Niedzielne kazanie   
VII Niedziela Zwykła, rok C 24 lutego 2019 r.
Dodano dnia 23.02.2019 20:56

1 Sm 26,2.7-9.12-13.22-23; 1 Kor 15,45-49; Łk 6,27-38
_____________________________________

Miłujcie waszych nieprzyjaciół...

 

 

 

Jesteśmy wrażliwi na zdrowie. Lekarz pochylony z miłością nad chorym dzieckiem, dorosłym czy starcem jest widokiem normalnym ale i niezwykłym, po prostu pięknym. W wielu sytuacjach to ocalenie dla chorego. Ostatnio z troską i niepokojem myślimy o służbie zdrowia i lekarzach. Człowiek jednak to nie tylko ciało, a więc zdrowie człowieka to cos więcej niż zdrowie fizyczne. Dawid staje się lekarzem duszy i psychiki Saula. To niezwykła scena dana nam dzisiaj w pierwszym czytaniu, zapisana w dwudziestym szóstym rozdziale Pierwszej Księgi Samuela. Najważniejsi, w tamtym czasie, ludzie w narodzie wybranym: Saul i Dawid. Dwóch namaszczonych przez Boga ludzi, odpowiedzialnych za naród stało się śmiertelnymi wrogami. Saul poczuł się zagrożony na swoim tronie przez młodego, obdarzonego wieloma talentami i błogosławieństwem Boga Jahwe - Dawidem. Saul chce zabić Dawida i ściga go z trzema tysiącami wyborowych żołnierzy. Zmęczony śmiertelnym pościgiem Saul, kładzie się na spoczynek. Dawid, odkrywa kryjówkę i staje przed Saulem, i może się zemścić. Król - wróg - i nieprzyjaciel śpi, a Dawid jest tuż przy Nim z bronią. Jednym uderzeniem może pozbyć się wroga! Nie czyni tego, odchodzi... Miłosierdzie Dawida tak poruszyło Saula - że przestał Go ścigać. Miłosierdzie i przebaczenie przerwało spirale zła. Dawid zachował się w stosunku do Saula jak Chrystus zachował się w stosunku do każdego człowieka... Przebaczył, ulitował się nad prześladowcą i nieprzyjacielem.

Dziś wezwani jesteśmy do miłości nieprzyjaciół. Nie jest to utopia albo zachowanie tylko wyjątkowe. Nie jest to też wielkoduszność właściwa niektórym. To potrzebne, codzienne lekarstwo, które ocala i czyni nas podobnymi samemu Bogu: „On jest dobry dla niewdzięcznych i złych" (Łk 6,35). Taki jest Jezus Chrystus, który przebaczeniem sprawia, iż śmiertelne pociski nienawiści „obleczone" w kształt ostrych gwoździ - zabijając Go - otwierają nam niebo. Kiedy mówi do mnie: „Miłuj twoich nieprzyjaciół" (por. Łk 6) - to mówi ze swojej profesorskiej katedry, z krzyża. Miłość, o której mówi to agape, „która zabiega wyłącznie o dobro drugiego", ale jednocześnie miłość eros - poucza nas o tym Benedykt XVI, w Orędziu na W. Post 2007. „Eros oznacza miłość osoby, która pragnie posiąść to, czego jej brakuje, i pragnie zjednoczenia z umiłowanym. Miłość, jaką miłuje nas Bóg, to niewątpliwie agape. Czyż bowiem człowiek może dać Bogu jakieś dobro, którego On jeszcze nie posiada? Wszystko, czym człowiek - istota stworzona - jest i co posiada, to dar Boży; a zatem to stworzenie we wszystkim potrzebuje Boga". Ale miłość Boga to także eros. Jedność tych obu miłości najbardziej objawiona jest w krzyżu. „On [krzyż, Ukrzyżowany] jest najbardziej wstrząsającym objawieniem miłości Boga - tej miłości, w której eros i agape bynajmniej się sobie nie przeciwstawiają, lecz jedno rzuca światło na drugie. Na krzyżu sam Bóg żebrze o miłość swojego stworzenia - jest spragniony miłości każdego z nas" (...) „Tak naprawdę jedynie taka miłość, w której bezinteresowny dar z siebie łączy się z gorącym pragnieniem wzajemności, daje owo upojenie, które sprawia, że najcięższe ofiary stają się lekkie".

Rafał Krajewski (imię „Rafał" oznacza: „Bóg uzdrawia"), młody, 29-letni chłopak, powieszony razem z Trauguttem na stokach Cytadeli, w ramach zakończenia powstania styczniowego. Przez całe życie był katolikiem, ale w celi więziennej przeżył głębsze nawrócenie... „ocierające się o mistykę" - jak powiedział jeden z teologów, O. J. Salij, dominikanin. W przeddzień egzekucji Rafała, przyszedł oficer moskiewski z kilkoma żołnierzami, zakomunikować, że jutro będzie powieszony, i zapytał, czy nie ma przypadkiem jakiejś ostatniej woli.... Krajewski pomyślał chwilę... „Owszem, mam jedną prośbę. Chciałbym Pana pocałować, chciałbym w Panu pocałować naród rosyjski...". Świadkiem sceny był O. Agaton, kapucyn, który napisał, że i oficer i żołnierze rosyjscy popłakali się jak bobry. To, co było „lekkie" dla więźnia i skazanego, Rafała, było darem Chrystusowego krzyża, było lekarstwem dla otaczających Go żołnierzy. Imię Rafał znaczy „Bóg uzdrawia". Imię „chrześcijanin" ma być również lekarstwem dla pogrążonego w rywalizacji ludzi, wzajemnej niechęci, zawiści - w świata i naszej ojczyźnie.

A jakie jest imię mojego i twojego nieprzyjaciela? Jeden z kapłanów włoskich (ks. A. Pronzato) spróbował odnaleźć swoich nieprzyjaciół i ich imiona. Wydaje się, ze uczynił to dość trafnie:
-INNI - bezimienni, nie podzielający moich poglądów, spotkania z nimi to źródło nieporozumień, cierpienia i ostrych słów i sformułowań;
-WROGOWIE - oni mi nie przebaczają nigdy, walczą ze mną i moimi ideami, inicjatywami;
-NATRĘCI - zabierają czas, meczą problemami, bez szacunku dla czasu, zmęczenia, chwytają w złośliwa pajęczynę bezsensownego gadania, a potem stwierdzają: to taki z ciebie chrześcijanin...;
-SPRYCIARZE - mają dwie twarze: miłą i zabójcy, przesadnie chwalą i nie zostawiają suchej nitki poza moimi plecami, potem znowu proszą, abym im „coś" podarował, załatwił...
- PRZEŚLADOWCA - ma jedną twarz, pragnie i czyni zło, które ma jeden cel wyeliminować mnie z życia, ma w tym przyjemność i nie kryje tego.
-„KAŻDY, KTO PRZESZKADZA w spotkaniu z Chrystusem, staje się nieprzyjacielem człowieka. Ta nieprzyjaźń może prowadzić do prześladowania aż do śmierci" (ks. E. Staniek).

5. Skoro powiedzieliśmy o miłości Jezusowej, miłości, którą jedynie można kochać nieprzyjaciół, skoro rozpoznaliśmy imiona i twarze nieprzyjaciół zapytajmy o istotę przykazania. „W miłości nieprzyjaciół...chodzi o... postawę serca, która świadomie mamy kształtować na wzór postawy Boga" (H. Balthazar). W nadstawianiu policzka nie chodzi o pozę teatralną, o teatr, ale o siłę ducha. Może się ona przejawiać w pytaniach i świadectwie, ale nigdy nie posunie się do przemocy i odpowiedzi siłą. Tu naprawdę trzeba siły ducha... To może być tylko dar, dar Ukrzyżowanego, żadna nasza technika czy nasza osobista zasługa. „Chrystus [jest]- duchem ożywiającym... Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy" (1 Kor 15,45-49) - to słowa drugiego dzisiejszego czytanie mszalnego. Przebaczając w Imię i Mocą Ukrzyżowanego - mamy w sobie niebo.

Jeżeli szczerze odkryłeś w sobie i przed sobą oblicze nieprzyjaciół, to trzeba przyjąć słowo Boże i przebaczyć wrogom, aby słowa modlitwy Pańskiej nie brzmiały obłudnie podczas tej i każdej Mszy św. Jak to sprawdzić, czy jest we mnie miłość nieprzyjaciół?

Są trzy warunki, od których spełnienia zależy odpowiedź na to pytanie:

a) Wypowiedzenie słów w sercu i przed Bogiem: „przebaczam w Imię i Mocą Pana Jezusa Ukrzyżowanego mojemu wrogowi.....". Tu ważna uwaga: istotne jest, że jest to decyzja woli: „chcę". Nie potrzeba do tego uczuć - specjalnego stanu emocjonalnego. Uczucia mogą nawet „iść" w przeciwnym kierunku.
b) Modlitwa za nieprzyjaciół w różnych formach, która jest podstawowym czynem dobroci. Nie wyklucza to innych, o których Jezus dziś wspomina.
c) Otwarcie na pojednanie. Nieprzyjaciel może nie być gotowy, aby przyjąć moja wyciągnięta dłoń, dlatego jej nie wyciągam na siłę, ale jestem gotowy, gdy tylko on zmieni zdanie i sposób zachowania.

„Miara miłości to miłość bez miary" (św. Bernard), na wzór Boga, który tak właśnie kocha i daje obietnicę w ostatnim zdaniu dzisiejszej Ewangelii: „Odmierzę Ci bowiem taką miarą, jaką ty mierzysz". (por. Łk 6,38). Amen.

o. Andrzej Prugar OFMConv

Otwierany 339 razy Źródło: katolik.pl Autor: Andrzej Prugar OFMConv
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła