Niedzielne kazanie   
IV Niedziela Zwykła – rok B 1 lutego 2015 r.
Dodano dnia 01.02.2015 09:52
Pwt 18,15-20; 1 Kor 7,32-35; Mk 1,21-28
_________________________________________

Bez dyskusji

Osiemnasty rozdział Księgi Powtórzonego Prawa mówiąc o wejściu narodu wybranego do ziemi obiecanej przekazuje dwa istotne nakazy Boga. Pierwszy, bezwzględnie nie wolno nikomu, z pośród Izraelitów, przejmować zwyczajów ludzi, którzy zamieszkiwali ziemię, do której wkraczają: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę (chodzi o składanie ofiar z dzieci!), uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych" (Pwt 18,10-11). Nie wolno wiec komunikować się i jednoczyć ze złem w żadnej postaci! Bóg nazwał to obrzydliwością (Pwt 18,12). Jednocześnie Bóg daje drugi nakaz: „Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał" (Pwt 18,15). Chodzi o Mojżesza, który stał się pośrednikiem pomiędzy Bogiem, a narodem wybranym, jak również o tych, którzy będą posiadać jego ducha. Nie tylko wiec bez dyskusji nie wolno paktować ze złem, ale komunikować się Bogiem, który chce ostatecznie swoim słowem przyprowadzić do siebie, do pełnego szczęścia, wszystkie swoje dzieci.

„Ducha Mojżesza" (por. Lb 11,16-17) otrzymało nie tylko siedemdziesięciu mężów podczas wędrówki do ziemi obiecanej, ale był to specjalny liturgiczny obrzęd, w którym mężczyzna, który ukończył 40 lat i przeszedł intensywne studia, mógł zostać uczonym w Piśmie. Za czasów Jezusa wspomniani teolodzy posiadali potężną władzę, słowa ich były stawiane na tej samej płaszczyźnie co słowa Boga. Kiedy jednak Jezus wszedł do synagogi i zaczął nauczać, ludzi ze zdumieniem odkryli, ze nauka nie mającego 40 lat Nazarejczyka jest wprost od Boga, nie tak „jak uczonych w Piśmie" (Mk 1,22), których nauka była oparta na tradycji ludzkiej. Uczeni wzywali do surowego przestrzegania prawa i przepisów, które tworzyli. Mieli przekonanie, ze prowadzą naród w „duchu Mojżesza". Jezus zaś mówił, że całe Prawo i Prorocy (Mt 7,12) sprowadza się do miłowania Boga i bliźniego. Jednocześnie Jezus wielokrotnie wypowiadał się na temat zachowania i nauki uczonych w Piśmie. To są bardzo poważne zarzuty, w których widać, że kosztem Bożych przykazań uczeni w Piśmie tworzą przepisy, które są sprzeczne z dekalogiem: „Znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję" (Mk 7,13). Wcześniej Pan zacytował samego proroka Izajasza, nazywając uczonych w Piśmie obłudnikami: „Ten lud czci mnie wargami, ale sercem jest daleko ode Mnie, czci Mnie na próżno ucząc zasad podanych przez ludzi" (Iz 29,13).

Można zapytać jak daleko, sercem, może człowiek być od Boga, wystawiając się na złe nauczanie. Chodzi o takie nauczanie, które pomija to, co istotne, a więc jest fałszywą pewnością, pychą intelektu? Co to znaczy - jak mówi Izajasz, że kult Boga staje się wtedy pusty, czy „uderza w pustkę" - jest „na próżno"? Odpowiedź na to pytanie daje św. Marek: „Był właśnie w synagodze [ich] człowiek opętany przez ducha nieczystego" (Mk 1,23). Człowiek ten „wytrzymywał" nauczanie uczonych w Piśmie, ale obecność złego ducha w człowieku zostaje zdemaskowana przez nauczanie Jezusa. To był „ich" - uczonych w Piśmie - człowiek. Synagoga jako miejsce nauczania teologów i miejsce modlitwy jest przedstawiona przez ewangelistę bardzo krytycznie (w polskim przekładzie Biblii Tysiąclecia niestety nie ma zaimka dzierżawczego „ich", który znajduje się w tekście oryginalnym, greckim. Na ten aspekt zwraca na to uwagę Alberto Maggi: „Jezus i Belzebub. Szatan i demony w Ewangelii św. Marka", Kraków 2001).

Aż tak daleko może doprowadzić intelektualna pycha tych, którzy dbając o czystość rytualną, zewnętrzną, doprowadzili do takiego zanieczyszczenia wnętrza ludzi, iż może się ono stać piekłem - miejscem obecności Złego w człowieku. Zły duch wie kim jest przepowiadający z mocą: to „Święty Boży", dlatego posługując się ciałem zniewolonego człowieka pyta: „Czego chcesz od nas Jezusie Nazarejczyku, naszej zguby? (por. Mk 1,24). Zły duch mówi w imieniu wielu, czyżby chodziło tylko o demony, a może też o tych, którzy sprzyjają ich zagnieżdżaniu się w człowieku? Reakcja Jezusa jest dla nas bardzo ważna: nie dyskutuje ze Złym - nakazuje mu opuścić człowieka, który jest w najgorszej niewoli w jaką człowiek może wejść. Nie ma dyskusji ze złem. To jest sytuacja absolutnie ekstremalna, ale możliwa. Ten fragment ewangeliczny pokazuje nam również jakie są przyczyny (pewnie nie wszystkie) takiego zniewolenia: minięcie się z prawdą, ślepe zaufanie ślepcom, którzy uważają się za „oświeconych" - iluminatów i przekazują fałsz zamiast prawdy. W konfrontacji z każdym złem musimy się zachować jak Jezus: bez dyskusji. Zarówno na poziomie pokusy, słów i czynów.

Przyjmowanie fałszywej doktryny uczonych, podpartej ich społecznym uznaniem, równało się przyjmowaniem trucizny. Kult Boga nie mógł być owocny. Bogu się nie podobał, a próżny = pusty człowiek, mógł być łatwo zagospodarowany przez siły mocniejsze i wrogie sobie.

Kiedy Jezusowe, ewangeliczne myśli, nie są przyjmowane w pokorze serca i zamieniane na czyny miłości, człowiek łatwo może poddać się myślom, które dominują w nas, ponieważ za często rozlegają się jako fałsz w przestrzeni i są doktryną tylko ludzką, choć mającą aspiracje boskie lub prawie boskie czy „jedynie prawdziwe". Walka toczy się na naszych oczach. To bitwa w umysłach i o umysły. To jeden z kroków na drodze do opanowania człowieka przez ojca kłamstwa lub poddania się Bogu.

„...Jeśli chcemy znaleźć Boga, który ukazał się jako dziecko, to musimy zstąpić z konia naszego „oświeconego" rozumu. Musimy porzucić nasze fałszywe pewności, naszą intelektualną pychę, która uniemożliwia nam dostrzeżenie bliskości Boga. Musimy podążać drogą wewnętrzną świętego Franciszka - drogą ku tej ogromnej prostocie zewnętrznej i wewnętrznej, która czyni serce zdolnym do widzenia. Musimy się schylić, iść pieszo w duchu, aby móc wejść poprzez portal wiary i spotkać Boga, który jest różny od naszych uprzedzeń i opinii" (Benedykt XVI, Boże Narodzenie 2011 r.).

Istnieje taka sytuacja, w której nie wolno nam dialogować, zastanawiać się, pertraktować, czekać. To obecność osobowego zła, które wkrada się najpierw w nasz umysł poprzez myśli pełne pychy czyniąc z nas lub kogokolwiek wyższym od samego Boga, od Jezusa, Jego ewangelii. Nie podlega również dyskusji, aby z jakichś powodów zatrzymywać się na drodze do komunii z Bogiem. Mamy na tej drodze Pasterzy i Mistrzów, świętych od Boga.

 

Otwierany 2016 razy Źródło: katolik.pl Autor: Andrzej Prugar OFMConv.
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła