Z życia Kościoła   
Cud w lubelskiej katedrze
Dodano dnia 05.07.2018 07:30
Wspomnienie cudu w lubelskiej katedrze. Matka Boża zapłakała nad zniewoloną Polską

 

W lubelskiej katedrze odbyły się uroczystości 69. rocznicy niezwykłego zdarzenia, jakie miało tam miejsce w lipcu roku 1949. Wówczas to wierni byli świadkami ukazania się krwawych łez na obrazie Matki Bożej. Zdarzenie to gromadziło dziesiątki tysięcy wiernych, którzy wierzyli, że Maryja zapłakała nad losem Polski zniewolonej przez komunistów. Po pamiętnym cudzie Urząd Bezpieczeństwa przeprowadził ostre represje wobec wiernych i duchowieństwa.

 

Watykan do tej pory nie uznał oficjalnie tego niezwykłego zdarzenia za cud, ale w roku 1988 zatwierdził wyrosły z niego kult obrazu Matki Bożej Płaczącej w lubelskiej katedrze. Ustanowiono tam Maryjne sanktuarium, do którego wciąż przybywają tysiące wiernych proszących o łaski oraz dziękujących za już otrzymane.

 

Również tegoroczne uroczystości rocznicowe zgromadziły w katedrze rzesze wiernych, a wśród nich dostojników kościelnych. - Były to trudne czasy. Ludzie takiej pociechy wyczekiwali. Ten znak przemówił do nich, poruszył ich serca oraz przypomniał, że jest Ktoś, kto nad nimi czuwa, że jest Bóg, który posyła swoją Matkę. Poczuli się mocniejsi - powiedział do zebranych ks. arcybiskup Stanisław Budzik, metropolita lubelski.

 

Niezwykłe zdarzenie miało miejsce podczas ingresu biskupa Piotra Kałwy. Osoby modlące przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej zauważyły, że na uwiecznionej na wizerunku twarzy Maryi pojawiły się krwawe łzy. Jedną z tych osób była siostra zakonna Barbara Sadowska, która poinformowała o tym niezwykłym zjawisku miejscowego wikarego, ks. Tadeusza Malca.

 

Ten kapłan tak opisał niezwykłe zdarzenie w swoich wspomnieniach: „Około godziny 16:00 do zakrystii wbiegł zakrystianin i oświadczył, że coś niezwykłego dzieje się z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Udałem się natychmiast i zauważyłem tłum ludzi wpatrzonych w obraz. Spojrzałem i zauważyłem czarne krople wypływające z prawego oka, spływające po policzku ku bliznom. Uniesienie ludzi, jęk, płacz były tak potężne, że i ja również rzuciłem się na kolana i razem z ludźmi dałem się unieść wielkiemu wzruszeniu, aż do płaczu".

 

Wieść o cudzie rozeszła się po całej Polsce lotem błyskawicy. Do katedry zaczęły ściągać tłumy wiernych. Władza ludowa oczywiście zareagowała na to we właściwy sobie sposób. Tym bardziej że w Lublinie, gdzie przecież w roku 1944 ogłoszono słynny manifest PKWN (również w lipcu), trwały właśnie przygotowania do uroczystych obchodów 70. urodzin tego, który ten zdradziecki dokument zatwierdził - Stalina.

 

Na rozkaz władz komunistycznych miasto zostało odcięte od napływających wiernych przez brygady wojska. Mówienie o cudzie lubelskim w zakładach pracy w całej Polsce wiązało się często z aresztowaniem lub innymi przykrymi konsekwencjami. Około 350 osób zostało uwięzionych, przeważnie w kazamatach UB. Zapadły wyroki, często bez aktów oskarżenia, od 4 miesięcy do 6 lat więzienia.

 

Adam Białous

 

 

Otwierany 42 razy Źródło: pch24.pl/
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła