Niedzielne kazanie   
XXX Niedziela Zwykła, rok C 27 października 2019 r.
Dodano dnia 03.11.2019 19:35

Syr 35,12-14.16-18; 2 Tm 4,6-9.16-18; Łk 18,9-14
______________________________________________

Prawy grzesznik

 

 

 

Bóg jest cool. Jezus jest spox. Wiara może być trendy... Bynajmniej to nie język teologii, raczej zasłyszane rozmowy młodych ludzi wypowiadających się w kumpelskim gronie. Starszy człowiek może być „silnie" (określenie zasłyszane ostatnio) zaskoczony takim podejściem do spraw sacrum. Słowa, których używamy w jakiś sposób określają nas samych, charakteryzują nasze społeczne kontakty. Słowa modlitwy, które kierujemy w stronę nieba również mówią o naszej relacji do Pana Boga. Niektórym ludziom wystarczą teksty zapisane w książeczkach do nabożeństwa, innym słowa Liturgicznej Modlitwy Godzin zwanej popularnie brewiarzem, są i tacy, którzy potrzebują ciszy w kościele, żeby sam na sam porozmawiać z Bogiem, kontekstem modlitwy bywa także piękno natury.

Kiedy człowiek naprawdę spotyka Boga, musi coś z tego wynikać. Podobnie jak spotykani ludzie pozostawiają w nas mniej lub bardziej wyraźny ślad. Rodzą się wzajemne relacje, które chcemy pielęgnować, bądź też próbujemy o nich jak najszybciej zapomnieć.

Pierwszym, który wchodzi w kontakt z człowiekiem jest Bóg. Już samo podtrzymywanie naszego istnienia jest rodzajem relacji Stwórcy do każdego z nas. Można o tym nie myśleć kiedy kładziemy się spać i budzimy następnego dnia, jednakże nić „istnienia" także tego doczesnego łączy nas z Bogiem. A skoro łączy to znaczy, że jest to jakiś rodzaj relacji, bliskości, wspólnoty. Nie jesteśmy jednak marionetkami, które Ktoś porusza, byśmy tańczyli tak, jak zagra nam niebiańska muzyka. Owa niewidzialna wieź zakorzeniona jest w naszej wolności. Możemy z niej korzystać, bo taka jest wola Stwórcy. Jednak sposób jej wykorzystania przynosi konkretne owoce: dobra lub zła. Czasem trudno jest się obronić przed „zaprogramowanym" złem. Są argumenty, są racje... a gołym okiem widać, że dzieje się po prostu zło. W dzisiejszym pierwszym czytaniu pojawia się bardzo optymistyczne przesłanie: „Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby". Tak więc, jakiekolwiek wytworzymy tu na ziemi relacje społeczne, tzw. układy, zostaną one poddane ocenie Pana Boga. W dodatku mamy tę pewność, że za skrzywdzonymi, czasem w imię wielkich i wzniosłych słów, Bóg się sam opowie w czasie sądu. To dość wyraźna przestroga, szczególnie dla specjalistów od powoływania się na Jego wolę.

W dzisiejszej Liturgii Słowa dopełnieniem jest przypowieść Jezusa o dwóch ludziach modlących się w świątyni. Jeden z nich, przekonany o swojej prawości, to faryzeusz wyliczający Bogu swoje zasługi. Przedstawia Bogu specyficzne religijne curriculum vitae. W takim dokumencie zapisuje się faktycznie tylko osiągnięcia, zalety istotne dla potencjalnego pracodawcy. Obecnie ludzie piszą wiele takich CV-ek w poszukiwaniu pracy. Może to jednak spowodować, że uwierzymy, iż jesteśmy po prostu wspaniali, niezastąpieni, jedyni.

Nieco inny życiorys przyniósł do świątyni celnik. On jednak nie pomylił pracodawcy z Panem Bogiem. Wiedział dobrze do Kogo przyszedł, przekonany, że cokolwiek by powiedział, Bóg i tak zna prawdę o nim. Skruszony, pokorny, błagał jedynie o litość. Można by dyskutować o racjach i pobożności jednego i drugiego, np. szukać usprawiedliwienia dla warunków, które ukształtowały pobożność faryzeusza albo o bezpośredniości, może nawet tupecie celnika bez żadnych religijnych zasług i sukcesów. Można by... gdyby nie wyraźna ocena Jezusa: usprawiedliwiony odszedł celnik! Bo nawet najgorsza prawda obroni się w Bożym Miłosierdziu, jeżeli po pierwsze będzie prawdą, a po drugie ukorzy się pokornie przed Bogiem, który niezależnie od naszego mniemania o sobie, zna prawdę o nas. Nie dziwmy się więc, że niektórym niepokornym, nawet okrzykniętym autorytetami, Pan Bóg uciera nosa. To nie dzieje się dla publicznego zgorszenia, to się dzieje w trosce o zbawienie każdego, niezależnie czy jest biskupem, kapłanem, politykiem...

Być pokornym - to znać prawdę o samym sobie i to chyba najtrudniejsza lekcja do odrobienia, gdy w nas samych dobro miesza się ze złem. Ale gdy to poznanie dokonuje się w świetle Bożym, to już przynajmniej połowa zadania jest odrobiona.

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem" - życzmy sobie, abyśmy sami a przez nas i inni ludzie, z którymi budujemy relacje, byśmy wszyscy mogli podpisać się swoim życiem pod Pawłowymi słowami.

Tomasz Chudy SDS

Otwierany 80 razy Źródło: www,katolik.pl Autor: Tomasz Chudy SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła