańskie. Jeszcze w czasie studiów poznał m.in. przyszłego gubernatora prowincji i prezydenta kraju (w latach 1886-90) Miguela Juareza Celmana, z którym przyjaźnił się do końca życia. Zresztą dzięki swym zdolnościom i miłej powierzchowności łatwo nawiązywał kontakty z ludźmi, wśród których było wiele późniejszych czołowych postaci życia publicznego kraju. Pracował najpierw w katedrze w Córdobie, ale już w rok później zaczął opiekować się chorymi i umierającymi na cholerę, która dziesiątkowała wówczas mieszkańców tego miasta.

 

W tym czasie ks. Brochero był także prefektem studiów w swym dawnym wyższym seminarium duchownym i na tym stanowisku zastała go 18 listopada 1869 nominacja na proboszcza parafii w San Alberto (obecnie jest to dolina Traslasierra). Na jej rozległym obszarze ponad 4,3 tys. km kw., pełnym dolin i wzgórz, dzikim i prawie pustynnym, mieszkało wtedy nieco ponad 10 tys. ludzi, w dużej części rozbójników i wyjętych spod prawa, żyjących w rozproszeniu i w bardzo surowych warunkach, bez dróg i szkół, w otoczeniu łańcucha Sierras Grandes, dochodzącego do 2 tys. metrów wysokości.

 

Nowy proboszcz wyruszył w drogę w wigilię Bożego Narodzenia 1869 i po 3 dniach podróży na mule przez góry dotarł do stolicy departamentu - San Pedro. Po dalszych kilku dniach przybył do miejscowości Villa del Tránsito (obecnie Villa Cura Brochero), która odtąd miała się stać jego siedzibą, z kilkuletnimi przerwami, do końca życia. Na miejscu nie było dróg, szkoły, kościoła, poczty itp., toteż szybko zabrał się do pracy, i to od razu na kilku frontach. Zaczął od rozmów z ludźmi, których w krótkim czasie potrafił przekonać do wspólnych działań nad polepszeniem swych warunków życia. W ciągu kilkunastu lat udało mu się zbudować nowe, przebudować bądź wykończyć rozpoczęte przez innych inwestycje: kilka kościołów (w latach 1872-82), Dom Ćwiczeń Duchowych z Traslasierras (1877-80), ponad 200 km dróg, klasztor dla sióstr, kolegium dla dziewcząt, bank, pocztę, kilka szkół i wiele innych. Dzięki jego staraniom udało się też doprowadzić w 1912 do Villa del Tránsito linię kolejową. Przez cały ten czas starał się odwiedzić wszystkich swych parafian z najodleglejszych nawet zakątków swej rozległej parafii. Najczęściej poruszał się na koniu lub mule, toteż szybko przylgnęło doń miano „ cura-gaucho", czyli „ ksiądz-gaucho" - od lokalnej nazwy rolników-hodowców, gospodarujących na bezkresnych przestrzeniach pampy argentyńskiej.

 

Przy tym wszystkim nie zapominał o posłudze duchowej i ewangelizacyjnej i przez cały prawie 40-letni czas duszpasterzowania w Villa del Tránsito ogromnie ożywił, a właściwie wprowadził od podstaw życie religijne na tym terenie. Ocenia się, że przez zbudowany przezeń dom rekolekcyjny przewinęło się za jego posługi proboszczowskiej ponad 40 tys. osób.

 

24 kwietnia 1898 został kanonikiem katedralnym w Córdobie, ale już po 4 latach - 25 sierpnia 1902 - powrócił do Vailla del Tránsito, tym razem, jak się miało okazać, na niecałe 6 lat. Po kilku latach zaraził się bowiem trądem od chorych, którym gorliwie pomagał, nieraz nocował wśród nich, a nawet - jak twierdzili niektórzy - pił „mate" (herbata argentyńska) z ich kubków. W efekcie ok. 1906 ks. Brochero stracił słuch i prawie zupełnie oślepł. 5 lutego 1908 przekazał więc parafię swemu następcy i wrócił do Córdoby, gdzie zamieszkał u sióstr w Santa Rosa de Río Primero. Ale w 1912 jeszcze raz powrócił do Villa del Tránsito i tam zmarł 26 stycznia 1914 w opinii świętości.

 

Na ołtarze wyniósł go 14 września 2013 Franciszek, obecnie zaś ks. Brochero, stanie się pierwszą osobą, beatyfikowaną i kanonizowaną przez tegoż papieża.

 

7. Elżbieta od Trójcy Świętej (Élisabeth de la Trinité) Catez - Francuzka, karmelitanka, mistyczka

Urodziła się 18 lipca 1880 we wsi Avor kolo Bourges w środkowej Francji. Od dziecka wykazywała wielkie uzdolnienia muzycznie (m.in. mając 13 lat wygrała konkurs pianistyczny w konserwatorium w Dijon, szybko jednak zrodziło się w niej powołanie zakonne, co jednak nieprędko przełożyło się na wstąpienie do klasztoru. Musiała bowiem najpierw stoczyć walkę wewnętrzną ze swym gwałtownym temperamentem i porywczością, aby „dać się zwyciężyć miłości Chrystusa", a także uporządkować swe sprawy doczesne, m.in. zakończyć liczne obowiązki w parafii i w życiu wspólnoty, w której żyła. W 1894 złożyła ślub dziewictwa, ale wobec stanowczego sprzeciwu matki (ojciec jej zmarł, gdy miała 7 lat) mogła wstąpić do Karmelu, dopiero 2 sierpnia 1901, przyjmując imię Elżbiety od Trójcy Świętej, a 8 grudnia przywdziała habit zakonny. Była już wówczas w pełni przekonaną mniszką, która umiała powściągnąć swe namiętności i żywiołowość.

 

W klasztorze jej wielką „miłością" była Trójca Święta, której chciała być „żywą chwałą". Od Matki Bożej uczyła się, jak sama wyznawała, dostrzegać coraz bardziej obecność Boga żywego i pełnić codziennie Jego wolę, rozważając przy tym „aż nazbyt wielką Jego miłość" objawioną w Jezusie Chrystusie. W listopadzie 1904 ułożyła własną modlitwę do Trójcy Świętej: „Mój Boże, Trójco, którą uwielbiam", w której całkowicie ofiaruje się Bogu. Ale niestety już wkrótce po złożeniu ślubów wieczystych 11 stycznia 1903, zaczęły się w niej ujawniać objawy choroby Addisona (dawniej zwanej cisawicą), powodującej wielkie cierpienia. Znosiła je z ogromnym męstwem i całkowitym poddaniem się woli Bożej, widząc w tym bolesnym doświadczeniu okazję do upodobnienia się do jej ukrzyżowanego Oblubieńca. Zmarła 9 listopada 1906, w wieku zaledwie 26 lat.

 

Błogosławioną ogłosił ją 25 listopada 1984 św. Jan Paweł II, nazywając ją „niezawodną przewodniczką" na drodze do Boga w naszych czasach.

Otwierany 776 razy Źródło: ekai
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła