Papież Franciszek   
Kanapa-szcz??cie: jest cichym parali?em
Dodano dnia 31.07.2016 19:58
Przemówienie Ojca ?wi?tego podczas czuwania w ramach ?wiatowego Dnia M?odzie?y. Kraków, Campus Misericordiae, 30 lipca 2016 r.

 

Drodzy m?odzi, dobry wieczór

Wspaniale jest by? z wami na tym czuwaniu modlitewnym.

 

Na zako?czenie swego odwa?nego i poruszaj?cego ?wiadectwa Rand o co? nas poprosi?a. Powiedzia?a nam: „Prosz? was bardzo, by?cie modlili si? za moj? kochan? ojczyzn?". Historia naznaczona wojn?, cierpieniem, utrat?, ko?cz?ca si? pro?b? o modlitw?. Czy jest co? lepszego ni? rozpocz?cie naszego czuwania od modlitwy?

 

Pochodzimy z ró?nych stron ?wiata, z ró?nych kontynentów, krajów, j?zyków, kultur i narodów. Jeste?my „dzie?mi" narodów, które by? mo?e spieraj? si? z powodu ró?nych konfliktów, a nawet wr?cz s? w stanie wojny. Przybywamy te? z krajów, które mog? ?y? w „pokoju", które s? wolne od konfliktów wojennych, gdzie wiele rzeczy bolesnych, które dziej? si? na ?wiecie, to tylko jaka? cz??? wiadomo?ci i artyku?ów prasowych. Ale jeste?my ?wiadomi pewnej rzeczywisto?ci: dla nas tu i teraz, pochodz?cych z ró?nych cz??ci ?wiata, cierpienie, wojna, któr? prze?ywa wielu ludzi m?odych, nie s? ju? czym? anonimowym, nie s? ju? jak?? informacj? prasow?, ale maj? imi?, konkretne oblicze, histori?, blisko??. Dzi? wojna w Syrii jest bólem i cierpieniem wielu osób, wielu ludzi m?odych, jak dzielna Rand, która jest tu mi?dzy nami i prosi nas o modlitw? za swoj? ukochan? ojczyzn?.

 

Istniej? sytuacje, które mog? wydawa? si? nam odleg?e, a? do chwili, kiedy w jaki? sposób ich nie dotkniemy. Istniej? rzeczywisto?ci, których nie rozumiemy, poniewa? widzimy je tylko przez jaki? ekran (telefonu komórkowego lub komputera). Ale kiedy nawi?zujemy kontakt z ?yciem, z tymi konkretnymi istnieniami, które nie s? ju? zapo?redniczone przez ekrany, wówczas dzieje si? z nami co? mocnego, odczuwamy wszyscy zaproszenie do zaanga?owania: „Do?? zapomnianych miast", jak mówi Rand; ju? nigdy wi?cej nie mo?e si? zdarzy?, aby bracia byli „otoczeni ?mierci? i zabójstwami", czuj?c, ?e nikt im nie pomo?e. Drodzy przyjaciele, zach?cam was do wspólnej modlitwy z powodu cierpienia tak wielu ofiar wojny- to jest dzisiaj w ?wiecie - aby?my raz na zawsze mogli zrozumie?, ?e nic nie usprawiedliwia krwi brata, ?e ??nic nie jest bardziej cennego od osoby stoj?cej obok nas. A w tej pro?bie o modlitw? pragn? podzi?kowa? tak?e wam, Natalio i Miguelu, bo i wy podzielili?cie si? z nami swoimi bitwami, swoimi wojnami wewn?trznymi. Przedstawili?cie nam swoje zmagania, i co uczynili?cie aby je przezwyci??y?. Jeste?cie ?ywym znakiem tego, co mi?osierdzie chce w nas dokona?.

 

Teraz nie zabierzemy si? do wykrzykiwania przeciw komu?, nie zabierzemy si? do k?ótni, nie chcemy niszczy?. Nie chcemy pokona? nienawi?ci obelgami i jeszcze wi?ksz? nienawi?ci?, przemocy wi?ksz? przemoc?, pokona? terroru wi?kszym terrorem. A nasza odpowied? na ten ?wiat w stanie wojny ma imi?: nazywa si? przyja?ni?, nazywa si? braterstwem, nazywa si? komuni?, nazywa si? rodzin?. ?wi?tujemy fakt, ?e pochodzimy z ró?nych kultur i ??czymy si?, ?eby si? modli?. Niech naszym najlepszym s?owem, naszym najlepszym przemówieniem b?dzie zjednoczenie w modlitwie. Pozosta?my na chwil? w milczeniu i módlmy si?; stawiajmy przed Bogiem ?wiadectwa tych przyjació?, uto?samiajmy si? z tymi, dla których „rodzina jest poj?ciem nieistniej?cym, a dom jedynie miejscem do spania i jedzenia", lub z tymi, którzy ?yj? w strachu, przekonani, ?e ich b??dy i grzechy definitywnie ich wykluczy?y. Postawmy w Bo?ej obecno?ci tak?e nasze „wojny", zmagania, które ka?dy niesie ze sob?, w swoim sercu. Po to by?my byli rodzin?, bra?mi, razem. Zach?cam, by?cie wszyscy wstali, wzi?li si? wszyscy za r?ce i w milczeniu modlili. Wszyscy.

 

(milczenie)

 

Kiedy modlili?my si?, przyszed? mi na my?l obraz aposto?ów w dniu Pi??dziesi?tnicy. Jest to scena, która mo?e nam pomóc w zrozumieniu tego wszystkiego, czego Bóg pragnie tchn?c w nas, dokona? w naszym ?yciu, w nas i z nami. Tego dnia uczniowie byli zamkni?ci z obawy. Czuli si? zagro?eni ze strony ?rodowiska, które ich prze?ladowa?o, które zmusza?o ich do pozostawania w ma?ym pomieszczeniu, bezczynnie jakby byli sparali?owani. Opanowa? ich l?k. W tym kontek?cie, sta?o si? co? spektakularnego, co? wielkiego. Przyszed? Duch ?wi?ty i j?zyki jakby z ognia spocz??y na ka?dym z nich, pobudzaj?c ich do przygody, o której nigdy nie marzyli.Sprawa zmienia si? radykalnie.

 

Us?yszeli?my trzy ?wiadectwa; naszymi sercami dotkn?li?my ich historii, ich ?ycia. Widzieli?my, jak oni, na równi z uczniami, prze?ywali podobne chwile, przeszli momenty, w których byli pe?ni strachu, kiedy wydawa?o si?, ?e wszystko si? zawali. Strach i niepokój, które rodz? si? ze ?wiadomo?ci, ?e wychodz?c z domu, cz?owiek mo?e ju? nigdy wi?cej nie zobaczy? swoich bliskich, obawa, ?e nie b?dzie si? czu? doceniony i kochany, strach, ?e nie b?dzie innych szans. Podzielili si? z nami tym samym do?wiadczeniem, jakie by?o udzia?em uczniów, do?wiadczyli l?ku prowadz?cego do jedynego miejsca: tam, gdzie s? bramy l?ku, do zamkni?cia. A kiedy strach ukrywa si? w zamkni?ciu, to zawsze idzie w parze ze swoim „bli?niakiem", ze swoj? siostr? bli?niaczk?, parali?em. Poczucie, ?e jest si? sparali?owanym, to jedno z najgorszych nieszcz???, jakie mog? si? przydarzy? w ?yciu. Jest poczucie, ?e w tym ?wiecie, w naszych miastach, w naszych wspólnotach nie ma ju? przestrzeni, by wzrasta?, marzy?, tworzy?, aby dostrzega? perspektywy, a ostatecznie, aby ?y?. Zw?aszcza w m?odo?ci. Parali? sprawia, ?e tracimy smak cieszenia si? ?yciem, przyja?ni?, smak wspólnych marze?, pod??ania razem z innymi. Oddala nas od innych, przeszkadza u?cisn?? komu? d?o?, jak widzieli?my w przedstawieniu: wszyscy zamkni?ci. Zamkni?ci za tymi ma?ymi szybkami.

 

Ale jest te? w ?yciu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny parali?, cz?sto trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubi? nazywa? go parali?em rodz?cym si? wówczas, gdy mylimy szcz??cie z kanap?! S?dzimy, ?e aby?my byli szcz??liwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomo?e nam ?y? wygodnie, spokojnie, ca?kiem bezpiecznie. Kanapa - jak te, które s? teraz, nowoczesne, ??cznie z masa?ami usypiaj?cymi - które gwarantuj? godziny spokoju, ?eby nas przenie?? w ?wiat gier wideo i sp?dzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiaj?ca, ?e?? zostajemy zamkni?ci w domu, nie trudz?c si? ani te? nie martwi?c. „Kanapa-szcz??cie (po polsku)" jest prawdopodobnie cichym parali?em, który mo?e nas zniszczy? najbardziej; a najbardziej m?odych. A dlaczego tak si? dzieje, jak to ojcze mo?liwe? No bo po trochu, nie zdaj?c sobie z tego sprawy, stajemy si? ospali, stajemy si? og?upiali, otumanieni,

 

Przedwczoraj rozmawia?em o m?odych, którzy przechodz? na emerytur? w wieku 20 lat. Dzi? mówi? o m?odych u?pionych, og?upia?ych i otumanionych. Podczas gdy inni - mo?e bardziej ?ywi, ale nie lepsi - decyduj? o naszej przysz?o?ci. Z pewno?ci? dla wielu ?atwiej i korzystniej jest mie? m?odych ludzi og?upia?ych i otumanionych, myl?cych szcz??cie z kanap?; dla wielu okazuje si? to wygodniejsze, ni? posiadanie m?odych bystrych, pragn?cych odpowiedzie? na marzenie Boga i na wszystkie aspiracje serca. I was pytam: pytam was: chcecie by? m?odymi, ospa?ymi i og?upionymi otumanieni? Chcecie by inni decydowali o waszej przysz?o?ci? Chcecie by? wolni? Chcecie by? przytomni? Chcecie walczy? o wasz? przysz?o??? (reakcja t?umu) Nie widz?, ?eby?cie byli przekonani! (Reakcje t?umu). Chcecie walczy? o wasz? przysz?o???

 

Prawda jednak jest inna: kochani m?odzi, nie przyszli?my na ?wiat, aby „wegetowa?", aby wygodnie sp?dzi? ?ycie, ?eby uczyni? z ?ycia kanap?, która nas u?pi; przeciwnie, przyszli?my z innego powodu, aby zostawi? ?lad, trwa?y ?wiat. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez ?ycie nie pozostawiaj?c ?ladu. A gdy wybieramy wygod?, myl?c szcz??cie z konsumpcj?, wówczas cena, któr? p?acimy, jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolno??. Nie jeste?my wolni aby pozostawi? ?lad. Tracimy wolno??. I to jest ta cena. Tak wielu ludzi woli, ?eby m?odzi nie byli wolni. Jest tak wielu ludzi, którzy nie ?ycz? im dobrze, którzy chc? by byli ?pi?cy, nigdy czuwaj?cy. wolni. Powinni?my broni? naszej wolno?ci walczy? o ni?.

 

W?a?nie tutaj mamy do czynienia z wielkim parali?em, kiedy zaczynamy my?le?, ?e szcz??cie jest synonimem wygody, ?e by? szcz??liwym to i?? przez ?ycie w u?pieniu albo narkotycznym odurzeniu, ?e jedynym sposobem, aby by? szcz??liwym jest trwanie jakby w ot?pieniu. To pewne, ?e narkotyki szkodz?, ale jest wiele innych narkotyków spo?ecznie akceptowanych, które w ostateczno?ci czyni? nas bardzo, a przynajmniej bardziej zniewolonymi. Jedne i drugie oga?acaj? nas z naszego najwi?kszego dobra: z wolno?ci.

 

Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza". Jezus nie jest Panem komfortu, bezpiecze?stwa i wygody. Aby pój?? za Jezusem, trzeba mie? troch? odwagi, trzeba zdecydowa? si? na zamian? kanapy na par? butów, które pomog? ci chodzi? po drogach, o jakich ci si? nigdy nie ?ni?o, ani nawet o jakich nie pomy?la?e?, po drogach, które mog? otworzy? nowe horyzonty, nadaj?cych si? do zara?ania rado?ci?, t? rado?ci?, która rodzi si? z mi?o?ci Boga, rado?ci?, która pozostawia w twoim sercu ka?dy gest, ka?d? postaw? mi?osierdzia. Pój?? na ulice na?laduj?c „szale?stwo" naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w g?odnym, spragnionym, nagim, chorym, w przyjacielu, który ?le sko?czy?, w wi??niu, w uchod?cy i w imigrancie, w cz?owieku bliskim, który jest samotny. Pój?? drogami naszego Boga, który zaprasza nas, aby?my byli aktorami politycznymi, lud?mi my?l?cymi, animatorami spo?ecznymi. Pobudza nas do my?lenia o gospodarce bardziej solidarnej. We wszystkich ?rodowiskach, w jakich jeste?cie, mi?o?? Boga zach?ca nas do niesienia Dobrej Nowiny, czyni?c ze swojego ?ycia dar dla Niego i dla innych. To znaczy mie? odwag?, to znaczy by? wolnymi.

 

Mo?ecie mi powiedzie?: Ojcze, ale to nie jest dla wszystkich, to tylko dla wybranych! Tak, to prawda, a ci wybrani to ci wszyscy, którzy s? gotowi dzieli? swoje ?ycie z innymi. Podobnie, jak Duch ?wi?ty przekszta?ci? serca uczniów w dniu Pi??dziesi?tnicy - oni te? byli sparali?owani - tak te? uczyni? z naszymi przyjació?mi, którzy dzielili si? swoimi ?wiadectwami. Miguel, u?yj? twoich s?ów: mówi?e? nam, ?e w dniu, kiedy w „Facenda" powierzono ci odpowiedzialno?? za pomoc w poprawie funkcjonowania domu, zacz??e? rozumie?, ?e Bóg czego? od ciebie chce. W ten sposób rozpocz??a si? transformacja.

 

Drodzy przyjaciele, jest to tajemnica, do której do?wiadczenia jeste?my powo?ani wszyscy. Bóg czego? od ciebie oczekuje - zrozumieli?cie - Bóg czego? od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie. Bóg przychodzi, aby z?ama? nasze zamkni?cia, przychodzi, aby otworzy? drzwi naszego ?ycia, naszych wizji, naszych spojrze?. Bóg przychodzi, aby otworzy? wszystko, co ciebie zamyka. Zaprasza ci?, aby? marzy?, chce ci pokaza?, ?e ?wiat, w którym jeste?, mo?e by? inny. Tak to jest: je?li nie dasz z siebie tego, co w tobie najlepsze, ?wiat nie b?dzie inny. To jest wyzwanie.

 

Czasy w których ?yjemy nie potrzebuj? m?odych kanapowych (m?odzi kanapowi - doda? papie? po polsku) ale m?odych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych. Akceptuj? na boisku jedynie czo?owych graczy, nie ma na nim miejsca dla rezerwowych. Dzisiejszy ?wiat chce od was, by?cie byli aktywnymi bohaterami historii, bo ?ycie jest pi?kne zawsze wtedy, kiedy chcemy je prze?ywa?, zawsze wtedy, gdy chcemy pozostawi? ?lad. Historia wymaga dzi? od nas, by?my bronili naszej godno?ci i nie pozwalali, aby inni decydowali o naszej przysz?o?ci. Nie, to my mamy o tym decydowa?, wy wybieracie przysz?o??. Pan, jak w dniu Pi??dziesi?tnicy, chce dokona? jednego z najwi?kszych cudów, jakiego mo?emy do?wiadczy?: sprawi?, aby twoje r?ce, moje r?ce, nasze r?ce przekszta?ci?y si? w znaki pojednania, komunii, tworzenia. Pragnie On twoich r?k, by nadal budowa? dzisiejszy ?wiat. Chce go budowa? z tob?. A ty jak odpowiesz? Co odpowiesz? Tak czy nie? (Reakcja t?umu)

 

Powiesz mi: Ojcze, ale mam swoje wielkie ograniczenia, jestem grzesznikiem, co mog? zrobi?? Kiedy Pan nas wzywa, nie my?li o tym, kim jeste?my, kim byli?my, co zrobili?my lub czego nie zrobili?my. Wr?cz przeciwnie: w chwili, kiedy nas wzywa, patrzy na wszystko, co mogliby?my zrobi?, na ca?? mi?o??, jak? jeste?my w stanie rozsiewa?. On zawsze stawia na przysz?o??, na jutro. Jezus kieruje ci? ku nowym horyzontom. Nigdy ku muzeum.

 

Dlatego, przyjaciele, Jezus dzi? ciebie zaprasza, wzywa ci?, by? zostawi? swój ?lad w ?yciu, ?lad, który naznaczy?byhistori?, który naznaczy?by twoj? histori? i histori? wielu ludzi.

 

Wspó?czesne ?ycie mówi nam, ?e bardzo ?atwo skupi? uwag? na tym, co nas dzieli, na tym, co nas roz??cza jednych od drugich. Chcieliby, by?my uwierzyli, ?e zamkn?? si? w sobie, to najlepszy sposób, by uchroni? si? od tego, co wyrz?dza nam z?o. Dzisiaj my, doro?li, my doro?li, potrzebujemy was, by?cie nas nauczyli ?y? razem w ró?norodno?ci, tak jak dzisiaj, w dialogu, w dzieleniu wielokulturowo?ci nie jako zagro?eniu, lecz jako szansy. Wy jeste?cie mo?liwo?ci? przysz?o?ci. Miejcie odwag? nauczy? nas, ?e ?atwiej jest budowa? mosty, ni? wznosi? mury! Mamy potrzeb? tego si? uczy?. A wszyscy razem prosimy, aby?cie od nas ??dali kroczenia drogami braterstwa. Aby?cie to wy byli naszymi oskar?ycielami je?li my wybierzemy budowanie murów, drog? wrogo?ci, drog? wojny. Budowa? mosty: czy wiecie, który z mostów trzeba budowa? jako pierwszy? Most, który mo?emy postawi? tu i teraz: u?cisk d?oni, poda? sobie r?ce. Odwagi! Zróbcie to teraz, tutaj, ten ludzki, podajcie sobie r?ce, wszyscy, To most podstawowy, to ludzi, wspania?y most. Zawsze istnieje ryzyko, ?eby powstrzyma? r?k?, ale trzeba ryzykowa?. Kto nie ryzykuje nie zwyci??a. Dlatego podajmy sobie r?ce. To jest ten podstawowy most. U?cisn?? d?o?. Dzi?kuj? wam

 

Oto wielki most braterski. Oby nauczyli si? go stawia? wielcy ludzie tego ?wiata! Ale nie dla zdj?cia, ale by wci?? budowa? coraz wspanialsze mosty. Oby ten ludzki most by? zaczynem wielu innych; niech b?dzie trwa?ym ?ladem.

 

Dzisiaj Jezus, który jest drog?, - dla ciebie, dla ciebie, dla wszystkich - wzywa ciebie do pozostawienia swojego trwa?ego ?ladu w historii. On, który jest ?yciem, zach?ca ciebie do zostawienia ?ladu, który wype?ni ?yciem twoj? histori?, a tak?e dzieje wielu innych ludzi. On, który jest prawd?, zaprasza ciebie do porzucenia dróg separacji, podzia?u, bezsensu. Czy pójdziesz? Czy pójdziesz? Co twoje r?ce i nogi odpowiedz? Panu - chc? to widzie? - który jest drog?, prawd? i ?yciem? Niech Bóg b?ogos?awi waszym marzeniom.

Otwierany 932 razy
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła