Ważny temat   
Nieznany stygmat Ojca Pio, który zadawał mu najwięcej bólu
Dodano dnia 21.05.2020 21:54
O tym sekrecie Ojca Pio - ukrytej ranie - przed jego śmiercią wiedziała tylko jedna osoba... Był to Karol Wojtyła. Historię opisano na portalu Aleteia.

 

Ojciec Pio to jeden z nielicznych świętych, którzy za życia otrzymali stygmaty, czyli rany Męki Pana Jezusa.

 

O tych, które Ojciec Pio miał na dłoniach, stopach oraz boku wszyscy wiedzieli. Jedna rana, ta która sprawiała mu największy ból, nie została ujawniona w trakcie jego życia. Święty powiedział o niej tylko jednej osobie.

 

Była to rana na prawym ramieniu. O tym, że Jezus miał tą ranę wiemy dzięki objawieniu jej św. Bernardynowi, który zapytał kiedyś w modlitwie, która z ran sprawiła Jezusowi największy ból. Była to właśnie ta na ramieniu spowodowana niesieniem krzyża, o której prawie nikt nie wiedział.

 

Ojciec Pio wspomniał kiedyś swojemu duchownemu synowi, bratu Modestino z Pietralciny, który pomagał mu w codziennych obowiązkach, że największy ból odczuwa przy zmianie podkoszulka. Ten jednak zrozumiał, że chodzi o ból wyłaniający się z prawego boku.

 

Dopiero po śmierci o. Pio, w trakcie porządkowania jego ubrań brat Modestino zauważył na jednym z nich dużą krwistą plamę na prawym ramieniu, blisko łopatki. Dopiero wtedy zorientował się dlaczego święty mówił o wielkim bólu w trakcie zmiany ubrania.

 

Poinformował o tym ojca przełożonego, który następnie poprosił o sporządzenie krótkiego sprawozdania. Dodał również, że już kiedyś kilka razy o. Pellegrino Funicelli, który pomagał o. Pio, wspomniał o plamach na plecach podkoszulków świętego.

 

Ojciec Pio nigdy nikomu nie mówił o tej ranie. Nie była ona nawet opatrywana tak jak pozostałe. Dopiero w 1948 roku w trakcie rozmowy z przyszłym papieżem, wtedy dopiero co wyświęconym księdzem Karolem Wojtyłą wspomniał o ranie, która sprawia mu największy ból, a o której nikt nie wie.

 

Brat Modestino przyznał, że po śmierci Ojca Pio, w czasie wieczornej modlitwy poprosił go o jakiś znak potwierdzający, że święty naprawdę miał tą ranę. Potem, jak opowiada, obudził się koło 1 w nocy z bardzo silnym bólem w prawym ramieniu. "Było to jakby ktoś wbił mi nóż w plecy i zerwał skórę. Gdyby ten ból trwał parę minut dłużej, mam wrażenie, że umarłbym"- mówi. W tym czasie usłyszał głos, mówiący "tak właśnie cierpiałem" i poczuł jak jego serce przepełnia miłość do Boga. Wtedy dopiero naprawdę wszystko zrozumiał.

Otwierany 42 razy Źródło: deon.pl
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła