Proście, a będzie wam dane
Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności codziennej modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).
Proście, a będzie wam dane
Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności codziennej modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).
Modlitwa jest dla nas tak j niezbędnie konieczna jak pokarm i tlen,
abyśmy mogli normalnie funkcjonować i żyć życiem godnym człowieka. Bez modlitwy obumieramy duchowo, gdyż tracimy miłość i życie wieczne. Święta s. Faustyna pisze, że w jakimkolwiek bylibyśmy stanie, zawsze powinniśmy się modlić: Musi
się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swoją piękność;
modlić się mmi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie dosztaby
do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby
z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby
mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy,
bo wszelka łaska spływa przez modlitwę (Dz. 146).
Największy dar i przywilej
Modlitwa to dialog miłości między Bogiem i człowiekiem. Jeżeli
Jezus Chrystus nieustannie ofiaruje mi dar życia wiecznego i swoją
miłość, to powinienem w codziennej modlitwie te dary przyjmować z wielką
radością i wdzięcznością.
Najważniejszym zadaniem i celem modlitwy jest codzienne wyrażanie
zgody na to, aby Chrystus przemieniał mnie swoją miłością i prowadził do
nieba. Kto się nie modli, traci skarb wiary i zamyka się w swoim
egoizmie, gdyż nie przyjmuje od Boga wszystkich darów Jego miłości. Brak
codziennego kontaktu z Bogiem na modlitwie staje się głównym powodem
wszystkich życiowych dramatów, nieszczęść i tragedii ludzkich. Pamiętając o tym, trzeba w codziennej modlitwie podejmować trud
otwierania się na miłość Chrystusa i całkowitego oddawania się do Jego
dyspozycji.
Z inicjatywą modlitwy zawsze pierwszy wychodzi Bóg. Ojciec Święty Jan Paweł II pisze: Modlitwę
zawsze zaczynamy z myślą, że to jest nasza inicjatywa. Tymczasem jest
to zawsze Boża inicjatywa w nas. Dokładnie tak, jak pisze św. Paweł. Ta
inicjatywa przywraca nam nasze własne człowieczeństwo, przywraca nam
naszą szczególną godność. Owszem, wprowadza nas w wyższą godność dzieci
Bożych, synów Bożych, którzy są oczekiwaniem całego stworzenia
(Przekroczyć próg nadziei s. 34).
Modlitwa, która jest zawsze Bożą inicjatywą w nas, nigdy nie
zaistnieje, jeśli człowiek nie wyrazi na nią zgody, jeżeli nie podejmie
trudu osobistej rozmowy z Bogiem i nie będzie chciał przyjąć daru Jego
nieskończonej miłości i miłosierdzia, jeżeli na ten dar nie odpowie
całkowitym ofiarowaniem siebie. Modlitwa jest bezcennym darem, który
daje nam Bóg, abyśmy stawali się Jego partnerami w dialogu miłości.
Modlitwa jest równocześnie wielkim przywilejem, gdyż otwiera przed nami
niepowtarzalną szansę uczestniczenia w życiu i miłości Trójjedynego
Boga. Dlatego Syn Boży stał się prawdziwym człowiekiem, aby przez swoją
mękę, śmierć i zmartwychwstanie umożliwić nam nawiązanie z Nim osobistej
relacji miłości - aby każdy człowiek mógł mieć udział w Jego
definitywnym zwycięstwie nad szatanem, grzechem i śmiercią, aby mogła
dokonywać się w nas przemiana z grzeszników w ludzi świętych, którzy
kochają tak, jak kocha Chrystus. Jeżeli podejmiemy Bożą inicjatywę i
zaczniemy się wytrwale modlić, wtedy Chrystus będzie mógł nas
przemieniać, czynić uczestnikami "swej boskiej natury" (2 P 1, 4), czyli
prowadzić do pełni szczęścia w niebie. Codzienna modlitwa jest więc
konieczna dla naszego zbawienia, abyśmy mogli dojrzewać do miłości i
stawać się ludźmi naprawdę szczęśliwymi.
Wysłuchuje wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą (1 J 5,14)
Powinniśmy codziennie prosić Chrystusa, aby naszym największym
pragnieniem stało się Jego pragnienie naszego zbawienia, byśmy ze
wszystkich sił dążyli do zjednoczenia się z Nim w miłości. To jest
najważniejszy cel naszego ziemskiego życia i wszystko inne ma być temu
podporządkowane.
Abyśmy mogli otrzymać wszystko, o co na modlitwie Pana Boga prosimy, powinniśmy spełnić następujące warunki:
- Całkowicie zawierzyć i oddać siebie Chrystusowi na Jego wyłączną własność.
- Bezgranicznie zaufać Jego miłości, ponieważ Chrystus lepiej od nas wie, co jest nam potrzebne do szczęścia.
- W pełni zaakceptować decyzje Jego Boskiej woli i podporządkować się im całkowicie.
Pierwszą naszą czynnością każdego dnia, zaraz po przebudzeniu,
powinien być akt całkowitego oddania się Chrystusowi przez Maryję: Totus Tuus - cały jestem Twój (cała jestem Twoja) - tak jak to codziennie czynił Jan Paweł II. Staraj się modlitwę swoją połączyć z Matką Moją - zalecał Pan Jezus św. Faustynie - módl się z serca w złączeniu z Maryją (Dz. 32).
Przez akt całkowitego zawierzęnia siebie Bogu za pośrednictwem
Maryi wyrażam zgodę na to, aby Jezus był jedynym Panem mojego życia, a
Maryja moją nauczycielką i przewodniczką na trudnej drodze wiary. Ten
akt oddania powinno się powtarzać w ciągu dnia na początku każdej
modlitwy wraz z prośbą o światło Ducha Świętego.
Przystępując do modlitwy, trzeba całkowicie zaufać Jezusowi i
powierzyć Mu wszelkie swoje kłopoty, obawy i lęki. W każdej sytuacji żyć
nadzieją - a szczególnie wtedy, gdy po ludzku nie ma podstaw do żadnej
nadziei - i w pełni ufać Bogu. Pan Jezus poprzez św. Faustynę zapewnia
nas: Im więcej zaufasz, tym więcej otrzymasz; Jak bardzo kocham dusze, które Mi zupełnie zaufały - wszystko im uczynię (Dz. 294); Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej (Dz. 1541).
Największą chwałę oddajemy Bogu, gdy ofiarowujemy Mu swojąwolę i
przyjmujemy wszystko, co nas w życiu spotyka, z całkowitym poddaniem się
Jego woli. Jeżeli pragniemy osiągnąć życie wieczne, to musi się w nas
spełnić święta wola Boga. Dlatego powinniśmy zawsze modlić się o
poznanie Bożej woli: Bądź wola Twoja, Panie, a nie moja, ponieważ Ty lepiej ode mnie wiesz, co jest mi najbardziej w życiu potrzebne.
Jeżeli te trzy warunki zostaną spełnione, to wtedy modlitwa staje
się źródłem największej naszej duchowej mocy i szczęścia. Modląc się w
takim duchu, uczestniczymy we wszechmocy Boga samego.
Tak pisze św. Faustyna: Wszystkie moje niedostatki uzupełnia
Jezus we mnie - Jego łaska, która działa nieustannie. Trójca Święta
udziela mi swego życia w obfitości przez dar Ducha Świętego. Trzy Boskie
osoby we mnie mieszkają. Bóg, jeżeli kocha, to całym sobą, całą mocą
swej istoty. Jeżeli mnie Bóg tak ukochał, cóż ja na to - ja, oblubienica
Jego? (Dz. 392).
Z Objawienia wiemy, że dla każdego człowieka jedynym źródłem życia i
szczęścia jest tylko sam Bóg, który jest jeden w trzech Osobach: Ojca,
Syna i Ducha Świętego. Jego właściwym imieniem jest: Ojciec, Syn i Duch
Święty. Tak więc Pan Bóg objawił się nam jako wspólnota trzech Osób,
jako "wieczna rodzina", która staje się naszą rodziną po przyjęciu przez
nas sakramentu chrztu świętego. Szczytem naszej modlitwy i całkowitego
oddania się Bogu jest uczestniczenie we Mszy św., podczas której
jednoczymy się z Chrystusem w tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania.
Zostajemy wprowadzeni w wewnętrzne życie Trójcy Świętej i w jedności z
Jezusem, w mocy Ducha Świętego, składamy siebie w doskonałej ofierze
Bogu Ojcu. W ten sposób podczas Mszy św. uczestniczymy już w
rzeczywistości nieba; mocą Ducha Świętego dokonuje się w nas proces
naszego przebóstwienia (dopełnienia dzieła stworzenia), który ma trwać
przez całe nasze ziemskie życie.
Naszym pierwszym i zarazem podstawowym powołaniem jest codzienna modlitwa i regularne uczestniczenie w Eucharystii, poprzez którą mamy pozwalać Chrystusowi, by przemieniał nas swoją
miłością - abyśmy coraz pełniej kochali i stawali się świętymi.
Pan Bóg rzeczywiście bardziej nas kocha niż my samych siebie i
każdego dnia pragnie dawać nam to wszystko, co jest potrzebne do
szczęścia. Dlatego nigdy nie wysłucha naszych próśb, które
by utrudniały bądź opóźniały naszą drogę do nieba, czy też się jej
sprzeciwiały. Bóg wysłuchuje więc wszystkich naszych próśb, które nie
sprzeciwiają się Jego planom naszego zbawienia (por. 1 J 5, 14).
Wytrwałość i dyscyplina
Trzeba na modlitwie rozmawiać z Bogiem tak, jak się rozmawia z
najbliższym przyjacielem - mówić Mu o swoich radościach, kłopotach,
wątpliwościach, lękach lub trwać w ciszy w objęciach Jego pokornej
miłości. Koniecznym warunkiem dobrej modlitwy jest całkowite zerwanie z
grzechem i nieustanna walka z nim oraz z szatanem - przez częste
przystępowanie do sakramentu pokuty oraz podjęcie codziennego wysiłku
wcielania w swoje życie polecenia Chrystusa: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Mk 8, 34). Zaprzeć się samego siebie to znaczy nie szukać siebie w
Bogu, nie szukać na modlitwie uniesień, radości i duchowych słodyczy -
to przyjmować z wdzięcznością wszystko, co Bóg daje. Nie można się
zniechęcać i rezygnować z modlitwy w okresach całkowitej oschłości i
utraty wszelkiej słodyczy w Bogu. Prawdziwa modlitwa nie zależy bowiem od uczuć, ale od mojej woli. Właśnie wtedy, kiedy mi się najbardziej nie chce modlić, mam na
modlitwę przeznaczyć dwa razy więcej czasu, ofiarując Chrystusowi moją
oschłość, zniechęcenie, wszystkie lęki i wątpliwości.
Jeśli prosimy o laskę, Bóg ją da, ale chciejmy ją przyjąć;
ale aby ją przyjąć, trzeba zaparcia. Miłość nie polega na słowach ni na
uczuciach, ale na czynie. Jest to akt woli, jest to dar, czyli
darowanie; rozum, wolę, serce - te trzy władze musimy ćwiczyć w czasie
modlitwy - pisze św. Faustyna (Dz. 392).
Święty Jan od Krzyża, jeden z największych mistrzów życia duchowego, stwierdza, że: Utrata
wszelkiej słodyczy w Bogu, oschłość, zniechęcenie, trud... to wszystko
jest prawdziwym krzyżem duchowym i ogołoceniem w duchu ubóstwa
Chrystusowego... Prawdziwy duch wybiera w rzeczach Bożych raczej to, co
przykre, niż to, co miłe; skłania się bardziej ku cierpieniu niż ku
pociechom; pragnie raczej wszystko utracić dla Boga niż posiadać; są mu
milsze oschłości i utrapienia niż słodycz obcowania, bo to jest właśnie
naśladowaniem Chrystusa i zaparciem się siebie, podczas gdy wszystko
inne jest niczym więcej jak szukaniem siebie w Bogu... Boga w Bogu
szukać to znaczy (...) być gotowym dla Chrystusa - zarówno z Boga, jak i
ze świata wybierać to, co mniej odpowiada naturze.... Według woli
Zbawiciela wyrzeczenie winno być jakby śmiercią i unicestwieniem
doczesnym, naturalnym i duchowym wszystkich rzeczy cenionych przez wolę.
Kto w ten sposób poniesie swój krzyż, doświadczy, że jest on jarzmem
słodkim i brzemieniem lekkim (Mt 11, 30), i znajdzie we wszystkich
rzeczach ulgę i słodycz... Jeśli dusza dojdzie odważnie do tego
całkowitego Nic, które jest najgłębszą pokorą, dokona się wtedy
zjednoczenie duchowe między nią a Bogiem... Polega ono (...) na prawdziwej śmierci krzyżowej w zmysłach i duchu, czyli w zewnętrznej i duchowej części człowieka (Droga na górę Karmel, II, 7, 2-11).
Jeśli się chce uczestniczyć w życiu Chrystusa, trzeba wraz z
Nim przejść śmierć krzyżową: podobnie jak On ukrzyżować własną naturę
przez umartwienie i zaparcie się siebie oraz wydać się na ukrzyżowanie w
cierpieniu i śmierci, tak jak je Bóg ześle czy dopuści (św. Edyta Stein: Wiedza krzyża, s. 44-45).
Najbardziej podstępna pokusa
Jedną z najbardziej podstępnych i niezauważanych pokus szatana
wobec chrześcijanina jest łatwe dyspensowanie się od obowiązku
codziennej modlitwy. Jako człowiek wierzący, jestem zobowiązany, aby codziennie się modlić. Mam tak zaplanować sobie rozkład zajęć na każdy dzień, aby był w nim
stały czas przeznaczony na modlitwę. I nie powinniśmy nigdy żałować tego
czasu, ponieważ czas przeznaczony na bliski kontakt z Bogiem jest czasem najlepiej wykorzystanym - zapewnia nas Jan Paweł II (Dar i tajemnica, s. 86).
Trzeba się więc zdyscyplinować i ułożyć plan dnia, w którym będzie
zarezerwowany czas na bardzo konkretną formę modlitwy, takąjak np.
Eucharystia, różaniec, koronka do Bożego Miłosierdzia, medytacja tekstów
Pisma św. czy adoracja Najświętszego Sakramentu.
Nigdy nie należy zrażać się trudnościami i rezygnować, lecz pomimo
licznych przeciwieństw powinno się trwać w postanowieniu codziennej
modlitwy. Pamiętajmy, że to, co wystawia naszą
wiarę na próbę, rodzi wytrwałość (Jk 1,3). A Pan Jezus zapewnia: Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie (Łk 21, 19). Poznałam, jak bardzo potrzeba nam wytrwałości w modlitwie - pisze św. Faustyna - i od takiej ciężkiej modlitwy zależy nieraz nasze zbawienie (Dz. 157).
Kiedy ze świata usunie się Boga, nie pozostanie na nim nic prawdziwie ludzkiego - mówił 24 czerwca 2001 r. w Kijowie Ojciec Święty Jan Paweł II.
Podobnie będzie się działo w życiu indywidualnym każdego z nas, gdy
przestaniemy się modlić. Wtedy zaczniemy żyć tak, jakby Bóg nie istniał.
Świadomie i dobrowolnie usuwając Boga ze swego życia, wejdziemy na
drogę takiego niszczenia swojego człowieczeństwa, że w końcu nie
pozostanie w nim "nic prawdziwie ludzkiego".
Pan Jezus każdego z nas wybiera i powołuje, abyśmy stawali się
świętymi. Brak modlitwy i życie w stanie grzechu (braku łaski
uświęcającej) sprawia natomiast, że człowiek wchodzi na drogę prowadzącą
do wiecznej zguby.
Odsłonię ci tajemnicę serca swego - mówił Jezus św. Faustynie - co
cierpię od dusz wybranych (...). Miłość ich jest letnia, serce moje
znieść tego nie może, te dusze zmuszają Mnie, abym je od siebie
odrzucił. Inne nie dowierzają mojej dobroci i nigdy nie chcą zaznać
słodkiej poufałości we własnym sercu, ale szukają mnie gdzieś daleko i
nie znajdują. To niedowierzanie mojej dobroci najwięcej Mnie rani. Jeżeli nie przekonała was o miłości mojej śmierć moja, to cóż was
przekona? Często rani Mnie dusza śmiertelnie, tu mnie nikt nie pocieszy.
Używają łask moich na to, aby Mnie obrażać. Są dusze, które gardzą
moimi łaskami i wszelkimi dowodami mojej miłości; nie chcą usłyszeć
wołania mojego, ale idą w przepaść piekielną. Ta utrata dusz pogrąża mnie w smutku śmiertelnym. Tu duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona mną gardzi; mając wolną wolę, może Mną gardzić albo miłować Mnie. Ty, szafarko mojego miłosierdzia, mów światu całemu o mojej dobroci, a
tym pocieszysz serce moje. Najwięcej ci powiem, kiedy rozmawiasz ze mną w
głębi serca swego; tu nikt przeszkodzić nie może działaniu mojemu, tu
odpoczywam jako w ogrodzie zamkniętym (Dz. 580).
"Wnętrze duszy każdego człowieka jest wielkim i wspaniałym światem,
w którym mieszka tylko on i Bóg" - pisze św. Faustyna. Odkrywajmy w
codziennej modlitwie ten skarb i nawiązujmy osobisty kontakt z Bogiem,
który nas ukochał aż do szaleństwa krzyża.
ks. M. Piotrowski TChr
Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2005
|
Otwierany 208 razy
|
Źródło:
adonai.pl
|
Autor: Ks. M.Piotrowski TChr |