Niedzielne kazanie   
IV Niedziela Zwykła, rok B 28 stycznia 2018 r.
Dodano dnia 28.01.2018 11:04

Pwt 18,15-20; 1 Kor 7,32-35; Mk 1,21-28
                                                      

Panie oczyść mnie
                                                     
Trąd był chorobą, która do niedawna budziła lęk, miało to przyczynę w dwóch przesądach. Pierwszy polegał na przekonaniu, że jako choroba zakaźna, zagraża każdemu, kto się zetknie z człowiekiem chorym. Drugi, także pozbawiony racji, że jest ona karą za grzechy. Dla swojego bezpieczeństwa społeczeństwa izolowały trędowatych, musieli mieszkać w specjalnych wioskach i gdy zbliżali się do ludzi zdrowych mieli obowiązek informowania ich o tym. Do zmiany sytuacji trędowatych przyczynił się Raoul Follereau, który w roku 1954 ustanowił Międzynarodowy Dzień Trędowatych. Organizując konferencje i jeżdżąc po świecie z wykładami doprowadził, że w dwa lata po jego śmierci zniesiono prawną segregację trędowatych.

Wynalezienie lekarstwa na trąd, doprowadziło do tego, że w wielu krajach choroba ta przestała istnieć, jednakże na jej miejsce pojawiły się nowe nieuleczalne choroby, chociażby AIDS.

Być trędowatym znaczy w naszym kręgu kulturowym być społecznie wykluczonym. Vincent Descombes w swojej książce "Rozterki tożsamości" pisze, że tożsamość to rodzaj etykiety, którzy inni przyporządkowują jednostce ze względu na rolę lub pozycję społeczną jaką człowiek posiada. Etykietę tę jednostka może zmienić w swoją tożsamość jeżeli uzna ją za swoją, jednak jej zawartość jednostka musi negocjować w relacji z innymi członkami danego społeczeństwa. Każda rola, którą gramy, krępuje jednostkę i oferuje innym możliwość kontroli jej poczynań i gestów. Jednak jednostka może odzyskać część swojej wolności przez wypełnienie swoich obowiązków. Nasza rola społeczna i miejsce w społeczeństwie jest źródłem poczucia naszej tożsamości i poczucia naszej wartości.

Jaka była rola społeczna człowieka trędowatego? Na pewno była to rola człowieka społecznie wykluczonego, który musiał zerwać swoje więzi czasami z najbliższymi mu ludźmi. Czy człowiek dotknięty miał tą szanse negocjować swojej roli społecznej? Oczywiście, że nie miał takiej możliwości. Strach przed chorobą u ludzi zdrowych był dostatecznie duży by chory nie miał żadnych szans. W Księdze Kapłańskie możemy przeczytać: "Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: "Nieczysty, nieczysty." ... Będzie mieszkać w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem." (Kpł 13, 45 - 46) Raniero Cantalamessa pisze: "Jak widać jedyną troską ówczesnej społeczności jest zatem ochrona siebie samego." Trędowaty został skazany na wykluczenie społeczne, tracił swoją pozycję społeczną, zmieniały się nagle relacje z najbliższymi dla niego osobami. Stawał się nikim, odgrodzony od reszty społeczeństwa murem strachu. Jak mógł się czuć człowiek tak drastycznie odrzucony? Chyba też przestał, delikatnie mówiąc lubić ludzi, tracił przecież swoje miejsce w społeczeństwie stając się nikim.

Ewangelia według św. Marka pokazuje Jezusa do którego przychodzi trędowaty, czyli któremu Jezus pozwolił zbliżyć się do Niego. Zaczął z nim rozmawiać czyli nawiązał kontakt. Więcej Jezus go dotyka, tym gestem burzy mur jaki powstał między trędowaty a społeczeństwem i uwalnia go od choroby, oczyszczając także w sensie religijnym. Dzięki temu człowiek trędowaty powraca do społeczeństwa do normalnych relacji z innymi ludźmi.

Współcześnie choroba nie czyni człowieka nieczystym jak dawniej trąd. Co czyni nas nieczystymi a w efekcie końcowym odgradza nas od innych ludzi? Jezus konkretnie określił co czyni człowieka nieczystym "Co wychodzi z człowieka czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli,, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym." (Mk 7,18-23)

Z tymi nieczystościami możemy także przyjść do Jezusa i prosić jak trędowaty, Panie jeśli możesz oczyść mnie. Jezus ma bowiem moc uleczyć nasze dusze, czyli wesprzeć nas swoją łaską, Bożą energią, byśmy mieli siły pokonać w sobie źródła nieczystości, które odgradzają nas od innych. Dzięki Chrystusowi jesteśmy wstanie zmienić nasze relacje z innymi a przez to tworzyć nową wspólnotę z innymi.

 

ks. Rafał Masarczyk SDS


Otwierany 68 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Rafał Masarczyk SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła