Niedzielne kazanie   
XXIX Niedziela Zwykła, rok A 18 października 2020 r.
Dodano dnia 18.10.2020 10:54

Iz 45,1.4-6; 1 Tes 1,1-5b; Mt 22,15-21

Jezus przed przewrotnym pytaniem

 

Jesteśmy świeżo, bo zaledwie parę dni, po wyborach parlamentarnych. Wyniki zostały już ogłoszone. Dzisiejszy fragment Ewangelii znowu przywołuje nam jednak te znane sytuacje, chociażby nawet z ostatniej kampanii. Pamiętamy jak niektórzy kandydaci w swoich wystąpieniach odwoływali się do jasnego lub trochę przemyconego rozdziału Kościoła od państwa. Jak widać sprawa tego podziału wraca i jest nieustannie żywa, choć pytanie dotyczące tego problemu było już postawione prawie 2000 lat temu. Dlaczego do tej pory, mimo tylu dyskusji, nie ma odpowiedzi jak ma wyglądać granica tego podziału?

 

Wróćmy na początku do kontekstu historycznego dzisiejszej Ewangelii. Kiedy Mateusz pisze swoją Ewangelię (tj. rok około 80) sytuacja polityczna w Izraelu jest zdecydowanie jasna. Wraz ze zburzeniem Jerozolimy, zwłaszcza świątyni jerozolimskiej w roku 70 przez Rzymian, wszelkie dążenia ludu izraelskiego do bycia narodem wolnym, legły w gruzach. A jednak Mateusz miał jasną ideę na temat relacji miedzy tym, co cesarskie a tym, co Boskie. Ewangelista przeczuwał, że musi poruszyć ten problem, posługując się autentycznym wydarzeniem z życia Zbawiciela, bo sprawa podziału między państwem a religią i odwrotnie będzie nieustannie aktualna, nawet wówczas, gdy jakiś naród będzie w niewoli.

 

Zanim postawiono Jezusowi przewrotne pytanie, to najpierw doszło do pojednania dwóch sobie dotychczas odrębnych ugrupowań. Faryzeusze mieli największą władzę religijną wśród ludu i uważali się za obrońców żydowskiej tożsamości narodu. Natomiast zwolennicy Heroda byli zwolennikami polityki prorzymskiej. Chwilowa, wzajemna współpraca, tych różnych ugrupowań nastąpiła z nienawiści i chęci zdyskredytowania Jezusa w oczach Jego zwolenników, których rzesza była już spora i niepokoiła przedstawicieli tych odmiennych ugrupowań. Stąd niecna chęć pochwycenia Jezusa na mowie, by ostatecznie Go aresztować i osądzić. To połączenie dwóch sił dawało poczucie pewności, że Jezus już nie wymknie się z sieci zarzuconej na Niego.

 

Tak też i bywa w naszym życiu, żeby zdobyć jakąś pozycję, utrzymać swój własny punkt widzenia, zwalczyć konkurenta, jesteśmy w stanie, choćby na pewien czas, wejść w układy z ludźmi i ugrupowaniami, których poglądy dotychczas mocno różniły się od naszych życiowych zapatrywań. Dla połączenia sił i pozyskania pewności w zdobyciu własnego egoistycznego planu ludzie są zdolni nawet zawierać pakt z diabłem.

 

Przedstawiciele połączonych ugrupowań przychodzą, by postawić Jezusowi niewygodne, trudne i przebiegłe pytanie. Na początku, aby On nie odkrył ich przewrotnego planu, zwracają się do Niego, mówiąc „Nauczycielu", a zatem otwarcie uznają jego mądrość, prawdomówność i to że naucza innych „drogi Bożej". Doceniają, że ma swój niezależny od nikogo pogląd, nie jest człowiekiem ulegającym wpływom. Pozornie chwaląc faryzeusze zmierzają do tego, aby Jezus dał im odpowiedź na pytanie o podatek. Ci ludzie wiedzą, że opowiedzenie się po którejś stronie będzie mocno szkodliwe dla Jezusa. Jeśli każe płacić podatek, to narazi się tłumom, które nienawidziły rzymskich okupantów. Nie każe płacić podatków, to ściągnie na siebie zarzut, że buntuje lud i nastawia go wrogo do legalnej władzy. Tak źle i tak niedobrze.

 

Jezus jednak sprytnie wymyka się z tej zdradliwej pułapki, zastawionej przez reprezentujących oba stronnictwa polityczno-religijne. Udzielając odpowiedzi posługuje się obrazem i ogromnymi zdolnościami komunikacyjnymi. Rysunek wybity na „monecie podatkowej" jest jednoznaczny i odpowiedź może być tylko jedna: „Cezara". Odpowiedź Syna Bożego była tak logiczna, że Jego rozmówcy, zwłaszcza z kręgu Heroda, czuli się usatysfakcjonowani tym, co usłyszeli.

 

Jednak to nie była jedyna i ostateczna odpowiedź. Przedstawiciele stronnictwa faryzeuszów usłyszeli również dla siebie odpowiedź satysfakcjonującą, „by oddali Bogu, to co należy do Boga".

 

Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę całą odpowiedź Jezusa, to rozumiemy, że każda ze stron nie otrzymała jednoznacznej odpowiedzi, gdzie są granice podziału między tym, co należy do polityki a tym, co należy do Boga. I tak jest do dziś z nami. Jezus nie dał nam gotowej recepty. Nie należy szukać w słowach Jezusa magicznej i jednoznacznej formuły, która definitywnie rozwiązywałaby wszelkie problemy. Jezus w taki sposób ujmował nie tylko problem dotyczący relacji między państwem a królestwem Bożym. Wobec innych dziedzin ludzkiego życia On również odsyłał do światła, które w nas jest pod postacią świadomości i odpowiedzialności.

 

My, jako chrześcijanie mamy do dyspozycji wiele rozwiązań, które stają się ważne tylko wówczas, gdy zakorzenione są w całościowym odczytywaniu ewangelicznego przesłania. Gorzej jest z tymi, którzy nie mają takich odniesień, podstaw i fundamentu. Dla nich trudność będzie stanowić rozeznanie, gdzie jest odniesienie do świata polityki, a gdzie znajduje się przesłanie Boże.

 

Tylko wówczas, gdy odda się Bogu to, co jest Jego, będzie się wiedziało, co należy dać cesarzowi. To, co jest Boga, jest owocem, którego pragnie Ojciec, czyli jest pragnieniem wolności skierowanej do dzieci Bożych i wezwaniem do miłości braterskiej. Kto stara się o te wartości, znajdzie odpowiedź na resztę pytań i sytuacji.

 

 

Leszek Skaliński SDS

Otwierany 58 razy Źródło: katolik.pl Autor: Leszek Skaliński SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła