Prawda, która rani. O mówieniu prawdy
Dodano dnia 11.01.2012 20:40
Prawda, która rani. O mówieniu prawdy
Szczerość
i prawdomówność są wartościami umożliwiającymi życie społeczne. Prawda
jest tak ważna, że stworzyliśmy prawo do niej. W pewnych okolicznościach
mamy prawo usłyszeć prawdę. Wówczas kłamstwo jest złamaniem prawa.
Złamanie tego prawa pociąga za sobą obowiązek naprawy szkody. Powinniśmy
„oddać” komuś prawdę, tak jakby chodziło o skradzioną rzecz. Ograniczenia prawa do prawdy Prawo do wymagania i mówienia prawdy ma swoje ograniczenia. Często
ludzie twierdzą, że szczerość jest najbardziej przez nich cenioną
wartością. Takie stanowcze zapewnienia zazwyczaj jednak nie mają
powiązania z różnymi odcieniami tej wartości i w związku z tym mogą
kończyć się kłamstwem. Nie każdy też ma prawo do mówienia prawdy na
temat drugiej osoby, zwłaszcza wtedy, gdy narusza czyjeś prawo do
prywatności. Zdecydowanie każdy ma prawo do decydowania o tym, jakie
informacje dotyczące jego życia prywatnego zostaną ujawnione... W wielu
przypadkach przed ujawnieniem prawdy chroni nas prawo – mówimy tu o
ustawie o ochronie danych osobowych. Z kolei ograniczeniem mówienia
prawdy o innych jest także obowiązek dochowania tajemnicy zawodowej.
Zobowiązani są do niej m.in. lekarze, psychologowie, księża. Należałoby podchodzić do tej sprawy z rozwagą i ostrożnością. Szczerość
jest bowiem często rozumiana jako przekazywanie innym tego, o czym
myślimy i czego chcemy, nie uciekając się do półśrodków. Wypowiadamy
swoje osobiste opinie na temat spraw, zwykle traktując te opinie jak
bezwzględne prawdy. Zdarza się często, że staramy się narzucić innym
swój „jedynie słuszny”, prawdziwy punkt widzenia, nie respektując punktu
widzenia czy rozumienia sprawy przez inne osoby. Tak przekazywana, a
właściwie narzucana „prawda” – jest prawdą subiektywną, mimo że
traktowana jest jako obiektywna. W tym znaczeniu szczerość może być
przeszkodą we współżyciu z innymi ludźmi. Mówienie prawdy innym o nich: nasze krytyki i pochwały innych Czy możemy mówić o innych wszystko, co nam przychodzi do głowy? Czy
wypowiadanie opinii na temat innych osób, czyli krytykowanie ich, bądź
chwalenie zawsze wtedy, kiedy mamy ochotę – jest wskazane jako
poprawiające jakość życia społecznego? Czy to jest mówienie prawdy
niosące dobro, zmianę? A może to chęć dania upustu swoim emocjom,
złości, chęci do narzekania, potrzebie władzy bądź kontroli? Może chcemy
takiej zmiany zachowania drugiej osoby na jakiej nam zależy? Udzielanie drugiej osobie rad prawdziwie „od serca”, dotyczących często
życia osobistego, szczególnie gdy osoba ta o rady nie prosi, jest
naruszeniem jej prywatności, ingerencją w jej „przestrzeń
psychologiczną”. Ludzie czasem wypowiadają swoje opinie na temat innych
zakładając jednocześnie, że to oni „mają patent na prawdę”, i że to, co
mówią, powinno być przyjęte i zastosowane. Obdarowany opinią, radą,
„prawdą” może odbierać to jako atak agresji, a nawet próbę manipulowania
czy wręcz rozkazywania. Zwykle pojawia się tu pytanie o intencje,
motywy krytykującego czy chwalącego. Pojawia się też refleksja, jak te
opinie przekazywać, żeby tworzyły one dobro, zachęcały do pozytywnej
zmiany i dodawały skrzydeł?
Mówienie innym prawdy o sobie Prawda o sobie u niektórych osób stanowi często upojenie
ekshibicjonistyczne. Prawdy na swój temat, ale także na temat innych
osób – zawarte w pamiętnikach, blogach, udzielanych wywiadach do gazet,
to ostatnio rewia „manii szczerości bez granic”. Na tak rozumianą odwagę
szczerości (szczerość aż do bólu, ale także szczerość aż do zakłamania)
odważyło się wielu autorów. Jerzy Andrzejewski w Miazdze napisał:
„Wciąż nie wiem, czy szczerość musi doprowadzać do obnażania się. Może w
przemilczeniach kryje się ludzka kondycja? Może skrajna, więc do końca
doprowadzona szczerość jest tylko wynikiem słabości i rozpaczy?”.
Istnieje zatem szczerość i maska szczerości, a granica między nimi nie
zawsze jest łatwa do ustalenia. Szczerość wobec innych i na temat innych, choć także na swój temat wobec
innych – może być próbą rozładowania własnej agresji, pognębienia
innych, poniżenia ich, jak również próbą dowartościowania siebie. Bywa
również, że w taki właśnie sposób człowiek zaspokaja potrzebę
wywyższania się, dominowania, bycia osobą ważną. Toteż warto uświadomić
sobie motywy, jakimi kierujemy się, „wygłaszając” drugiej osobie prawdy o
niej czy też o sobie. Jak „nasze prawdy” przekazywać? Czy powinniśmy wyrażać własne opinie wtedy, gdy wiemy, że wywołają one
cierpienie osób z naszego otoczenia? Myślę, że jeżeli nasze motywy i
intencje są pozytywne, a nie destrukcyjne, i jeżeli nasze opinie
przedstawiamy jako jedne z wielu punktów widzenia – czyli dajemy prawo
innym do posiadania ich opinii, nie negując ich odmiennego postrzegania i
rozumienia rzeczy, to mamy dużą szansę na porozumienie i dobre
współżycie społeczne. Samokontrola jest niezbędna do życia w
społeczeństwie. Kultura bycia polega również na „ugryzieniu się w język”
i hamowaniu własnych impulsów. Szacunek dla drugiego człowieka to także
nieingerowanie w jego życie bez zaproszenia. Wymuszanie rozmów, a właściwie często zmuszanie do wysłuchiwania naszych
monologów, „wychowywanie” na siłę poprzez jednokierunkowe głoszenie
„prawd”, mówienie jak naszym zdaniem („bo taki już jestem szczery”)
powinieneś się zachowywać, to najszybsza i najkrótsza droga do zerwania
prawdziwego porozumienia. Celem rozmowy nie powinno być bowiem wykazanie
drugiemu, że jest gorszy, ani zrobienie mu krzywdy. Jeżeli zakładamy
chęć pomocy, warto nauczyć się efektywnego porozumiewania się. Warto też
wiedzieć, że nawet wtedy, gdy sądzimy, że mamy rację (czyli chcemy
mówić prawdę i być szczerzy), jest to nasza prawda, często bardzo
subiektywna. Nasze widzenie zawodzi; filtr percepcyjny polega na tym, że
widzimy to, co chcemy zobaczyć, słyszymy to, co chcemy usłyszeć, i
często informacje docierają do naszej świadomości zupełnie inaczej niż
zostały nadane. Zatem przekazując prawdę innym – bądźmy świadomi, że to
nasza „subiektywność” i dobrze jest pomyśleć, że inne osoby mają takie
samo prawo do swoich prawd, subiektywności na te same tematy, w tych
samych zakresach, co my. I, że te osobiste, subiektywne prawdy są do
rozważenia, do dyskusji… Zakłócenia w komunikowaniu się, efektywnym współżyciu społecznym – to
także sprzeczność między dwoma sposobami przekazywania prawdy. Werbalny,
słowny przekaz jest inny niż informacje płynące z mowy ciała. Słownie
przekazujemy chociażby pozytywną prawdę – zapewnienie przyjaźni,
miłości, a mięśnie twarzy są napięte, pięści zaciśnięte, mina groźna;
słowa nie niosą tu zatem prawdy. Osoba słuchająca jest wprowadzona w
błąd, ma wątpliwość co do wiarygodności rozmówcy. Agresywne w treści
teksty prawdy przekazywane przymilnym głosem są często próbą
manipulowania drugą osobą, rozkazywania, aby zachowywała się w taki
sposób, jak my tego oczekujemy. Nie jest ważne, co dla tej osoby jest
dobre, ważne jest, czego ja chcę, co dla mnie jest wygodne. Uczenie i metody przekazywania dzieciom wiedzy na dyskutowany temat
powinny być przejrzyste. Należy objaśniać ograniczenia prawa do
wymagania prawdy, i wskazać granice obowiązku jej mówienia
(nieprzekazywanie obcym informacji, ochrona danych osobowych rodziny
itd.). Prawo do wymagania prawdy ma więc swoje ograniczenia: przez
miłość do innych, poszanowanie życia, bezpieczeństwo... Wiesława Machalica
|
Otwierany 102 razy
|
Źródło:
katolik.pl
|
Autor: Wiesława Machalica |
|