Niedzielne kazanie   
IV Niedziela Wielkiego Postu – rok B 15 marca 2015 r.
Dodano dnia 15.03.2015 19:52
2 Krn 36,14-16.19-23; Ef 2,4-10; J 3,14-21
_________________________________________

 

Ogień Bożego Miłosierdzia


W Zielone Święta na Podhalu tradycyjnie w tym dniu, wieczorem pali się ogniska na „wiyrchak", ogromne watry widoczne z daleka. To jeden z najstarszych zwyczajów. Na Podhalu nie obchodzi się sobótek świętojańskich, w zamian Zielone Świątki służą takim obrzędom. Młodzież na dwa, trzy dni naprzód ściąga z lasu chrust i suche drzewo, a w dniu święta po zachodzie słońca zapala się wielkie stosy. Tę tradycję palenia wielkich ognisk wykorzystuje się także w dniu odejścia do Domu Ojca św. Jana Pawła II.

Trwa Wielki Post. W Liturgii Słowa dzisiejszej niedzieli mowa o grzechu przeplata się z orędziem Bożego Miłosierdzia: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" - czytamy we fragmencie dzisiejszej Janowej Ewangelii. Jezus rozmawia o tym z Nikodemem pokazując mu logikę Bożego planu zbawienia, który przez wieki przygotowywany był w zamyśle Boga. Tłumaczy mu ideę miedzianego węża, który wniesiony na wysokim palu zapewniał bezpieczeństwo i ratunek przed śmiercionośnym ukąszeniem węży. Ale to nie była zasługa tego posągu, ale aktu wiary człowieka, który z ufnością nań spoglądał. Bóg mówi: patrz na mnie, nie zwracaj uwagi na plugastwo, które pląta się koło twoich nóg, bo ono Ci nie zaszkodzi, jeżeli ratunku będziesz szukał u Mnie. To takie łatwe a jednocześnie tak trudne. Paradoks?

Przygotowując kolejną serię rekolekcji wielkopostnych zatytułowałem ja: „Trzeci promień Bożego Miłosierdzia". Coraz bardziej doświadczam tego, że jest ono nieodzowne jak oddech. Nie da się bez niego żyć w świecie, który dotyka grzechem, który dotyka mojej duszy. Zaprasza mnie do tego aby podnieść wzrok, zobaczyć coś więcej niż tylko obraz Jezusa Miłosiernego z dwoma promieniami wychodzącymi z serce Zbawiciela.

Aby wielkie ognisko, watra zapłonęła potrzebne jest odpowiednie miejsce, paliwo, drzewo i ktoś, kto zapali ogień. Najlepszym „miejscem" na Boży ogień Miłosierdzia jest moje wnętrze, sumienie, w którym mogę w prawdzie i czasem nie bez lęku poukładać w stos moje grzechy. Gdy ich nie ma, nic nie może zapłonąć. Pozostanie pusta polana dobrego samopoczucia, ciemność, w której trudno cokolwiek rozeznać i chłód nocy. A w tym wszystkim wielkie pragnienie światła i ognia, w którym można by się ogrzać. Układam więc w stos to wszystko co jest nieprawością i wsłuchuję się w słowa: „Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni". I proszę teraz Boga, by to ognisko zapłonęło, by w tym jedynym ogniu Bożej Miłości płonęło to z czym przychodzę z ufnością i wiarą do Zbawiciela. Bym mógł powrócić do życia.

Ogień płonie, ale nie jest pożarem. Niszczy grzech, ale daje poczucie wyzwolenia, światło, w którym mogę zobaczyć więcej niż w ciemności. „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki". Gdy pojawia się grzech i zło, natychmiast rodzi się lęk przed światłem, a konkretniej przed osądem. Grzech jest aktem wyboru. Chciałbym zawsze wybierać dobro i cnotę a często tak zwyczajnie bardzo brakuje sił. Może dlatego, że patrzę na ziemię, gdzie kłębią się węże niosące śmierć a brak mi odwagi by spojrzeć na Jezusowy krzyż, który przekonuje mnie o nieskończonej miłości Boga do mnie, grzesznika, z którego to krzyża płynie pełna bólu modlitwa Jezusa także w mojej obronie: „Ojcze odpuść im...".

„A to pochodzi nie od was, lecz jest to dar Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili". Kiepski jest wizerunek grzesznika. Bóg jednak poprawia go nie tyle moim wysiłkiem, choć konieczne jest przyniesienie Jemu właśnie swoich grzechów. Mam tylko nadzieję, że ogień Miłosierdzia, w którym płoną moje grzechy stanie się tym trzecim promieniem przedłużającej się Miłości Boga, że ktoś zobaczy to światło i zatęskni, by w nim także zapłonęło.

 

Otwierany 1687 razy Źródło: katolik.pl Autor: ks. Tomasz Chudy SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła