Niedzielne kazanie   
XXVIII Niedziela Zwykła, rok A 15 października 2017
Dodano dnia 15.10.2017 09:42
Iz 25, 6-10; Flp 4,12-14.19-20; Mt 22,1-14
----------------------------------------------------------------
Zaproszenie i odpowiedź

Jak przemówić do naszej wyobraźni, aby zaczęła się interesować Dobrem najważniejszym? Jak poruszyć naszą wolę, abyśmy zdecydowali i przyszli do Ojca, do Życia i Światła? Jak pociągnąć, ale nie zniewolić, nie zmanipulować, nie zastraszyć?

Jezus, Syn Boży, używa przypowieści i sam jest Żyjącą Przypowieścią. Przypowieść „stwarza" świat dobra, proponuje, zachęca do myślenia i wyboru, odpowiedzi samemu Bogu.
Czy jest coś bardziej radosnego jak uczta weselna? Radość z miłości dwojga zakochanych, radość z uczty na ich cześć. Radość z nasycenia najlepszymi potrawami, radość ducha, śpiew i taniec, bezpieczeństwo i pokój. Bo miłość spotkała miłość. Wspólna uczta, rozmowa, przebywanie razem...

Zaproszenie godne Boga Jedynego, wypowiedziane przed wiekami, dotyczące wszystkich narodów, wszystkich ludzi, ras, języków: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win" (Iz 25,6). Bóg wszystkie swoje dzieci pragnie nasycić sobą, chce być „wszystkim we wszystkich" . W tym celu posyła swoje Słowo Zaproszenia - Jezusa, nasze nasycenie. On pragnie się stać Oblubieńcem każdego serca, połączyć Jedną Miłością, która przekracza nasze najśmielsze marzenia.

Tylko Bóg przez Jezusa w Duchu Świętym może nas nasycić i uweselić. Tak, Bóg Ojciec przygotował wesele, ucztę z powodu zaślubin swojego Syna. Jesteśmy zaproszeni... ostatecznie jako oblubienica! Jaka jest odpowiedź? „Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść" (Mt 22, 3)

1. Odrzucenie zaproszenia. Tak jesteśmy wolni, możemy odrzucić zaproszenie Boga. Czyni to wielu nie tylko w imię wolności, ale będąc manipulowanymi: do naszej wyobraźni docierają zbyt pociągające obrazy (specjalnie zresztą przygotowane) wraz ze słowami, które przekonują nas, że samochód, pancerna szafa z pieniędzmi, prowadzenie biznesu na tym świecie, miłość cielesna - jest rzeczywistością boską, jedyną. Im wielu, bardzo wielu poświęca czas, swoje wnętrze, siłę uczuć. Jakby się tu nic nie zmieniło od wieków, choć zaproszenie rozbrzmiewa poprzez liczne sługi, odpowiedź jest podobna: „lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali" (Mt 22,5). Dla wielu jest coś ważniejszego, droższego dla mnie niż królestwo Boże i troska o nie.

2. Druga możliwość złej odpowiedzi: zaproszenie zostało przyjęte, ale wybieramy się na zaślubiny, ucztę weselną w nieodpowiedniej szacie: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał (Mt 22,12). „Pytanie to skierowane jest do nas. Znajdujemy się w ogromnej sali, która jest Kościół, na uczcie, którą jest Eucharystia... czy i my znajdujemy się tu przez przypadek lub może z przyzwyczajenia, nie biorąc udziału i nie interesując się tym, co się odbywa. Czy przypadkiem nie jesteśmy odlegli sercem, z myślami biegającymi gdzieś w obłokach lub zajętymi codziennymi sprawami" (o. R. Cantalamessa).

Jeżeli do człowieka, który zlekceważył zaślubiny i przyszedł nieprzygotowany Bóg wypowie słowo: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności!" (Mt 22,13) to jaki koniec czeka tych, którzy sami dla siebie byli pokarmem i nasyceniem, dla których inni byli potrawami, zlekceważyli dar życia i miłości, nie odpowiedzieli, bo nie chcieli, choć słyszeli? Jaki będzie ich koniec?

3. Odpowiedź dobra. Bóg w swojej dobroci nie przestaje zapraszać: „Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami" (Mt 22,9). Jestem żebrakiem z „rozstajnych dróg", który został zaproszony na wesele. Mogę być pobity i nagi, mogę być poraniony i leżeć, ale jeśli sercem pragnę wejść w przymierze z Bogiem, jeśli ani jednego słowa, ani jednej minuty nie uważam za straconą, aby poznać i posiąść Miłość w życiu i na Uczcie Syna Bożego - Mszy Świętej, Bóg sam mnie uzdrowi i przyodzieje, Bóg sam mnie podniesie mocą swojego Ducha, On sam - Jedyny Chleb Nasycenia - stanie się zaspokojeniem tu i na wieki.

o. Andrzej Prugar OFMConv
Otwierany 115 razy Źródło: katolik.pl Autor: o. Andrzej Prugar OFMConv
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła