Niedzielne kazanie   
XXXIV Niedziela Zwykła, rok C 24 listopada 2019 r.
Dodano dnia 24.11.2019 11:36

2 Sm 5,1-3; Kol 1,12-20; Łk 23,35-43
______________________________________________

Król, którego tronem jest krzyż

 

 

 

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Chrystusa Króla i Jego królestwo. Nie łatwo jednak odczytać z tego obrazu, że krzyż może być tronem, że drwiący żołnierze i zły łotr mają błędne patrzenie na królowanie i królestwo Chrystusa. Zakrwawiony i opluty Jezus nie ma w sobie wielkości i godności władcy. Na krzyżu Chrystus nie jest obiektem podziwu, lecz pogardy. Jezus bardziej w tej scenie jawi się jako przegrany przestępca, niż Król. Tu jest widoczny obraz totalnej klęski, a nie wzniosłego królowania.

Ludziom najczęściej dobre królowanie kojarzy się z manifestowaniem siły, dobrze wyszkoloną i skuteczną armią. Jezus natomiast zwycięża uległością, poddaniem, a zwłaszcza miłością. Jego wyciągnięte i otwarte ręce na krzyżu wskazują, że jest gotowy przyjąć każdego, kto rozumie, że te ręce są otwarte dla niego, bez względu na to jak wyglądało jego dotychczasowe życie i każdy może w tych ramionach się schronić. Sam Jezus pozwalając, by Go włączono w grono skazańców krzyżowanych, daje wszystkim skazańcom wszech czasów pewność, że w najtrudniejszym momencie ich życia On jest obecny. Te szeroko rozpięte ramiona, to jedyne bezpieczne miejsce, którego nie jest w stanie zaoferować nawet najbezpieczniejszy i strzeżony zamek czy najlepiej wyszkolona armia.

Patrząc na życie Jezusa i Jego naukę, zauważamy, że od samego początku najwięcej troski i czasu poświęca prostym ludziom, takim jak na przykład rybacy, albo pogubionym grzesznikom jak Mateusz, Zacheusz, Maria Magdalena, również chorym i opętanym. Oni byli tymi, którzy otrzymywali najwięcej. Dlatego nie ma nic dziwnego, że w ostatniej godzinie swojego życia Jezus jeszcze raz staje w szeregu tych, którzy się pogubili, a którzy potrzebują pomocy, jak skazańcy na śmierć i wiszący po Jego prawej i lewej ręce.

Jezus, jak w codziennym ziemskim życiu, ofiarowuje swoją najskuteczniejszą pomoc dla tego, kto uznaje w Nim wyzwoliciela. Dokonuje to niepostrzeżenie, z wielką delikatnością i wolnością. Tak jak wobec bogatego człowieka, który chciał zyskać życie wieczne powiedział: „Jeśli chcesz..." (Mt 19,7) lub do trędowatego (Mt 8,2). Wobec nikogo nie wymuszał zmian na siłę. Jezus zawsze doprowadzał, by to była osobista odpowiedź zainteresowanego: nawrócenie, wybór, decyzja, gotowość do poświęcenia. Stąd bardzo ciężko rozpoznać Jezusa jako Króla, bo on dobrowolnie rezygnuje z wszelkich przejawów triumfalizmu, nacisku i nie korzysta ze znanych nam atrybutów władzy ludzkiej.

Jak bardzo mylą się ludzie, którzy widzą swoją wielkość w stanowiskach władzy, tytułach, prestiżach i przy tym jeszcze powołują się na wolę Bożą.

Zwycięstwo i królowanie Chrystusa, które próbujemy odnaleźć w scenie Jezusa na krzyżu polega na tym, że nawet te nie dające się opisać i wyobrazić cierpienia, zdrady i szyderstwa, których doświadczał Jezus przybity do krzyża, nie zabiły w Nim tego, co najcenniejsze, czyli miłości. Ta miłość nie tylko była nakierowana do Ojca, ale na każdego człowieka na ziemi, obecnego ze swoim złym zachowaniem i szyderstwem pod krzyżem. Współcześnie ta miłość jest kierowana nawet tam, gdzie jawnie w ludzkim zachowaniu nie ma liczenia się z przykazaniami i sakramentami. On wciąż z miłością modli się za każdego z nas: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23,34).

Jakim pięknym przykładem odkrycia Króla w przybitym do krzyża Chrystusie i zrozumienia Jego Królestwa jest postawa dobrego łotra z dzisiejszej Ewangelii. On nie rozpoznaje atutów królewskich u Chrystusa podczas dokonywanych przez Niego cudów, ale w poniżeniu, ogołoceniu, wyśmianiu i opuszczeniu przez bliskich. Czy my potrafimy iść za Jezusem i świadczyć o Jego królestwie, gdy wszystko przeczy triumfom, powodzeniu? Trudno nam zrozumieć i przyjąć, że działanie Chrystusa jako Króla, może dokonywać się na drodze poniżenia i odrzucenia.

Dobry łotr nie otrzymał od Jezusa fizycznego wybawienia i uwolnienia z krzyża, jak tego oczekiwał drugi łotr. On natychmiast otrzymał całkowite wybawienie i zapewnienie, że będzie razem z Nim w raju.

Nie bójmy się uwierzyć i iść za Jezusem, który czasami ukazuje się naszym oczom, jako Król po ludzku przegrany. On, Król miłości, nawet na krzyżu jest najskuteczniejszy i warto być Jego poddanym.

Leszek Skaliński SDS

Otwierany 34 razy Źródło: katolik.pl Autor: Leszek Skaliński SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła