Niedzielne kazanie   
V Niedziela Zwykła – rok B 8 lutego 2015 r.
Dodano dnia 08.02.2015 10:41
Hi 7,1-4.6-7; 1 Kor 9,16-19.22-23; Mk 1,29-39
_________________________________________

Zagłębianie się w toń Słowa


W ostatnim czasie w mediach słychać wiele informacji o walkach. Zamachy we Francji, wojna na Ukrainie, mordowani chrześcijanie w Syrii. Siedzę teraz przed komputerem i czuję się bezpieczny, bo fizycznie nie jestem obecny tam, gdzie trwają konflikty. Wydaje się, jakby mnie to nie dotyczyło. Ale wystarczy chwila zastanowienia, wyciszenia przed Najświętszym Sakramentem w adoracji, żeby uświadomić sobie jaka jest rzeczywistość i jak wiele siły i odwagi potrzeba tym, którzy bronią prawdy osadzonej na fundamencie, którym jest Jezus Chrystus.

Biblia to nie jest księga „pobożnych przepowiedni" ale Żywe Słowo. Więc jak nie przejąć się tekstem, które co dopiero zostało przeczytane:

„Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki".

Brzmi mało optymistycznie. Prawda? Na dzisiejsze czasy, wydarzenia, przeżycia społeczne i osobiste, chciałoby się usłyszeć coś bardziej optymistycznego. Ale to jest Słowo na dziś.

Zadaję więc sobie pytanie: „O co walczyć?" I jeżeli już mam pójść tą drogą, to czy jestem skazany na porażkę, jak niewolnik, który nie ma nadziei na wyzwolenie? Albo robotnik, który pracuje np. na zmywaku w obcym kraju przygryzając z niejakim wstydem swój doktorat lub inne mniej lub bardziej profesjonalne wykształcenie?

A na dodatek, słyszę w psalmie: „Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu, słodko jest Go wychwalać".

Jest taki owad, co to ślizga się po powierzchni wody, na jej tafli. Jest do tego odpowiednio wyposażony fizjologicznie. A inne określenia tegoż zwierzęcia są następujące: owad wodobiegacz, ślizgający się owad, drapieżny pluskwiak , pająk, który ślizga się na powierzchni wody... Mało przyjemne, szczególnie, gdy ktoś serdecznie nie lubi pająków. Ale to stworzenie żyje i radzi sobie całkiem dobrze na mokrych terenach.

Ludzie czasem mają takie prawdopodobne skłonności. Czasem kąsają jak osy a czasem właśnie ślizgają się na powierzchni w przekonaniu perfekcyjnie opanowanej czynności utrzymywania się na powierzchni.

Tyle, że taki owad raczej nie doświadczy głębi. Pozostanie na powierzchni tam, w głębinach, jest co podziwiać.

Spróbujmy więc zanurkować (proszę nie zapomnieć o kombinezonie = łaska uświęcająca, a prościej szczere sumienie; tlenie = zewnętrze źródło zasilania płuc, czyli Duch Święty; płetwach = ludzka ciekawość, która prowadzi czasem do głębokich odkryć). Gotowi?

A i jeszcze jedno: certyfikat nurkowania. Ten jest tutaj: „Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii".

Nie, to nie jest żart. Przez chrzest, a więc fakt który zmienił mnie w chrześcijanina, otrzymałem certyfikat nurkowania, zagłębiania się w toń Słowa. To zastało mi dane i podpisane przez Trenera/Mistrza/Jezusa.

W celu sprawdzenia aktualności certyfikatu: patrz odpis Twojego aktu Chrztu Świętego w konkretnej parafii.

No to nurkujemy. Bez obaw, proszę!

Ledwo się zanurzyłeś a już usta pełne wody? Strach, lęk? Tak zawsze jest na początku rzeczy ważnych. Pamiętaj, kto jest Twoim Mistrzem, bo mówi teraz do Ciebie: „On leczy złamanych na duchu, i przewiązuje im rany (...) Nasz Pan jest wielki i potężny (...) Pan dźwiga pokornych".

To zaledwie pierwsze zanurzenie a już widzisz jakie to trudne. Ale pozwól, że przypomnę Ci jeszcze raz: masz certyfikat nurkowania. To jest fakt. Realny dokument! Zajrzyj do swojej duszy i nie bój się!

Oczywiście Twoja wiara, to nie automat do szczęśliwego życia, a raczej droga i zauważ to proszę, droga ku głębinie. Dzisiaj nie ma tego w liturgicznych tekstach, ale Jezus przewidując co się stanie jak uczniowie Mu uwierzą, powiedział do Piotra - mistrza rybołówstwa (taki był pewien swoich umiejętności) - wypłyń na głębię. Pamiętasz jaki potem nastąpił sukces? Zdziwienie, szok, niedowierzanie...

Nurkujemy dalej. Cały obraz głębiny byłby piękny, gdyby nie drobny szczegół: uzdrowienie teściowej Piotra. Ja nie mam teściowej. Ale znam wiele dowcipów na ten temat. Tak, te nasze Mamy, Teściowe lubią poprawiać swój wizerunek wychowawczy na wnukach i nie tylko.

Prawo natury i logika: wyciągamy wnioski (czasem) z popełnionych błędów. W tę ludzką rzeczywistość wchodzi Jezus i nie patrzy na okoliczności (teściowatość), ale na problem. Uzdrawia z choroby, a nie z naszych schematów, które poniekąd ujawniają dowcipy o teściowych.

Efekt? „Przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił". I tak uzdrowienie owej teściowej stało się początkiem lawiny uzdrowień, głębi, która kryje coś więcej niż powrót do zdrowia. Gwarantuje uwolnienie od złych duchów, złych schematów, uprzedzeń.

Słyszeliśmy dalej w Ewangelii: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem". I tak oto Jezus przyszedł także do Ciebie, do Twojej miejscowości, do Twojego domu: (................................. miejsce na Twój adres, nie zapomnij kodu pocztowego!).

Mówi Ci to przeze mnie, który pisze/mówi te słowa nie jako „guru", kogoś kto posiadł wszelką wiedzę, ale kto próbuje iść drogą św. Pawła, powtarzając za nim: „Nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, aby pozyskać słabych".

Bo w tej swojej słabości widzę kogoś kto ma moc uzdrowienia: teściowej Piotra, Ciebie i mnie także. Zapytam raz jeszcze: gdzie jesteś? Na powierzchni, czy przymierzasz się do zanurkowania w głąb... siebie, Bożego Słowa, Miłosierdzia...?

Dobrego nurkowania, a dla innych: dobrego obiadu :-)

Otwierany 2086 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks.Tomasz Chudy
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła