Niedzielne kazanie   
III Niedziela Wielkanocna rok B
Dodano dnia 23.04.2015 12:30
W błędzie jest ten, kto sądzi, że Dwunastu z utęsknieniem oczekiwało Niedzieli Zmartwychwstania. Raczej widzimy ich w postawie „a myśmy sie spodziewali". Owszem, winni czekać. W końcu w ostatnich trzech latach coś słyszeli o Jego zapowiedziach powstania z martwych. Ale śmierć jest śmiercią i jej realizm szybko niszczy wszelką nadzieję i spycha w zapomnienie wszelkie obietnice. Dlatego nie czekali, nie wyglądali Zmartychwstałego, nie żywili nadziei, zamykali się za solidnymi drzwiami. Choć prawdę mówiąc, pierwsze jaskółki przedziwnych wieści zaczęły docierać do Wieczernika. Podobno On żyje. Widziały Go Magdalena i kilka innych niewiast, widział Go Szymon Piotr, widziało dwóch uczniów idących do Emaus. Ci wrócili właśnie stamtąd i siedząc teraz za stołem, opowiadają pozostałym co ich w drodze spotkało i jak poznali Pana po łamaniu chleba. Zwątpienie jednak pozostało.

I wtedy do nich przyszedł. Stanął, ot tak, po prostu pośród nich. Chyba najpiękniejsze jest takie właśnie spotkanie - nie zapowiedziane, nie zaplanowane, często zaskakujące. Bo wtedy możemy pokazać jacy naprawdę jesteśmy, bez sztuczności i aktorstwa, bez wielkich i często zbędnych przygotowań. Stanął przed nimi i po prostu rzekł: „Pokój wam". I znów możemy popełnić błąd, sądząc że zgromadzeni w Wieczerniku rzucili wszystko i upadli na kolana przed swoim Mistrzem. Przeciwnie: „Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha". Nie osądzajmy ich jednak. Najprawdopodobniej i my postąpilibyśmy podobnie. Tak, to nie ulega wątpliwości, mając Pismo Święte w ręku i całą tradycję Kościoła za sobą powtarzamy słowa Wyznania Wiary o zmartychwstaniu i życiu wiecznym, uroczyście celebrujemy Rezurekcję i kilka tygodni okresu wielkanocnego. Ale ile w tym jest pustosłowia a ile prawdziwej wiary? Ilu z nas z radością podbiegłoby by Zmartwychwstałego przywitać, a ilu po prostu ze strachu by uciekło? Dlatego nie potępiajmy, ale starajmy się wysłuchać co Mistrz ma nam do powiedzenia a potem postarać się naprawdę uwierzyć.

Już po akcie zmartychwstania, Jezus ostatni raz podejmuje trud umocnienia tych, którzy zwątpili, zabiega, by ożywić to, co zamierało. Apeluje do poczucia rzeczywistości: wskazuje na swoje ciało, przebite ręce i nogi, nakazuje aby je dotknęli, pyta się o coś do zjedzenia. Sięga do argumentacji biblijnej - tłumacząc słowa Prawa Mojżeszowego, zapowiedzi proroków, teksty Psalmów, oświeca ich umysły, by pojęli trudne teksty o Mesjaszu i uwierzyli, że On wprawdzie musiał cierpieć, ale że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Podejmuje te wysiłki, bo wie doskonale, że od tego czy oni uwierzą zależy los tego dzieła zapoczątkowanego przez Niego tu na ziemi. Uwierzyli i od tej chwili cały swój los związali nieodwołalnie z wielką przygodą Ewangelii i osobą jej głosiciela. To nieplanowane spotkanie przywraca nadwątlone zaufanie w słowa i czyny Mistrza. Od dziś znowu bedą Jego uczniami i w tym byciu uczniem Chrystusa znajdą cały sens swego istnienia.

Sens Jezusowych zabiegów widać najlepiej w osobie Piotra z dzisiejszej Ewangelii i pierwszego czytania. Wczorajszy tchórz i zdrajca, dziś świadek i herold. Nie wierzymy własnym uszom. Ten sam Piotr czy inny? Odmieniło go Zmartychwstanie. Całą resztę życia wypełniło świadczenie o tej wielkiej tajemnicy. A od tego niespodziewanego spotkania w wieczerniku tacy będą oni wszyscy. Po tym nieplanowanym spotkaniu, ta gromadka przemienionych ludzi otworzy drzwi i pójdzie w świat. Będą świadkami tego wszystkiego co słyszeli i widzieli. Z wieścią o Zmartwychwstaniu wyruszą w świat, świadomi swej misji i odpowiedzialności. Nic już nie będzie trudne i niebezpieczne. Jezus zdobył ich dla siebie, a oni zdobyli świat dla Jezusa. Tych Dwunastu wystarczyło aby zanieść światu dary Zmartychwstania: odpuszczenie grzechów, obecność Ducha Pocieszyciela, pokój, wspólnotę modlitwy i łamania chleba. Stworzą społeczność, do której i my dziś należymy, która swoim istnieniem i sprawowanymi w niej tajemnicami wiary będzie żywym świadectwem Jezusa i jego obecności wśród nas. A po dwóch tysiącach lat, na wzór apostołów, podejmijmy i my to zadanie, zanosząc prawdę o Zmartychwstałym, misję, która zapoczątkowało nieplanowane spotkanie w Wieczerniku.

Ks. Dawid Adamczak SDS
Otwierany 1644 razy Źródło: katolik.pl Autor: Ks. Dawid Adamczak SDS
Ocena   
  Zarejestruj / zaloguj się, aby oceniać
Komentarze   
Do tej pory nikt nie komentował
Twój komentarz   


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Galeria naszego kościoła