Rozważania   
Przyjdźcie do Mnie wszyscy...
Dodano dnia 24.01.2018 10:43
Kiedy słońce budzi nowy dzień naszego życia, Bóg chce obudzić w nas nowy zachwyt nad naszą codziennością.

 


W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie".

W dzisiejszej Ewangelii Jezus uwielbia swego Ojca, a tym samym uczy nas Jego poznawania. Bóg zaczął swoje objawienie się światu od ludzi prostych oraz od prostych rzeczy, ponieważ interesuje się naszymi zwykłymi sprawami oraz naszym życiem, takim jakim ono jest naprawdę. W ten sposób Jezus chce pokazać, że nie trzeba niczego udawać, zakładać masek, być człowiekiem wykształconym, zamożnym czy też z wyższych sfer, by poznać Boga i wejść z Nim w bliską relację. Pod względem możliwości poznania Boga już tu na ziemi i zjednoczenia się z Nim wszyscy są równi.

 

Nie koniecznie trzeba daleko podróżować, mieć tytuły magistrów, doktorów, skończonych pięć fakultetów, być prezesem banku czy wielkiej korporacji. Bóg czeka na nas każdego ranka w codziennych obowiązkach, zwykłych sprawach, w relacjach rodzinnych, w najprostszych czynnościach, które wykonujemy. Kiedy słońce budzi nowy dzień naszego życia, Bóg chce obudzić w nas nowy zachwyt nad naszą codziennością. Poznanie Boga to bowiem głównie sprawa serca, a nie intelektu. Dlatego też Jezus zachęca i zaprasza, by wziąć swoje jarzmo oraz wszelkie trudy i przyjść do NIEGO w prostocie, ze słabościami, niepokojami i lękiem. By przyjść i oddać Mu to wszystko, co nas zniewala, przytłacza i obciąża. Tylko wówczas, gdy wyjdziemy z siebie, z utartych przyzwyczajeń życia i sposobów przeżywania wiary i oddamy Mu swoje zmartwienia w pełnej ufności, prawdzie i zawierzeniu, wszystko co złe ucichnie i odnajdziemy spokój. Chrystus nawołuje do tego kroku każdego. Mówi „przyjdźcie do mnie wszyscy", objawia się ludziom prostym, bo pragnie, aby każdy z nas oddalił w sobie pokusę zamykania się we własnych schematach, które zasłaniają horyzont stwórczego działania Boga, i poddał się Jego prawu, naśladował Go w pokorze serca, ubóstwie, służbie i przede wszystkim w MIŁOŚCI.

 

Bóg wyszedł z samego siebie w Jezusie, aby przyjść między nas. Jezus zaś wyszedł z samego siebie za nas wszystkich - rozbił swój namiot pośród nas, aby nam przynieść swoje miłosierdzie, które zbawia i daje nadzieję. Jezus Chrystus nie zbawił nas przez idee, dzięki programowi intelektualnemu, ale zbawił nas przez konkret ciała, bo się uniżył i stał się człowiekiem - stał się ciałem aż do końca. Jeśli zatem chcemy, aby Jezus nas wzmacniał, krzepił i ratował od wszelkiego zła, bólu i ucisku, nie możemy zadowalać się życiem w marazmie, bez planu i konkretów. Nie możemy przebywać bezczynnie w zagrodzie „dziewięćdziesięciu dziewięciu" narzekających stale owiec. Musimy wyruszyć ze stada, nie patrząc na innych, a następnie wyjść z siebie - „ku" Bogu i pozwolić się Mu znaleźć. On nas nigdy nie zostawi i będzie nas szukał, wytrwale czekając, aż pozwolimy Mu zmieniać nasze życie, tak jak On tego chce i pragnie. Ale aby to nastąpiło, trzeba wyjść z samego siebie, przestać skupiać się na własnym „ja" i żyć w miłości oraz ciągłym zapomnieniu o sobie dla innych. Ukojenie bowiem znajdzie ten, kto z wiarą spokojnie zamknie oczy duszy i pozwoli, aby Jezus przeniósł go na drugi brzeg - jak dziecko śpiące w ramionach matki. On chce, aby w Nim spocząć, zawierzyć oraz w pełnej ufności zwracać się do Niego w każdej chwili, zarówno radosnej, jak i smutnej. Tylko Bóg może dać człowiekowi ostatecznie odpoczynek i ukojenie. Trzeba tylko tego pragnąć i chcieć związać się jednym jarzmem z Jezusem, wybrać Jego i drogę, którą proponuje, a nie iść po swojemu, żądając Jego akceptacji czy błogosławieństwa. Zatem nie bójmy się wziąć jarzmo miłości i realizujmy je sumiennie i rzetelnie w życiu, a żyjąc w miłości, znajdziemy krzepiącą i leczącą łaskę Boga. Albowiem jak mówi Jezus: „jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie".

 


Otwierany 64 razy Źródło: bosko.pl Autor: Basia Czukiewska
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła