Niedzielne kazanie   
XVII Niedziela Zwyk?a, rok C 24 lipca 2016 r.
Dodano dnia 24.07.2016 08:27

Rdz 18,20-32; Kol 2,12-14; ?k 11,1-13
______________________________________

Owoce dobrej modlitwy

 

Wszyscy ?yjemy w czasach, w których dominuje pragmatyczne podej?cie do rzeczywisto?ci. W ?yciu ludzi liczy si? przede wszystkim to, co przynosi lub mo?e przynie?? wymiern? korzy??. Dlatego towarzysz?c w ubieg?? niedziel? Jezusowi podczas wizyty w domu Marty i Marii, by? mo?e byli?my nieco zaskoczeni, ?e Chrystus stan?? w obronie zas?uchanej Marii, zamiast pochwali? pracowit? i zaradn? Mart?. To "zapatrzenie" i "zas?uchanie" Marii siedz?cej u stóp Mistrza by?o i jest interpretowane jako postawa modlitwy i kontemplacji s?owa Bo?ego.

Dzisiejsza liturgia jeszcze bardziej jednoznacznie podejmuje temat modlitwy. By? mo?e czyni to po to, aby?my mogli lepiej pozna?, na czym to "zapatrzenie" i "zas?uchanie" Marii polega?o; aby?my sami, wchodz?c w osobiste duchowe do?wiadczenie, umieli zatrzyma? si?, us?ysze? s?owa i wpatrywa? si? w oblicze Chrystusa. Wielu wspó?czesnych ludzi spor? cz??? ?ycia i równie du?o wysi?ku po?wi?ca swojej edukacji. Zdobywanie wiedzy i pozyskiwanie nowych kwalifikacji sta?o si? bardzo popularne. St?d z roku na rok powstaj? nowe formy dokszta?cania, wyd?u?aj? si? listy studentów, s?uchaczy, uczestników kursów, warsztatów i szkole? zawodowych. Bez wzgl?du na wiek nie wstydzimy si? rozpoczyna? nauki j?zyków obcych, ubiegamy si? o nowe certyfikaty i ró?norakie za?wiadczenia.

Niestety, w tych edukacyjnych poszukiwaniach, nie wielu ludzi potrafi przyzna? si? do pragnienia, czy potrzeby uczenia si? modlitwy. Cz?sto uczymy si? jej tylko we wczesnym dzieci?stwie. Pó?niej nie mamy na tak? nauk? czasu, albo wstydzimy si? przyzna?, ?e nie umiemy si? modli?, ?e z modlitw? mamy k?opoty. Chc?c im zaradzi?, zaczynamy wyd?u?a? czas modlitwy, albo rozbudowywa? jej tre?? w pi?kne i rzadko u?ywane s?owa. Tak?e sporo ludzi, napotykaj?c trudno?ci w osobistej modlitwie, natychmiast z niej rezygnuje, oceniaj?c j? jako bezwarto?ciow? i nieu?yteczn?.

By? mo?e tym, ró?nimy si? od pierwszych uczniów Jezusa, którzy nie wstydzili si? przyzna? do swoich trudno?ci. Ewangeli?ci wielokrotnie zaznaczaj?, ?e Jezus oblegany przez t?umy, cz?sto dos?ownie walczy? o czas przeznaczony wy??cznie dla Boga. Dlatego modli? si? pó?n? noc?, albo o ?wicie. Robi? to w taki sposób, ?e obserwuj?cy Go uczniowie zat?sknili za prawdziw? modlitw? i bezpo?rednio prosili Mistrza o konkretne wskazówki.

Jako chrze?cijanie od dziecka znamy te "drogowskazy dobrej modlitwy". S? one zawarte, w cz?sto powtarzanej przez nas, modlitwie "Ojcze nasz...". Mimo to, mamy du?e problemy w codziennym kontaktowaniu si? z Bogiem. Cz?sto "czujemy si?" przez Niego nie s?uchani. "Oburza" nas Jego pozorne milczenie. Niekiedy "dziwimy si?" bezczynno?ci Boga i szybko nu?y nas ci?g?e "przypominanie" Mu o naszych codziennych wa?nych sprawach.

Dlaczego dla wielu ludzi modlitwa z biegiem lat staje si? coraz trudniejsza i czemu wielu nie potrafi znale?? na ni? czasu? Zapewne ka?dy, kto próbowa? kiedykolwiek si? modli?, móg?by inaczej odpowiedzie? na to pytanie. Chc?c jednak unikn?? pochopnej odpowiedzi, musimy najpierw zastanowi? si?, kto odgrywa wi?ksze znaczenie, tzn. kto przejmuje inicjatyw? w mojej codziennej modlitwie: ja? Czy Bóg?

Do?wiadczenie modlitwy cz?sto ukazywane jest jako rozmowa cz?owieka z Bogiem, jako czas spotkania, albo wypowiadanie pró?b stworzenia przed Stwórc?. Wszystkie te porównania dotycz? rzeczywisto?ci s?ów, których autorem jest przede wszystkim cz?owiek. Mo?na jednak porówna? modlitw? do ?wiat?a, do promieni s?o?ca, których ?ród?em jest Bóg, a adresatem cz?owiek. S?oneczne promienie daj? ciep?o i potrafi? rozgrza? nawet najtwardszy kamie?. Dzi?ki promieniom ?wiat?a, ro?liny otrzymuj? energi? niezb?dn? do ?ycia. Tak, jak s?oneczne promienie przyczyniaj? si? do wzrostu ro?lin, tak dobra modlitwa powinna przemienia? cz?owieka i rozwija? w nim dobro. Je?li moja modlitwa mnie nie przemienia, tzn., ?e prawdopodobnie nie jest dobr? modlitw? i dlatego mnie nu?y i dlatego nie potrafi? na ni? znale?? czasu.

Dobra modlitwa przenika ca?e ?ycie chrze?cijanina, a nie tylko poranny czy wieczorny kwadrans. Zapewne tak? modlitw? mia? na my?li ks. Franciszek Grudniok, gdy pisa?: "Modlitwa powinna przenika? prac?, tak jak s?o?ce przenika przez szyb?, o?wieca i ogrzewa wszystkich znajduj?cych si? w domu. Modlitwa w niczym nie przeszkadza - owszem - wszystko u?atwia, bo do ludzkiej pracy wzywa wszechmoc Bo??. Có? zdo?a zdzia?a? cz?owiek w?asnymi si?ami. Ale si?a ludzka sprz??ona z si?? Bo?? dokona rzeczy po ludzku niemo?liwych".

Wszyscy t?sknimy za tak? modlitw?. Problem polega jednak na tym, ?e jako chrze?cijanie, ?yj?c w promieniach ?wiat?a, zbyt cz?sto stajemy przed lustrem, w którym widzimy tylko siebie, tzn. w?asne sprawy, w?asne problemy i w?asne troski, o których ci?gle chcemy mówi? Bogu. Có? z tego, ?e cz?owiek wiele czasu po?wi?ca modlitwie, skoro jest ona tylko czasem "wpatrywania si? w lustro?" Taka modlitwa przypomina postaw? faryzeusza, który przebywaj?c w ?wi?tyni porównywa? siebie z obecnym tam modl?cym si? celnikiem. Pami?tajmy jednak, ?e Chrystus pochwali? pokorn? modlitw? grzesznego celnika i równocze?nie pot?pi? pych? dumnego faryzeusza.

Ka?da prawdziwa modlitwa, tzn. taka w której inicjatyw? przejmuje Bóg, sprawia, ?e cz?owiek zaczyna si? otwiera?. Najpierw jest to OTWARCIE na samego Boga, którego cz?owiek do?wiadcza jako Tajemnic? Niesko?czonej Mi?o?ci, zamiast Kupca, z którym prowadzi pertraktacje. Nast?pnie jest to OTWARCIE cz?owieka na samego siebie, tzn. naprawd? o sobie, o w?asnej ograniczono?ci. Je?li przedstawiamy w modlitwie Bogu nasze pro?by, to nie z tego powodu, ?e On ci?gle nie wie, albo nie pami?ta. Wypowiadaj?c pro?b? w modlitwie cz?owiek u?wiadamia sobie, jak bardzo Boga potrzebuje. Przez pro?b? cz?owiek przypomina sobie prawd?, ?e nie jest i nie mo?e by? samowystarczalny.

Wreszcie trzecia funkcja dobrej modlitwy, to OTWARCIE cz?owieka na innych ludzi, na ich potrzeby, ich problemy. Dzi?ki otwarto?ci na innych Abraham prosi? o ocalenie sprawiedliwych mieszka?ców miast Sodomy i Gomory; kto? przyszed? prosi? ?pi?cego s?siada o chleb dla g?odnych; a my codziennie nazywamy Boga naszym Ojcem, prosimy o chleb nasz, darowanie win naszych i zbawienie wszystkich - zamiast wo?a?: Ojcze mój, dla mnie, dla siebie, tylko mnie.

Niestety wydaje si?, ?e jedn? z wa?niejszych przyczyn wspó?czesnych trudno?ci w modlitwie jest nie tylko brak ciszy, nasze zapracowanie i codzienne zabieganie, ale przede wszystkim ci?g?e wpatrywanie si? w lustro egoizmu, w którym cz?owiek widzi wy??cznie swoje odbicie. Zbyt rzadko oddajemy Bogu inicjatyw? w modlitwie i zbyt rzadko wystawiamy si? na dzia?anie niewidzialnych promieni Jego nadprzyrodzonej ?aski.

I dlatego drzwi naszego serca pozostaj? ci?gle zamkni?te. A Chrystus? Chrystus stoi u drzwi i ko?acze... Ode mnie zale?y: co Mu odpowiem w rozpocz?tym tygodniu?

 

ks. Tomasz Ra?kos SDS

Otwierany 858 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Tomasz Ra?kos SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła