Papież Franciszek   
Miłowanie nieprzyjaciół
Dodano dnia 11.03.2017 08:16
Trudno miłować tych, którzy krzywdzą nas i innych ludzi

Papież Franciszek przyznaje, że miłość do nieprzyjaciół nie przychodzi nam łatwo. O tym nie trzeba nikogo przekonywać. Trudno darzyć miłością tych, którzy skrzywdzili nas lub krzywdzą innych ludzi. "Jak można miłować tych, którzy postanawiają dokonać bombardowania i zabić wielu ludzi? Tych, którzy z chęci wzbogacenia się, nie pozwalają, by lekarstwa docierały do osób starszych, i godzą się, by one umierały? Czy tych, którzy dążą jedynie do osiągnięcia korzyści osobistych, władzy, wyrządzają tak wiele zła?" (Hom. 18.06.2013).

„Trudne" nie oznacza „niemożliwe"

Jezus jednak wymaga od nas trudnej miłości do nieprzyjaciół. Domaga się jej nie tylko od osób prowadzących życie zakonne i od „wyjątkowo świętych" ludzi, ale od każdego z nas. (Hom. 18.06.2013) Chrystus nigdy nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych. Nie jesteśmy przecież zdani tylko na swoje słabe siły naturalne. Jeśli pozwolimy, to zadziała w nas Jego łaska. Jeśli nie będziemy stawiali przeszkód, to ogarnie nas potęga miłości Bożej, którą wleje w nasze serce Duch Święty (Rz 5,5) i która umożliwi nam miłowanie nawet naszych nieprzyjaciół.

Zbawiciel dał nam przykład przebaczającej miłości do nieprzyjaciół

Jesus nie tylko słowami wzywa nas do miłowania nieprzyjaciół przez modlenie się za nich i przebaczanie im. Modlił się na krzyżu za swoich prześladowców, a nawet usprawiedliwiał ich przed Ojcem: „nie wiedzą co czynią" (Łk 23,34). Papież wspomniał też zachowanie się Jezusa w Ogrodzie Oliwnym wobec Judasza, który przyszedł tam, był ułatwić pojmanie Go. „Pomyślmy, z jaką czułością Jezus przyjmuje Judasza, podczas gdy niektórzy uczniowie myślą o zemście". Może o zemście w odpowiednim czasie, „na zimno", bo zemsta podobna jest do niektórych potraw, które „najlepiej smakują na zimno". (Hom. 18.06.2013)

Aby kochać nieprzyjaciół, trzeba popatrzeć na Ojca niebieskiego, który kocha wszystkich

Ojciec niebieski, którego doskonałość powinniśmy naśladować, daje nam przykład miłowania wszystkich - także ludzi złych. Ten dobry Ojciec sprawia, że "słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych". Bóg kocha wszystkich, dlatego i my powinniśmy miłować wszystkich. (Hom. 18.06.2013)

Trzeba miłować nieprzyjaciół, aby nie być jak celnicy i poganie

Jeśli nasza miłość nie rozszerzy się również na naszych nieprzyjaciół, na ludzi czyniących zło, nie będziemy się różnić od celników i pogan, którzy okazują dobroć tylko ludziom miłujących ich. Zwraca na to uwagę Chrystus, pouczając: „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (Mt 5,46-47)

Powinniśmy miłować naszych wrogów, bo sami stajemy się często nieprzyjaciółmi, których Chrystus nakazuje kochać

To nie tylko inni wobec nas zachowują się jak nieprzyjaciele. Często bywa też odwrotnie: to my stajemy się wrogami bliźnich (Hom. 18.06.2013), nie kochamy ich, nie przebaczamy, mścimy się, nie modlimy się za nich. Jeśli są wierni Chrystusowi, znoszą cierpliwie zadawane im przez nas krzywdy, przebaczają, modlą się za nas. Zrozumienie tego, że sami krzywdzimy innych, powinno nas pobudzać do miłowania nieprzyjaciół, którzy sprawiają nam ból.

Powinniśmy miłować nieprzyjaciół, bo taka miłość ubogaca

Niektórzy sądzą, że miłowanie nieprzyjaciół, zaniechanie zemsty, przebaczanie to zubożająca słabość. Lepiej więc stosować zasadę: «oko za oko, ząb za ząb». Papież nawiązał do tego dość rozpowszechnionego przekonania i powiedział: „To prawda, miłość do wrogów zubaża nas, czyni nas ubogimi, ale jak Jezus, który, kiedy przyszedł, uniżył się aż do ubóstwa". „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić" (2 Kor 8,9). Ubóstwo Jezusa stało się łaską zbawienia dla nas wszystkich, bogactwem. (Hom. 18.06.2013)
Może się wydawać, że to „zubożenie" nie jest „dobrym interesem". Tak, to zły interes, ale tylko „według logiki świata". Według Bożej logiki „ubóstwo" miłowania nieprzyjaciół jest prawdziwym bogactwem, które ubogaca nas i innych. Jest „drogą utworzoną przez Boga, środkiem uczynionym przez Jezusa dla zdobycia łaski, która uczyniła nas bogatymi". (Hom. 18.06.2013)

Miłowanie nieprzyjaciół powiększa miłość naszą i miłość innych ludzi

Papież stwierdził, że „ubóstwo" miłowania nieprzyjaciół jest „płodnym ziarnem" (Hom. 18.06.2013) Znaczy to, że miłość do nieprzyjaciół pogłębia naszą miłość, a przez to pobudza innych ludzi do umocnienia swojej miłości. Kiedy zdobywamy się na wysiłek miłowania nieprzyjaciół, powiększa się miłość w naszym otoczeniu, a nawet nasz wróg może odrzucić swoją nienawiść i zastąpić ją pełną skruchy miłością.
Przebaczając nieprzyjaciołom i miłując ich, uzupełniamy ten brak, który pojawił się wskutek nienawiści naszych wrogów w nich samych i w sercach tych ludzi, którzy nie zdobyli się na trudną miłość do nich.

Okazujemy miłość nieprzyjaciołom, gdy się za nich modlimy, gdy prosimy Boga o przemianę ich serc

Wielu chrześcijan zadaje sobie pytanie: „W jaki sposób mamy kochać nieprzyjaciół?" Jak kochać ich, gdy rodzące się wzburzenie pobudza nas nie do pokoju, lecz raczej do prowadzenia wojny z nimi, do znienawidzenia i odepchnięcia ich. Jak więc możemy kochać naszych nieprzyjaciół? Modląc się. Taka modlitwa przynosi pokój. Kiedy bowiem modlimy się za człowieka, który sprawia nam cierpienie, to tak, jakby „Pan przyszedł z olejem i przygotowywał nasze serca do pokoju" (Hom. 18.06.2013)
„Modlić się! To właśnie doradza nam Jezus: "Módlcie się za waszych nieprzyjaciół! Módlcie się za tych, którzy was prześladują! Módlcie się!". To jakby powiedzieć Bogu: «Przemień ich serce. Ma on serce z kamienia, ale przemień je, daj mu serce z ciała, aby dobrze czuł i miłował»." (Hom. 18.06.2013)

Czy naprawdę modlę się za nieprzyjaciół i o wzrost mojej miłości do nich?

„Zostawiam wam to pytanie, a każdy z nas niech odpowie w swoim sercu: "Czy modlę się za moich nieprzyjaciół? Czy modlę się za tych, którzy mnie nie kochają? Jeśli powiemy «tak», to powiem: «Odwagi, módlcie się więcej, to dobra droga». Jeśli odpowiedź brzmi «nie», Pan mówi: «Biedactwo. Przecież także ty jesteś wrogiem innych!». Módlmy się, aby Pan przemienił serca tych ludzi. (Hom. 18.06.2013)
„Pomyślmy dzisiaj podczas Mszy św. o naszych nieprzyjaciołach i tych, którzy nie życzą nam dobrze. Dobrze by było, gdybyśmy ofiarowali za nich Mszę św. Jezusa, ofiarę Jezusa - za nich, za tych, którzy nas nie kochają. (Hom. 18.06.2013)
Także za siebie samych powinniśmy się modlić, abyśmy umieli kochać nieprzyjaciół tak, jak Ojciec niebieski miłuje ludzi złych. Powinniśmy się modlić o to, by Pan nauczył nas „mądrości trudnej, ale pięknej, upodabniającej nas „do Ojca, do naszego Ojca, który sprawia, że słońce wschodzi nad każdym, dobrym i złym. I upodabnia nas do Syna, Jezusa, który w swoim uniżeniu stał się ubogim, aby nas ubogacić swoim ubóstwem". (Hom. 18.06.2013)

Otwierany 414 razy Źródło: teologia.pl/
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła