Łęczna 2024r   
Rozważania Drogi Krzyżowej EDK 2024r - STACJA I
Dodano dnia 11.03.2024 20:12
JEZUS OSĄDZONY I SKAZANY

Jesteśmy osądzani, oceniani. Szufladkowani. Biała sutanna, którą założył papież, stopniowo stawała się ekranem, na który różni ludzie projektowali swoje osądy. Kim był człowiek, który ją nosił? Jak budował swoją tożsamość, jak „się stawał"?
Karol Wojtyła, urodził się w 1920 roku w Wadowicach, 30 km od Oświęcimia (później nazistowskie Auschwitz) i 40 km od Krakowa, dawnej stolicy Polski. Jego
matka zmarła w roku 1929, gdy miał zaledwie 9 lat. Starszy brat zmarł w roku
1932, gdy Karol miał 12 lat. Nigdy nie poznał swojej siostry, gdyż zmarła zaraz po urodzeniu. W 1941 roku umiera mu ojciec, ma wtedy 21 lat. W 1939 roku
wybucha II wojna światowa. Mieszka wtedy w Krakowie. Sam o tym pisze: „Tak więc stosunkowo szybko stałem się częściowym sierotą i «jedynakiem». Moje lata chłopięce
i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią Ojca, którego życie chowe po stracie żony i starszego syna niezwykle się pogłębiło. Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka".
Wojtyłowie znajdowali się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Tata, emerytowany porucznik, musiał przypomnieć sobie umiejętności krawieckie, by naprawiać zniszczoną garderobę i przerabiać swoje mundury na ubrania dla syna. Jeden z kolegów Karola wspomina, że i jemu porucznik przerobił mundur po ojcu kolejarzu: „Rośliśmy z Karolem na potęgę i to, co dziś było dobre dla nas, za pół roku było ciasne i krótkie".
.
Refleksja: Karol, dziecko kochane i doświadczane tragediami. Przecież zranienia mogły go złamać i negatywnie zdefiniować na całe życie. Często porównujemy się z innymi, skarżąc się w duchu, że mieli lepsze warunki, innych rodziców itd. Każdy powód jest
dobry, by zwolnić się z odpowiedzialności za swoje życie. Karol korzystał z atmosfery
swojego domu. Widać jednak, że traktował swój los jako zadanie, a pracę nad sobą jako najlepszy sposób na wykorzystanie szansy.
.
Panie Jezu, pomóż traktować mi swój los jako szansę, a nie
zagrożenie. Chciałbym iść drogą Karola, być twórcą
swojego życia, a nie ofiarą losu.



Otwierany 146 razy
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła