nr 50/2011
Błażej Tobolski
Bądź sobą - powiedz "nie"
„... a kto nie wypije, tego we dwa kije!”. Chyba każdy zna tę
przyśpiewkę, ale któż chciałby zostać tak obity? Więc może lepiej jednak
wypić...?
Przemek Chojnacki mieszka w Warszawie. Niedawno skończył studia
psychologiczne i rozpoczął pracę. Przyznaje jednak, że do dziś pamięta
pewną noc z czasów licealnych. – W pierwszej klasie poszedłem z kolegami
do pubu i wypiłem ładnych kilka piw. Chciałem dotrzymać im kroku, aby
mnie zaakceptowali, co później, w nocy, strasznie odchorowałem –
wspomina, dodając, że po tym doświadczeniu podjął decyzję, że nie chce
tak funkcjonować, bo to nie dla niego, i że więcej nie weźmie alkoholu
do ust.
I rzeczywiście, mimo że imprez, których zresztą nie unikał, było
coraz więcej, on bawił się na nich, ale bez żadnych „wspomagaczy”. –
Kolegom to nie odpowiadało i wciąż namawiali mnie do picia. Dość długo
próbowali mnie złamać, wlewając nawet alkohol do moich napojów, ale ja
pozostałem nieugięty. W końcu dali mi spokój – mówi Przemek. Później, w
trzeciej klasie, znalazło się w ich towarzystwie jeszcze kilka
niepijących osób. − Natomiast po jakimś czasie koledzy, którzy wcześniej
namawiali mnie do picia, kiedy ktoś częstował mnie alkoholem, ku mojemu
zdumieniu sami tłumaczyli: „On nie pije. I bez tego potrafi się bawić”.
Przyznaję, że czułem wtedy satysfakcję – stwierdza Przemek i dodaje, że
mimo iż nie było mu łatwo, cieszy się, że wytrwał przy swoich zasadach.
Równanie w dół
To wręcz modelowy, choć zapewniam, że prawdziwy, przykład na to, że
lepiej jednak nie wypić i że – jeśli się chce – można popłynąć pod prąd.
Co oczywiście wcale nie jest proste. Tym bardziej, gdy jest się młodym.
Wówczas chce się być po prostu cool i trendy, a „przybicie piony” przez
któregoś z „ziomali” z klasy czy z ulicy jest co najmniej równie ważne
co uścisk dłoni prezesa kilkanaście lat później. Fajnie jest usłyszeć:
„równy z ciebie gość”, choćby to było równanie w dół i poczuć się jak
swój w grupie. Dziewczyn dotyczy to tak samo. Zresztą potrzebę bycia
akceptowanym przez najbliższe otoczenie ma każdy człowiek. Pozostaje
tylko kwestia ceny uzyskania go, tego czy pozostaję sobą, czy daję się
sprowadzić do parteru. A presja grupy, zwłaszcza negatywna („No, co ty,
nie wypijesz z nami? Nie pękaj!”), bywa silna. No bo jak tu chodzić
dzień w dzień do szkoły, kiedy jest się wytykanym palcami i obrzucanym
głupawymi przezwiskami typu: „sztywniak”, „dewotka”, „prawiczek”, tylko
dlatego, że jest się normalnym?
To nie tak, jak myślisz
– Młodzi ludzie mają często przekonanie, że zachowania typu: palenie,
picie, kontakty seksualne, są w ich grupie rówieśniczej czymś
naturalnym, że większość tak postępuje i dlatego muszą dostosować się do
tego negatywnego stylu, żeby nie zostać wyśmianym czy odrzuconym –
wyjaśnia dr Szymon Grzelak, psycholog zajmujący się zagadnieniami
wychowania i profilaktyki problemów dzieci i młodzieży. Dlatego, jego
zdaniem, ważnym zadaniem wychowawców jest dodanie odwagi tym młodym
ludziom, którzy mają zdrowe podejście do życia i zdrowe postawy, ale
wstydzą się ich wśród rówieśników. – Podstawowym na to sposobem, który
wykorzystuję, prowadząc zajęcia z młodzieżą, jest pokazanie im faktów.
Kiedy bowiem pytam uczniów, jak powszechne jest wśród ich rówieśników
przekonanie, że na randce trzeba się rozluźnić za pomocą alkoholu,
najczęściej odpowiadają, że uważa tak 67–90 proc. Wówczas pokazuję im
badania, z których wynika, że jest zupełnie odwrotnie niż myślą,
ponieważ nawet do 80 proc. badanych jest temu przeciwnych, tylko nie
mówi o tym głośno – stwierdza psycholog.
Zadanie dla rodziców
Jednak równie ważne zadanie stoi przed rodzicami. – To oni mają
największy wpływ na kształtowanie w dzieciach takiej wewnętrznej siły,
która pozwoli im przeciwstawić się w przyszłości negatywnej presji
otoczenia. Dlatego tak ważne jest, aby wychowując w mądry sposób,
budować w nich poczucie własnej wartości – przekonuje dr Grzelak.
Zaznacza przy tym, że niezwykle istotne jest umiejętne dostrzeganie w
dzieciach tego, co dobre i chwalenie za to, co dobrze robią. –
Oczywiście potrzebna jest także krytyka złego zachowania, ale gdy
dominuje ona w wychowaniu, to dzieci wyrastają na ludzi, którzy nie do
końca czują się zaakceptowani, uważają że są niewiele warci – tłumaczy,
dodając, że rodzic, który nie chwali dziecka i nie potrafi go doceniać,
tak naprawdę sam wpycha je w środowisko, które da mu akceptację. A życie
pokazuje, że najczęściej jest to środowisko negatywne, tam bowiem
wymagania są niewielkie. Żeby zostać zaakceptowanym, trzeba jedynie
robić to, co robią inni.
Pozytywna koalicja
Jak mamy sobie jednak poradzić, kiedy jesteśmy już poddawani jakiejś
negatywnej presji w naszym środowisku, którego nie możemy ot tak zmienić
na inne (np. w szkole)? Jedno jest pewne: nie należy zmagać się samemu z
tym problemem i związanym z nim wykluczeniem z grupy rówieśników czy
ośmieszaniem przez nią. – Młody człowiek powinien szukać w takiej
sytuacji oparcia, najlepiej w rodzicach, zaufanym wychowawcy czy w
przyjacielu, którym może się zwierzyć ze swoich trudności i przez
których zostanie zrozumiany. Nawet jeśli ta presja nie zniknie z dnia na
dzień, to nie będzie się czuł osamotniony – podkreśla dr Szymon
Grzelak. Doświadczony psycholog i wychowawca doradza również podjęcie
próby zbudowania „pozytywnej koalicji” wśród przyjaciół. Wyjaśnia
bowiem, że takich negatywnych liderów, np. w klasie, jest zaledwie
kilku. Natomiast większość osób woli stać w trudnych sytuacjach z boku i
mimo że zachowania, których jest świadkiem nie odpowiadają jej, boi się
to okazać. – Warto więc rozmawiać o tym z innymi, szukać, kto z
rówieśników też się z tym źle czuje i trzymać z takimi osobami –
zachęca.
Warto przetrwać
Chociaż to bardzo trudne, należy jednak, w miarę możliwości stanowczo i
spokojnie, powiedzieć „nie”, kiedy ktoś nachalnie częstuje np.
papierosem czy namawia do picia alkoholu. Pamiętajmy, że mamy do tego
prawo. Człowiek wierzący ma jeszcze jeden mocny atut: Boga. Łatwiej
bowiem, co zauważa także psycholog, znosić cierpienia czy przykrości,
oddając je Bogu, prosząc Go o pomoc i o rozeznanie, jak zachować się w
danej sytuacji. Trudne doświadczenia przeżywane w bliskości z Bogiem
mogą też dawać siłę na przyszłość. – Znam młodych ludzi, którzy przez
całe gimnazjum byli ośmieszani, źle się z tym czuli. Przetrwali jednak
ten czas pewnej izolacji w swoim środowisku i nabyli wewnętrznej
odporności. Natomiast w liceum to, co wcześniej było powodem ośmieszania
przez rówieśników, zaczęło być doceniane jako wewnętrzna siła, a odwaga
posiadania i wyrażania własnych poglądów stawała się przedmiotem
podziwu – przyznaje dr Grzelak.
|
Otwierany 88 razy
|
Źródło:
bosko.pl
|
Autor: Błażej Tobolski |