Uśmiechnij się   
Humor na listopad
Dodano dnia 12.11.2025 20:43

W czasie studiów seminaryjnych, na czwartym, piątym i szóstym roku posługiwaliśmy w sandomierskim szpitalu, roznosząc chorym Komunię św.
Pewnego razu udzielałem Komunii świętej w jednej z sal, na oddziale ortopedycznym. Wszyscy leżący, unieruchomieni, w gipsie, albo na wyciągach, a ja kończąc obrzęd, po udzieleniu błogosławieństwa, mówię: IDŹCIE w pokoju Chrystusa.

 

---------------------------------------------------

                                                       

 

Ksiądz katolicki, pastor i rabin postanowili sprawdzić, który z nich jest
najlepszym duszpasterzem. Uradzili, że każdy z nich uda się do puszczy, znajdzie niedźwiedzia i nawróci go na swoją wiarę.

Po powrocie spotkali się i wymienili doświadczeniami. Zaczął ksiądz:
- Kiedy znalazłem niedźwiedzia, poczytałem mu katechizm i pokropiłem wodą święconą. W przyszłym tygodniu idzie do I Komunii.

Pastor:
- Ja spotkałem niedźwiedzia nad strumieniem. Zacząłem mu głosić Dobrą
Nowinę. Niedźwiedź stał jak zahipnotyzowany i pozwolił się ochrzcić.

Obaj spojrzeli na rabina, całego w gipsie, leżącego na szpitalnym łóżku.
Rabin uniósł oczy do góry i szepnął:
- Tak sobie teraz na spokojnie myślę, że może nie powinienem był zaczynać od obrzezania

 

 

-------------------------------------------------------

 

 

Koleżanka pyta koleżankę:
- To prawdziwe futro?
- Tak, z małpy.
- Super! Wyglądasz, jakbyś się w nim urodziła...

 

 

-------------------------------------------------------

 

 

 

- Dzień dobry! Ja dzwonię w sprawie garażu.
- Tutaj baza rakietowa. Źle pan trafił.
- Nie, to wy źle trafiliście!

 

-----------------------------------------------

 

 

Piotruś był już na tyle duży, że można go było samego posłać na plebanię, by dostarczył coś księdzu. Mama tłumaczyła mu, jak ma się zachować:
- Jak tylko ksiądz proboszcz otworzy drzwi, powiedz - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Po powrocie synka, mama pyta:
- Zrobiłeś wszystko, co ci powiedziałam?
- Nie, bo księdza nie było w domu. Otworzyła gospodyni, więc powiedziałem - Zdrowaś Maryjo, łaski pełna...

 

 

-------------------------------------------------

 

 

Iluzjonista z tresowaną papugą był jedną z atrakcji wieczornego programu na statku wycieczkowym. Niestety za każdym razem, kiedy magik robił jakąś sztuczkę, papuga zdradzała sekret i skrzeczała:
- W rękawie, za plecami, pod stołem.
Podczas sztormu statek zatonął. Iluzjonista i jego papuga przeżyli. Dryfowali na tratwie pośrodku oceanu. Papuga gapiła się na sztukmistrza, nie odezwawszy się ani słowem. W końcu spasowała:
- Dobra, poddaję się. Powiedz, gdzie schowałeś statek?

 

 

--------------------------------------------------------

 

 

Rozpędzony jeż biegnie przez pustynię. Nagle wpada na kaktus i woła:
- Mamo, to ty?

 

--------------------------------------------------------

 

 

 

Jedzie Jaś z kolegą na biwak. Rozkładają namiot i zasypiają.
Po kilku minutach budzi się Jaś, a za nim kolega.
- Co widzisz? - pyta kolega Jasia.
- Gwiazdy i księżyc.
- Co to oznacza?
- Że jutro będzie ładna pogoda.
- Nie! To oznacza, że ukradli nam namiot!

 

 

--------------------------------------------------------

 

 

Mały Jasiu poszedł z babcią pierwszy raz na Mszę św. Wszystko jest dla niego nowe. W pewnym momencie widzi, jak babcia bije się w piersi i mówi:
- Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Jasiu to zapamiętał i kiedy przyszedł kolejny raz z babcią na Mszę św., w odpowiednim momencie zaczyna bić się w piersi, razem z babcią i mówi:
- Babci wina, babci wina, babci bardzo wielka wina.

 

 

--------------------------------------------------------

 

 

 

Dzieci w przedszkolu przechwalają się czyj tata wyhodował większe jabłko:
- Mój tato przywiózł takie jabłko, że z sąsiadem musiał je na pakę wrzucić.
- Mój wyhodował takie, że jak dojrzało to cale drzewo się połamało.
- A mój wyhodował takie, że jak je wieźliśmy wozem na targ, to przy postoju wyszedł z niego robak i zjadł konia!

 

 

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Jeden z paryskich proboszczów postanowił wykorzystać starodawne i solidne tabernakulum do przechowywania dokumentów oraz pieniędzy. Kierując się ostrożnością, umieścił nad tabernakulum kartkę z napisem: Dominus est loco (W tym miejscu jest Pan). Pewnego pięknego i słonecznego poranka zastał puste tabernakulum z nową kartką Resurrexit, non est hic (Zmartwychwstał, nie ma Go tu).

 

 

-----------------------------------------------------------

 

 

Podczas lekcji religii w klasie pierwszej katecheta pyta dzieci:
- Powiedzcie, kto to jest: wszystko widzi i słyszy.
Zgłasza się mały Antoś i bez namysłu odpowiada:
- To jest nasza sąsiadka.

 

Otwierany 76 razy Źródło: ksiadzslawek.pl/
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła