Niedzielne kazanie   
IV Niedziela Adwentu, rok A 22 grudnia 2019 r.
Dodano dnia 22.12.2019 11:25

Iz 7,10-14; Rz 1,1-7; Mt 1,18-24
______________________________________________

By kochać jak Józef

 

 

W dniu dzisiejszym Kościół stawia przed nasze oczy postać św. Józefa. Nasze adwentowe spotkanie ze św. Józefem...

Dziwna to postać i bardzo tajemnicza. Z Pisma Świętego wiemy, że pochodził z rodu Dawida, że był zaślubiony z Maryją. Chrześcijańska tradycja podaje, że był sporo od Maryi starszy i że zmarł, zanim Pan Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność.

Józef był cieślą, człowiekiem pracy, zapewne niezbyt zamożnym. Miał swoje życiowe plany. Zapewne chciał żyć spokojnie i po cichu, chciał mieć kochającą rodzinę. Kochał Maryję, z którą był zaślubiony.

Oto nagle znalazł się w sytuacji, której za nic nie mógł zrozumieć: Maryja spodziewała się dziecka i Józef dobrze wiedział, że to nie będzie Jego dziecko.

Kto zrozumie dramat Józefa? Wierzył Marii, kochał ją, za nic nie mógł więc pojąć, jak to się stało. Według prawa winien oskarżyć ją publicznie i wydać na ukamienowanie. Jednak miłość, jakkolwiek boleśnie zraniona, nie chciała zła dla Marii. Po dniach wewnętrznej walki, po nieprzespanych nocach postanowił sprawę załatwić potajemnie, by nie ściągnąć na siebie krwi. Pomyślał: „Rozejdziemy się. Zabraknie oskarżyciela, więc Maria uniknie kary."

To były trudne dni dla Józefa, a jeszcze trudniejsze dla Marii. Ona wiedziała, co się dzieje w sercu Józefa. Kochała go. Co jednak mogła powiedzieć? Tajemnica zamykała jej usta. Fakt był oczywisty. Ciąża z dnia na dzień coraz bardziej widoczna. Co tu tłumaczyć? Kto da temu wiarę? Pozostało milczenie i czekanie na interwencję Boga, a Bóg nie interweniował. Bóg milczał.

Bóg czekał na sprawiedliwą decyzję Józefa i dopiero gdy ona zapadła, interweniuje. Jasna i pewna odpowiedź Anioła we śnie uprowadza spokój. Tajemnica nadal zostaje tajemnicą, ale dramat serca Marii i Józefa został zakończony.

Józef uwierzył Bogu. Uwierzył, choć do końca ani nie znał, ani tym bardziej nie rozumiał Bożych planów. Najpierw trzeba było wędrować do Betlejem z ciężarną żoną, a potem cierpieć, bo nie znalazło się miejsce i Dzieciątko urodziło się w jakiejś szopie. Zaraz potem z tym malutkim Dzieciątkiem trzeba było uciekać do obcego kraju, do nieznanych ludzi. A później, kiedy Jezus miał 12 lat trzeba było przez 3 dni szukać Go w Jerozolimie pełnej pielgrzymów. Okazało się, że Jego życie było o wiele trudniejsze niż się spodziewał. Patrząc na św. Józefa widzimy jak bardzo trudno jest zrealizować wolę Bożą w swoim życiu.

Powszechnie się sądzi, że tam, gdzie działa Bóg, zawsze wszystko jest jasne i pewne. Czy tak jednak jest naprawdę? Pan Bóg mógł wcześniej przysłać Anioła, mógł przygotować Józefa na spotkanie z wracającą od Elżbiety narzeczoną, mógł wszystko od początku postawić jasno. A jednak nie uczynił tego. Chciał, aby Józef i Maria przeżyli gorycz wewnętrznego bólu i zmagania. Dlaczego? Dlatego, że właśnie wtedy okazała się prawdziwa wielkość i uczciwość narzeczonych z Nazaretu. Bóg czeka na sprawiedliwą decyzję człowieka, podjętą w ciemnościach, na ten jeden krok w stronę uczciwości. Ciemna noc wątpliwości i rozterki jest nocą próby i doświadczenia, w których krystalizują się największe wartości: wiara, wytrwałość, sprawiedliwość.

W życiu tak to już jest, że jasna i pewna jest droga za nami, przed nami jest zawsze tajemnica. Tylko od czasu do czasu rozjaśnia ją betlejemska gwiazda wskazując właściwy kierunek.

Dużo jest dziś nieszczęśliwych rodzin, bo dużo jest w nich obojętności, egoizmu i zakłamania. Nauczmy się rezygnacji ze swojego własnego „ja", najpierw w drobnych, niewiele znaczących rzeczach, a będzie nam kiedyś łatwiej zrezygnować z wielkich spraw, gdy tego może zażąda od nas sam Bóg, tak jak zażądał od św. Józefa, męża prawego i sprawiedliwego.

Prawdziwe szczęście i powodzenie naszych rodzin jest prawie całkowicie uwarunkowane naszą w nich osobistą postawą. Nie ulega wątpliwości, że kłopoty, nieporozumienia, problemy zawsze będą; jesteśmy ludźmi i od nich się nie uchronimy, ale próbujmy je wszystkie rozwiązywać w tym duchu, w jakim rozwiązywał swój problem dziś nam przedstawiony przed oczy św. Józef. On zaufał Bogu i całkowicie złożył w Nim swoją nadzieję. Zróbmy i my to samo.

Adwentowe spotkanie ze św. Józefem wzywa do głębszej refleksji na własną wizją życia.

Prosimy Pana Boga za przyczyną św. Józefa o dar wiary dla każdego z nas, o prawdziwą miłość w naszych rodzinach. Prosimy w intencji tych, którym tak trudno dzisiaj żyć, którzy nie wiedzą jak żyć i po co z nadzieją na trudne dni.

„Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogurodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach.

Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności.

A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności.

Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie". Amen.

Rafał Chwałkowski SDS

Otwierany 173 razy Źródło: katolik.pl Autor: Rafał Chwałkowski SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła