Codziennik   
Echo Ewangelii
Dodano dnia 09.01.2026 10:53

9 stycznia 2026r
Piątek II Tydzień po Narodzeniu Pańskim
Rok A, Mk 6, 45-52

 

  

 

  .  

 

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

 

 

Kiedy jestem w Łagiewnikach, tam, gdzie Jezus objawił się św. Faustynie przy furcie, zastanawiam się, co czułabym w tym miejscu, gdybym zobaczyła Jezusa. Czy moje serce byłoby tak otwarte jak serce Faustyny? Czy raczej tak przestraszone jak serca apostołów, którzy zaczęli krzyczeć na widok Jezusa? Chyba ta druga reakcja jest mi bliższa. 

 

Apostołowie wielu spraw nie rozumieli, mimo że byli tak blisko Jezusa. Chwilę wcześniej byli świadkami rozmnożenia chleba. Widok Mistrza chodzącego po wodzie mógł ich po prostu przerosnąć. Ale nie jest ważne, czy człowiek ma otwarte serce, czy się boi. Jezus odpowiada każdemu, kto reaguje na Jego obecność.

 

 

Otwierany 37454 razy Źródło: gość.pl Autor: Judyta Syrek


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła