Niedzielne kazanie   
XVIII Niedziela Zwykła, rok B 5 sierpnia 2018 r.
Dodano dnia 04.08.2018 22:43

Wj 16,2-4.12-15; Ef 4,17.20.24;J 6,24-35
______________________________________

Poszukują, bo są głodni

 

 

Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się od słów zawierających informację o tym, z jak wielkim zaangażowaniem ludzie szukali Jezusa, nawet pokonując całe jezioro, by całą rzeszą dotrzeć na drugą stronę, i jak bardzo oni pragnęli przy Nim być, a to wszystko dlatego, że trochę wcześniej Jezus dokonał dla nich cudu rozmnożenia chleba.

Na początku warto zatrzymać się na tym momencie poszukiwania przez Żydów Jezusa. W Ewangelii św. Jana czasownik „szukać" jest bardzo często przez niego używany. Wszystkie Ewangelie mówią o tych licznych poszukiwaniach. Poszukiwania zaczęły się już wówczas, gdy Jezus się narodził. Poszukiwali go pastuszkowie, mędrcy. W swoim życiu szukali również Jezusa Maryja i Józef. Kiedy Jezus umiera, poszukiwania nadal trwają. Magdalena szuka i znajduj Go, ona nawet znajduje Go żywego, pomimo że On umarł.

W nas nieustannie jest wpisane szukanie, które często naznaczone jest trudem, tęsknotą, wyborem pomiędzy podobnymi wartościami. Przed grzechem pierworodnym, gdy człowiek żył w zażyłości z Bogiem, to nie musiał dokonywać takich wyborów i szukać. Bóg był jedynym i najważniejszym sensem życia. Od moment zaistnienia na ziemi grzechu pierworodnego rozpoczęła się droga naszego mozolnego poszukiwania Boga.

Nie wystarczy w naszym życiu tylko szukać. Trzeba nam również zastanowić się nad autentycznością tego czego lub kogo szukamy. Te różnice poszukiwania dzisiaj w Ewangelii demaskuje u Żydów Jezus mówiąc, że poszukują pokarmu który ginie, jest czasowy, materialny, jak chleb którym zostali nakarmieni i zachęca ich by szukali pokarmu, który trwa na wieki.

Jak zauważamy Jezus nie lekceważy tego głodu ludzkiego, bo sam rozmnożył chleb i zaspokoił to ludzkie pragnienie, ale zaprasza tych już nakarmionych chlebem materialnym, by wznieśli się i korzystali z zaspakajania głębszego głodu Boga samego i życia na wieki.

Dla ludzi, którzy są świadkami tego wydarzenia, nie potrafią jednak oderwać się od wspomnienia tego chleba, którym napełnili swoje żołądki i odwołują się w rozmowie do wydarzenia z przeszłości, gdy Żydzi wychodzili z niewoli Egiptu i byli karmieni manną z nieba.

Jak bardzo i my dzisiaj mylimy się i koncentrujemy się nadmiernie na zaspakajaniu głodów doczesnych, materialnych. Ta cała bieganina i koncentracja na rzeczach materialnych jest tego namacalnym dowodem, a trudno nam, jak i za czasów Jezusa, zrozumieć i szukać zaspokojenia głodów, które tylko Bóg może zaspokoić.

Spotykanie się autentyczne z Jezusem powoduje, że rozszerzają się w nas horyzonty. To Chrystus, w tej mowie eucharystycznej, sam nas zapewnia, że On jest jedynie tym pokarmem najskuteczniejszym na wieki.

Popatrzmy ile nas kosztuje zabieganie o rzeczy doczesne, materialne, które też są potrzebne, a jak łatwo i bez wysiłku Jezus sam nam siebie daje, byśmy mogli żyć życiem wiecznym.

Chrystus sam nas zapewnia i prosi, abyśmy przychodzili do Niego i karmili się Nim, a wówczas nie będziemy gubić się w łaknieniu ani w pragnieniu, pomiędzy tym co doczesne, a tym co wieczne.

Czy przypadkiem nasz polepszony status materialny, gdzie mamy w miarę zaspokojony głód podstawowych potrzeb, nie wpływa negatywnie na to, że już z taką autentycznością nie szukamy i nie przyjmujemy Jezusa, jako daru w Komunii św. na życie wieczne?

W związku z dzisiejszym fragmentem warto się też nam zastanowić, czy przypadkiem nie obrażamy się na Jezusa, za to że przynależąc do Niego, nie otrzymujemy różnych dóbr doczesnych, których się spodziewamy i uważamy, że są nam niezbędne? Takie myślenie wskazywałoby, że to my dyktujemy Jezusowi jak ma działać, by wiara w Niego dla nas była opłacalna i wówczas z takim podejściem zamykalibyśmy się na horyzonty wieczne.

Ta dzisiejsza mowa Jezusa prowadzi nas do Eucharystii, która jest największym zaszczytem dla człowieka. Jest niebem na ziemi odkrywanym jako stan najściślejszej więzi z Bogiem i zaspakajaniem wszystkich ludzkich pragnień tych ziemskich i wiecznych. Jeśli nie mam nic wspólnego z Eucharystią, to nie mam nic wspólnego z Chrystusem. Chrystusa przyjmuje się w Eucharystii i w Eucharystii przyjmuje się cały Kościół. Głębokie słowa wypowiedziane przez Chrystusa: „Jam jest chleb życia" nie powinny nas pozostawiać bez niepokoju. Unikanie Komunii jest rodzajem wzgardy wobec prawdziwego życia, które daje tylko Jezus.

 

ks. Leszek Skaliński SDS

Otwierany 25 razy Źródło: katolik.pl Autor: Leszek Skaliński SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła