Niedzielne kazanie   
X Niedziela Zwykła, rok C 5 czerwca 2016 r.
Dodano dnia 04.06.2016 22:31

1 Krl 17,17-24; Ga 1,11-19; Łk 7,11-17
______________________________________

Spotkanie

 

Przeczytany przed momentem fragment Ewangelii jest z wielu względów niezmiernie ciekawy. Tylko w Łukaszowej wersji Ewangelii znajdziemy opis wskrzeszenia młodzieńca z Nain. Wśród wielu znaków i cudów dokonanych przez Jezusa jest to pierwszy opis czyjegoś wskrzeszenia u Łukasza. Poza tym, co nie jest Łukaszowym zwyczajem, znamy dokładnie miejsce cudu: brama miejska w Nain. A co najbardziej zadziwiające, to sam początek ewangelicznej perykopy. Czasami, dla ludzi przyzwyczajonych do słuchania opisów cudów, takie szczegóły nie mają znaczenia, a nawet zdarza się, że nam umykają. Ale gdy przeczytamy ten fragment jeszcze raz, odkrywamy interesujący szczegół, że naprzeciw siebie szły dwie grupy ludzi.

Pierwszą grupę prowadził Jezus. Opromieniony uzdrowieniem syna setnika. Po powołaniu Dwunastu z Piotrem na czele, po licznych już mowach czy po kilku cudownych uzdrowieniach. Z ciekawskim tłumem, żądnym nowych znaków i przykładów. Sława Jezusa wyprzedzała Go na długo zanim przybył do jakiegoś miejsca. Jest pewne, że na okrzyk "Jezus idzie" z całej okolicy zbiegali się wszyscy ci, którzy mogli przybyć. A z Nain wychodzi kondukt pogrzebowy z synem wdowy na czele. Można sobie to wyobrazić. Wdowa w żałobie, ludzie niosący mary ze zwłokami, zawodowe płaczki, rodzina i autentyczni przyjaciele przeżywający śmierć kogoś bliskiego, ciekawscy. I można sobie też uświadomić nieciekawy los wdowy zależnej tylko i wyłącznie od swego zmarłego syna.

Dramaturgia opisu jest aż za nadto widoczna. Naprzeciw siebie dwie grupy, jedna prowadzona przez Jezusa, druga to tłum żałobnikówz wdową na czele. I następuje to co najważniejsze - spotkanie. Przed Chrystusem, który jest pełen dobroci i nadziei, staje wdowa, która utraciła syna i wszelką nadzieję. Jezus i matka spotkali się na chwilę. I dalej następuje to, do czego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Współczucie Mistrza z Nazaretu, Jego działanie i objawienie mocy Bożej, zadziwienie tłumów i wychwalanie Boga przez ludzi. Jedno krótkie spotkanie, jedna chwila, która zmieniła losy wdowy.

Jakże często tych siedem zdań wyjętych z Ewangelii Łukaszowej przypomina życie człowieka z XXI-ego wieku. Jakże często tytuł tej opowieści można zmienić na "wskrzeszenie człowieka z ..." i tu powiedzieć nazwę miejscowości. Jakże często człowiek doprowadza się do śmierci duchowej lub marnuje swoje życie niszcząc je. Jakże często dopiero mniej lub bardziej przypadkowe spotkanie lub Boża interwencja pozwala człowiekowi wyrwać się z mar egzystencji, negatywizmu, by zaczął on naprawdę żyć. Jakże często w życiu człowieka jest tak, jak na pewnej nalepce samochodowej: "Człowiek odkładający spotkanie z Bogiem na szóstą, umiera bez Niego o godzinie trzeciej". Pytanie tylko dlaczego tak się często dzieje?

Moment zmienił życie wdowy z dzisiejszej Ewangelii. Szukajmy i my takiego momentu w naszym życiu. Jedno spotkanie odmieniło los matki z Nain. Pozwólmy i my na spotkanie z Jezusem. Niech ta chwila, nawet najtrudniesza, odmieni nasz los, serce, zasady. Jezus czeka na to. On jest tym, który służy i nic nie chce w zamian. Nie czeka nawet na wiarę kobiety w żałobie. Spotkajmy Go, otwórzmy się na Niego, szczególnie gdy już nikt i nic nie może nam pomóc. On jest wtedy często naszą ostatnią nadzieją. Zaufajmy Temu, który chce zadziałać i powiedzieć "Nie płacz". Nie bójmy się i spotkajmy sie z Nim.

ks. Dawid Adamcza SDS

Otwierany 1051 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Dawid Adamcza SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła