Niedzielne kazanie   
Niedziela Chrztu Pańskiego, rok B 7 stycznia 2018 r.
Dodano dnia 07.01.2018 10:35
Iz 42,1-4. 6-7; Dz 10,34-38; Mk 1,6b-11
______________________________________
Jak miło słyszeć ze strony Ojca, że się jest umiłowanym

 

Św. Marek rozpoczyna swoją Ewangelię pomijając całe wielkie wydarzenie narodzin i dzieciństwa Jezusa. Ukazuje natomiast moment narodzin misji Jezusa. Ewangelista z wielkim niepokojem zwraca naszą uwagę na przekazywanie dobrej nowiny. Dla św. Marka najważniejsze są narodziny i rozgłaszanie orędzia zbawczego, a nie opis narodzin i wzrostu Zbawiciela.

Jezus w pokornej postawie przychodzi do Jana i przyjmuje z jego rąk chrzest, bo On nie chce znieść Prawa i Proroków, czy umniejszyć rangę chrztu nawrócenia, które proponuje Jan. Jezus, co więcej pragnie przyjąć chrzest Janowy, bo to umożliwi mu uwierzytelnianie chrztu w Duchu Świętym.

My często od razu burzymy to, co stare i nie dostrzegamy w tym nic, co mogłoby nam pomóc wznosić coś nowego i piękniejszego. Często nie możemy pochwalić się czymś piękniejszym, bo bezmyślnie zniszczyliśmy to, co wcześniej uważaliśmy za stare, niemodne, bezużyteczne.

Mocno przebija z tej sceny również fakt potwierdzający obecność Jezusa pośród grzeszników oczekujących na chrzest z rąk Jana. On się nie reklamuje jako solidarny z zagubionymi. Pan wzbudza zaufanie. Zbawiciel, Stwórca świata przyjmuje chrzest nawrócenia z rąk słabszego, aby też w ten sposób złamać podstawowy schemat myślenia ludzkiego, że słabsi w obecności mocniejszych mają oddać inicjatywę właśnie tym mocniejszym. Już tutaj, na początku swojej działalności, Jezus łączy się z ludźmi grzesznymi i zanurza się w ich słabości, by ostatecznie na krzyżu z miłości do grzeszników oddać swoje życie. Jego droga zbawienia człowieka od samego początku do końca jest drogą uwalniania nas od tego, co przeszkadza nam w autentycznym życiu miłością do Stwórcy, drugiego człowieka i siebie samego. Jeśli Boża moc nas stworzyła, to Jego niemoc nas odkupiła.

My znowu za często żyjemy schematami, również na poziomie wiary, i stąd nie potrafimy Jezusa szukać w prostocie i nie umiemy tak jak On poddawać się działaniom słabszych, czy uczyć się od słabszych. Mamy trudność znaleźć Jezusa pośród swojego i innych grzechu. Może w tym tkwi przyczyna tego, że dzisiaj nie potrafimy do końca i prawidłowo skorzystać z łaski miłosierdzia.

Gdy Jezus wychodził z wody, to niebo się otworzyło. Dotychczas, po grzechu Adama, niebo jakby zostało zamknięte, a teraz wraz z chrztem Jezusa na nowo się otwiera. Skończył się czas rozdzielających barier pomiędzy niebem a ziemią. Skończył się czas trudnego milczenia Boga. Z nieba słychać, po długim wielowiekowym milczeniu, ważny głos. Bóg wskazuje i potwierdza obecność swojego Syna. Od tego momentu Jezus staje się ostatecznym, najlepszym i najpiękniejszym słowem, które Ojciec wypowiedział z miłości do swojego stworzenia. Jezus staje się żywym słowem, które konkretnie wciela się w ten ludzki świat, by przemawiać jak każdy żywy człowiek: głosem i czynem.

Jeśli Bóg poszedł tak daleko, że otworzył niebo i ukazał nam swojego Syna, a On zamieszkał pośród nas, to od tej pory nie tyle nieustannie powinniśmy wpatrywać się w niebo, ale uważniej powinniśmy patrzeć na ziemię, bo to ziemia stała się miejscem przebywania i przemawiania Boga.

Ta scena znad Jordanu objawia Trójcę Świętą. Ojciec, Syn i Duch Św. są obecni podczas chrztu Jezusa. To samo działanie obecności Trójcy Św. dokonało się podczas naszego chrztu i każdego ochrzczonego człowieka. Stąd nie dziwmy się, że właśnie w tym momencie chrztu, wypowiadane są tak dobitnie słowa: „w imię Ojca, Syna i Ducha Św." Każdy z nas, teraz świadomie, powinien zaświadczyć, że w takim wydarzeniu uczestniczył i jest pod wpływem tego wydarzenia, mimo niejednokrotnie długich lat, które minęły od naszego chrztu. Imię, które zostało zapisane w księgach metrykalnych, powinno dzisiaj „powiewać jak sztandar" na firmamencie naszej codzienności, bez względu na to, co nas spotyka. Bóg tylko wówczas będzie codziennie przyznawał się do nas i szeptał nam, że jesteśmy Jego umiłowanymi synami i córkami.

ks. Leszek Skaliński SDS


Otwierany 697 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Leszek Skaliński SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła