Niedzielne kazanie   
XVI Niedziela Zwykła, rok C 17 lipca 2016 r.
Dodano dnia 17.07.2016 08:44

Rdz 18,1-10; Kol 1,24-28; Lk 10,38-42



Chrystus Pan w swoim nauczaniu posługiwał się różnymi przykładami, przypowieściami. I dzisiejsza Ewangelia jest przykładem tego jak Chrystus wykorzystywał także najzwyklejsze wydarzenia życia codziennego do pouczania o podstawowych zasadach życia chrześcijańskiego. Pan Jezus obchodził wzdłuż i wszerz cała ziemię izraelską. Codzienne utrzymanie zapewniały Jemu i Jego uczniom różni dobrzy ludzie. Dziś patrzymy na gościnę w domu Łazarza i jego sióstr Marii i Marty. Maria siadła „u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie" (Łk 10, 39). Marta „uwijała się koło rozmaitych posług" (Łk 10, 40), czyli starała się jak najlepiej ugościć Mistrza i Jego uczniów.

Marta i Maria to dwie osobowości. Marta reprezentuje pracowitość, troskliwość. Maria natomiast skupienie, wrażliwość na Słowo Boże, cichą rozmowę z Bogiem. Jaką postawę wobec nich zajmuje Chrystus? Św. Łukasz napisał „Marto, Marto, troszczysz się o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego" (Łk 10, 41-42). Pan Jezus nie karci Marty za to, że przygotowuje posiłek, zwraca jej tylko uwagę na rzeczy ważniejsze, o których nie należy zapominać. Posiłek dla ciała jest konieczny, ale człowiek potrzebuje także chleba, którym jest Bóg i Jego Słowo.

„Maria obrała najlepsza cząstkę, której nie będzie pozbawiona" (Łk 10,42). Zamiast nagany Maria otrzymuje pochwałę. Zawsze potrzebujemy ludzi, którzy potrafią jak Maria „usiąść u stóp Pana", posłuchać Jego słowa i wprowadzić je w życie. Właściwie jest to zadanie dla nas wszystkich. Każdy z nas musi umieć i chcieć rozmyślać i modlić się, wysłuchać Bożego pouczenia i z nim udać się do własnej pracy. Kiedy tak popatrzymy na siebie i na otaczający nas świat to zauważamy więcej Mart niż Marii. Chorujemy od trosk, zajęć, biegania i zapracowania; zbyt wiele jest troski o chleb, a za mało o Boga, o Jego słowo, o modlitwę. Tłumaczymy się, że nie mamy czasu. Marta też była zabiegana, a Maria znalazła czas na modlitwę.

Dzisiejszy człowiek jest pewien siebie, pyszny i zarozumiały. Sądzi, że jego los i jego życie spoczywa w jego własnych rękach. Chciałby wszystko robić i tworzyć sam i według własnego planu, zamiast planować i tworzyć razem z Bogiem. Współczesny człowiek ponownie buduje wieżę Babel, bo pracuje i buduje bez Boga. Później zaś obwinia Boga, że świat nie jest taki, jaki powinien być.

Pewien stary wioślarz zabrał na swoją łódkę młodego człowieka. Na jednym jego wiośle było napisane: „Módl się", a na drugim: „Pracuj". Młody pasażer zaczął z niego szydzić: „Jesteś bardzo zacofany staruszku. Po co się ma modlić ten, kto pracuje?". Wioślarz nic nie odpowiedział, tylko odłożył wiosło, na którym był napis „Módl się" i wiosłował tylko jednym wiosłem. Pomimo wysiłku łódka nie ruszyła z miejsca tylko się kręciła w kółko. Oto obraz wielu współczesnych chrześcijan: wiosłują tylko jednym wiosłem z jednej strony łodzi. Odłożyli Boże wiosło i dlatego kręcą się w kółko, nie robiąc żadnych postępów.

Kochani! Nam są potrzebne dwa wiosła, to znaczy Bóg i własne ręce, słowo Boże i własny rozum, praca i modlitwa. Nie można zrezygnować z żadnego, a Chrystus powiada, ze to pierwsze jest ważniejsze. Chrześcijanin powinien być Martą i Marią. Praca nie zwalnia nas od słuchania słowa Bożego i od modlitwy, a modlitwa nie daje nam prawa do zaniedbywania pracy. Człowiek żyjący w stałym kontakcie z Bogiem jest najlepszym pracownikiem.

Ks. Jacek Wawrzyniak SDS
Otwierany 1009 razy Źródło: katolik.p Autor: ks. Jacek Wawrzyniak SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła