Niedzielne kazanie   
XXVIII Niedziela Zwykła, rok C 9 października 2016 r.
Dodano dnia 09.10.2016 20:27
XXVIII Niedziela Zwykła, rok C
9 października 2016 r.
2 Krl 5,14-17; 2 Tm 2,8-13; Lk 17,11-19
______________________________________
W książce Kazimierza Wójtowicza znajduje się anegdota o tym jak to pewien uczony poszedł do pustelnika by ten nauczył go prawdy Bożej. Pustelnik nie miał ochoty na dysputę, ale gdy uczony nalegał święty mąż polecił mu, żeby wyszedł na dwór w czasie deszczu i wyciągnął ręce do góry i w ten sposób poznał pierwszą prawdę objawioną. Uczony uczynił jak mu polecił pustelnik. Następnego dnia poszedł do niego z pretensjami, że wypełniając jego polecenie przemógł do suchej nitki, zmarzł i na dodatek poczuł się jak głupiec. Świętobliwy mąż uśmiechnął się i stwierdził, że to jest pierwsza prawda objawiona.

Niewątpliwie potrzeba pokory by przyjąć i zrozumieć prawdę objawioną. Człowiek wobec Boga jest głupcem wobec tego potrzebuje Bożej mądrości. Bowiem pokora mówi nam, że nie jesteśmy samowystarczalni, potrzebujemy Boga i innych ludzi.

Jaką mądrość zawierają dzisiejsze czytania? Pierwsze z nich poświęcone jest trędowatemu, ewangelia także mówi o trędowatych. Choroba o której mowa najdłużej towarzyszy człowiekowi. Atakuje skórę i nerwy, jej objawy to guzowate krosty podobne do występujących w innych infekcjach i alergiach. Początkowo pojawiają się plamy na skórze, stopniowo utrata czucia, szczególnie w palcach nóg i rąk, nieleczona prowadzi do zwyrodnień i utraty tkanki.

Wraz ze wzrostem liczby zachorowań na trąd w IV wieku n.e. pojawiły się pierwsze leprozoria, czyli kolonie dla trędowatych, w których byli oni izolowani od reszty społeczeństwa. W ciągu następnych dwustu lat rozpowszechniły się one w całej Europie.

W średniowieczu trąd został uznany za karę za grzechy, a odtrącenie trędowatych znacznie się pogłębiło. Chorzy zostali wykluczeni ze wspólnot, utracili większość praw, między innymi zakaz zawierania małżeństwa i konieczność opuszczenia swoje rodziny. Czasem nawet odprawiało się za nich msze jak za zmarłych. Przymusowo umieszczeni w leprozoriach, w samej tylko Francji było ich w XIII wieku około dwóch tysięcy.

Sytuacja zmieniła się w okresie wypraw krzyżowych, zachorowało bowiem wielu rycerzy, m.in. Baldwin IV Trędowaty, król Jerozolimy. Przyczyniało się to większego zrozumienia sytuacji chorych, a opiekę nad nimi uznano za chrześcijański obowiązek. Zrezygnowano z mszy za zmarłych, w celu udzielania im pomocy został powołany Zakon Rycerzy św. Łazarza. Skuteczne lekarstwo na tę chorobę wynaleziono dopiero na początku XX w.

W czasach Jezusa sytuacja trędowatych nie była lepsza, Nie dość, że ktoś zapadał na nieuleczalną chorobę to jeszcze został odizolowany od swoich najbliższych. W drugiej księdze Królewskiej możemy przeczytać o wodzu Syryjskim Naamanie, który zostaje uzdrowiony przez proroka Elizeusza. Przychodzi więc do proroka z podziękowaniem, Elizeusz nie przyjmuje darów, Naaman postanawia składać ofiarę dziękczynienia Bogu, za odzyskane zdrowie.

 

 

XXVIII Niedziela Zwykła, rok C
9 października 2016 r.

2 Krl 5,14-17; 2 Tm 2,8-13; Lk 17,11-19
______________________________________

 

 

W Ewangelii natomiast do Jezusa przychodzi dziesięciu trędowatych. Chrystus ich uzdrawia z podziękowaniem przychodzi tylko jeden i to na dodatek samarytanin. W związku z tym rodzi się pytanie dlaczego jedni ludzi potrafią być wdzięczni a inni nie? By ktoś odczuwał wdzięczność musi niewątpliwie uznać, że dobro które otrzymał mógł po prostu nie dostać. Ono mu się nie należało. Jeżeli ktoś zarażał się trądem to najczęściej umierał i to było naturalne w tej chorobie. Cudowne uzdrowienia zdarzały się rzadko. Drugim elementem który pozwala być wdzięcznym jest przekonanie, że każde dobro jakie doznajemy w życiu pochodzi od Boga.

Postawa wdzięczności wiąże się z radością i chęcią uczynienia czegoś dobrego, by się odwdzięczyć. Wdzięczność jest więc źródłem kolejnego dobra, mnoży jakby dobro. Dziewięciu uzdrowionych którzy nie wrócili do Jezusa by podziękować, być może dostrzegli, że dostali wielki dar, nie mieli jednak czasu podziękować, gdyż byli zajęci czymś innym. Być może próbowali odbudować swoje życie rodzinne, być może wrócili do porzuconych interesów, albo troski codzienne tak ich zajęły, że już nie mieli na to co naprawdę ważne czasu. Nie mieli czasu pomnożyć dobra, które otrzymali tak jak to uczynił Samarytanin.

Przyjmując postawę wdzięczności jak Samarytanin, zwracamy się do źródła dobra, którym jest Jezus, a także w radości pomnażamy dobro z wdzięczności do Jezusa.

ks. Rafał Masarczyk SDS

Otwierany 711 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Rafał Masarczyk SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła