Ważny temat   
Krzyż pośród płomieni. Jak pożar Notre-Dame przywrócił wiarę strażakowi
Dodano dnia 07.12.2024 08:50
.
Gdy ogień trawił katedrę Notre-Dame, dla wielu był to symbol zniszczenia. Jednak dla Matthieu, strażaka uczestniczącego w akcji ratunkowej, stał się znakiem nadziei i początkiem duchowej przemiany. Widok świetlistego krzyża w płonącym wnętrzu odmienił jego życie, przywracając mu wiarę i dając siłę, by zacząć wszystko od nowa.

 

 

 - Pożar katedry Notre-Dame w Paryżu 15 kwietnia 2019 roku był jednym z największych wyzwań dla strażaków, w tym Matthieu, który brał udział w akcji ratunkowej.
 - Strażak dostrzegł świetlisty krzyż na ołtarzu, który wydawał się promieniować wśród płomieni. Było to dla niego duchowym przeżyciem, które przywróciło mu wiarę.
 - Matthieu wraz z innymi strażakami uratował m.in. koronę cierniową, gwoździe z ukrzyżowania Chrystusa oraz inne skarby liturgiczne katedry.
 - Wydarzenie to głęboko poruszyło Matthieu. Powrócił do praktyk religijnych, przystąpił do bierzmowania i wspiera innych w drodze do wiary.
 - Jego odnowiona wiara zainspirowała również członków rodziny, w tym matkę, która także wróciła do Kościoła.
 - Matthieu zaczął żyć z większym zaangażowaniem w pomoc innym i pogłębiać relację z Bogiem, postrzegając to jako swoją misję.

Rozmówca chciał zachować swoją anonimowość - w artykule nazywany jest „Matthieu". Przyznał, że to przeżycie poruszyło go tak głęboko, że na nowo odnalazł wiarę. Już od chwili przybycia na miejsce pożaru widok był wstrząsający.

 

 

- Przed katedrą zobaczyliśmy klęczących ludzi, którzy modlili się i śpiewali - powiedział doświadczony strażak. Zwrócił uwagę, że wszyscy byli głęboko zszokowani, ale jednocześnie zjednoczeni i widać było, że znajdują pocieszenie w modlitwie.

 

Po wejściu do płonącego kościoła Matthieu był jeszcze bardziej poruszony inną sceną.

 

- Przede mną był ołtarz, a nad nim słynna rzeźba krzyża. Krzyż świecił intensywnie, ale nie był oświetlony z zewnątrz - zdawało się, że sam emitował światło. Wszystko inne było ciemne, ale krzyż promieniował, to było wyraźnie widać - powiedział Matthieu.

 

Pokryty złotem drewniany krucyfiks, autorstwa XIX-wiecznego francuskiego rzeźbiarza Marca Couturiera, pomimo ekstremalnie wysokiej temperatury przetrwał pożar prawie nieuszkodzony. A niezależnie od uzasadnień technicznych (złoto zaczyna się topić dopiero w temperaturze 1000 stopni Celsjusza), dla Matthieu było to doświadczenie duchowe:

 

- Poczułem ogromny spokój i miałem poczucie, że nie muszę się bać.

 

Mówiąc o swoim życiu przyznał, że w dzieciństwie był pobożnym chrześcijaninem, a także ministrantem, lecz z biegiem lat na długo stracił wiarę. Odegrała tu rolę jego praca jako strażaka, w której często doświadczał cierpienia i bólu.

 

- Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Bóg pozwala na tyle cierpienia - powiedział Matthieu. Jednak w noc pożaru Notre Dame poczuł się „uratowany" - nie przed płomieniami, ale na głębszym poziomie.

 

- Po tym doświadczeniu stałem się inną osobą. To było tak, jakby Bóg uwolnił mnie od gruzów moich wątpliwości.

 

Oprócz przeżycia związanego z krzyżem ołtarzowym, Matthieu doniósł także o uratowaniu skarbów liturgicznych katedry. Po zawaleniu się słynnego dachu postanowiono uratować cenne relikty i przedmioty sakralne. Należały do nich korona cierniowa, gwoździe z ukrzyżowania Chrystusa, a także monstrancje i inne przedmioty liturgiczne.

 

- Wraz z kustoszem w pełnym rynsztunku udaliśmy się do skarbca. Naszym celem było uratowanie jak największej liczby przedmiotów - przy zachowaniu jak największej staranności. Mimo niebezpieczeństwa i dramatycznych okoliczności poczuł dziwny spokój:

 

- Wiedziałem, że byliśmy chronieni.

 

Od tej nocy życie Matthieu radykalnie się zmieniło.

 

- Znowu chodzę na Mszę, często kilka razy w tygodniu. Modlę się regularnie, przystąpiłem do bierzmowania i teraz towarzyszę innym osobom przygotowującym się do przyjęcia wiary - wyznał paryski strażak. Obudzona na nowo wiara zmieniła także jego rodzinę.

 

- Moja mama znów zaczęła chodzić do kościoła, a część mojej rodziny jest w trakcie powrotu do wiary. Od tego czasu stara się żyć z „otwartym sercem", rozpoczynając każdy dzień od Boga i poświęcając więcej czasu innym.

 

- Wiele osób potrzebuje nie tylko słów, ale przede wszystkim kogoś, kto naprawdę słucha. Czasami jest to trudne, ale postrzegam to jako swoją pracę - powiedział Matthieu.

 

Otwierany 467 razy Źródło: deon.pl
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła