Codziennik   
Echo Ewangelii
Dodano dnia 27.02.2008 12:06

 

Łukasz 10,38-42
W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Być przed Jezusem
Jezus udał się do Betanii, było to tuż przed męką, chciał spędzić te ostatnie chwile w klimacie miłości, ciszy, przyjaźni. Wpatruj się w postawy, z jakimi obie kobiety odnoszą się do Pana - obie chciały Go ugościć, obie pragnęły Go przyjąć, ale każda z nich czyni to inaczej. Warto - wpatrując się w Martę i Marię - zapytać: jaki jest mój sposób przyjęcia Pana, jak ja Go przyjmuję w moim życiu, z jaką postawą?


„Marta była pochłonięta licznymi posługami" - Marta chciała pokazać, że potrafi przyjąć gościa jak nikt inny, dla niej ważne było to, co może dla Niego uczynić, co może Mu ofiarować w sposób wymierny, widzialny, namacalny. Jak Marta odczytuje oczekiwania Jezusa? Myśli bardzo praktycznie: Jezus zapewne wybrał jej dom, bo tu może odpocząć i dobrze się ugościć. Dlatego chce udowodnić (przede wszystkim sobie samej), że sprosta oczekiwaniu Jezusa i ugości Go jak należy (ale czy naprawdę tego Jezus pragnął, tego oczekiwał? Czy odczytywała rzeczywiście Jego pragnienia, czy też spełniała swoje pragnienia, swoje ambicje?). Marta jest przekonana, że Maria powinna myśleć tak jak ona, że powinna przyjmować Jezusa tak jak ona. W ten sposób Marta odmawia Marii prawa do bycia sobą. Nadmierna troska rodzi w Marcie niepokój, co więcej - atmosfera nerwowości ogarnia cały dom. Przychodzi moment apogeum napięcia. Marta „zatrzymała się". W jakim celu Marta zatrzymuje się przy Jezusie? „Panie, nic Cię to nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu?" - Marta zatrzymuje się przy Panu tylko po to, aby Mu się poskarżyć, a następnie - by Go strofować („Powiedz jej, żeby mi pomogła!"). Poucza Go, co powinien uczynić i co powinien powiedzieć Marii. Marta nie potrafi słuchać... Nie potrafi się zatrzymać po to, aby BYĆ z Jezusem... Jej serce jest zamknięte i to zamknięcie serca uniemożliwia jej SPOTKANIE się z Jezusem. To ona chce określać Jezusowi ramy spotkania z Nim, nie umie przystanąć, zasłuchać się, BYĆ. Co stanowi moją troskę i niepokój, który nie pozwala mi spotkać się dogłębnie z Panem?


Spójrzmy teraz na Marię. Jaka jest? Co ją cechuje? Maria - kontemplatyczka, skupiona i wyciszona. Trwa w spokoju nawet po interwencji siostry. Jest cała skoncentrowana na Jezusie, który mówi (a więc pragnie być słuchany). Maria się nie spieszy: „usiadła u stóp Pana i wsłuchiwała się w Jego słowo". Maria siedzi u stóp Pana, a więc bardzo blisko, nie gdzieś na progu, nie przystaje w biegu - gdzieś pomiędzy jednym zajęciem a drugim, nie, ona jest „u stóp", tuż przy Nim. Maria wydaje się bierna, ale ta bierność jest pozorna. Jest odważna - potrafi odrzucić konwenanse, nie kieruje się opinią innych. Konwenanse wtłaczają ją do kuchni, bo tak powinna się zachowywać kobieta przyjmująca w swym domu gościa. Ona jednak nie ulega tym konwenansom. Jej serce jest wolne. Czy moje serce jest wolne? Czy potrafię iść za głosem serca, intuicji? Czy nie lękam się opinii innych?



Maria to kobieta wrażliwa - potrafi wsłuchiwać się w drgnienia serca Jezusa. Potrafi odczuć pragnienia Jego serca. Słucha sercem. Widzi sercem. „Maria wybrała dobrą część, która nie będzie jej odebrana". Co jest tą „dobrą częścią"? Ta „dobra część" (czy - według niektórych tłumaczeń Biblii - „najlepsza część"), to SŁUCHANIE SERCEM, kierowanie się w swych wyborach sercem, a w konsekwencji - bycie blisko Jezusa, goszczenie Go w swym sercu, wsłuchiwanie się w Jego słowo.


Jezus pozwolił się ugościć obu siostrom. Chętnie przychodzi tam, gdzie jest oczekiwany, chciany, przyjmowany. Zależy Mu na prawdziwym dobru obu sióstr. Akceptuje ich odmienność. Bierze Marię w obronę przed Martą, ale nie krytykuje Marty. Nie ma jej za złe jej zabiegania, jej krzątaniny, ale sposób, w jaki ona to czyni. On nie tyle chce otrzymywać, choć z miłością przyjmuje zatroskanie Marty, ile sam chce siebie dawać na pokarm. To Jezus chce udzielać gościny tym, przez których jest przyjmowany.


Trwanie w bliskości z Panem (Maria) daje pokój, ciszę, odwagę, autonomię. Oddalenie zaś (Marta) - rodzi niepokój, pośpiech, nerwowość, zbytnie przywłaszczanie sobie innych (Marta chce podporządkować sobie Marię i wcisnąć ją w ramy swojego myślenia).


Gdzie jest moja Betania? Moją Betanią winno być kontemplowanie słowa Pana każdego dnia, wsłuchiwanie się w Jego słowo, poznawanie serca Pana, Jego pragnień, oczekiwań. Piękna jest postawa Marii. Dla niej najważniejsza jest RELACJA, osobowe spotkanie, poczucie bliskości. Zdaje się, że Marta nie ma doświadczenia smaku relacji, bliskości, dlatego też spełnia się przez to, co zewnętrzne, wymierne i na tym się skupia. W Marii jest tęsknota za relacją, za prawdziwym, głębokim spotkaniem. Maria zna smak relacji, wie, jak ważne jest trwanie sercem przy sercu. To jest istota kontaktu z Bogiem i człowiekiem. Można powiedzieć, że Bóg jest Relacją, bo jest Trójcą, wzorem najpiękniejszej komunii. Człowiek realizuje się poprzez relacje i przez nie doświadcza szczęścia, spełnienia. Marta zdaje się nie rozumieć tego, co dzieje się w Marii i co dzieje się pomiędzy Marią a Jezusem. Postawa Marii wzbudza w niej agresję, chęć oskarżenia jej o brak zaangażowania. Maria pragnie czegoś więcej w życiu niż tylko działania. Jej serce jest spragnione, ono całe jest pragnieniem, i nie chce tego pragnienia gasić, tłumić przez działanie, krzątaninę, zabieganie. Pragnie bliskości. JEST z Jezusem. Marta zapewne też myśli, że jest z Jezusem, ale tak naprawdę nie weszła w relację z Nim. Wykonuje pracę dla Niego, ale nie jest z Nim. Swoją miłość do Jezusa wyraża poprzez działanie, ale nie poznała smaku prawdziwej bliskości, smaku intymnego, osobowego spotkania.


Maria „siadła u stóp Pana", czyli najbliżej jak mogła. Chce przede wszystkim BYĆ, nie działać, lecz BYĆ. Chce słuchać Go, smakować tę chwilę bliskości. Maria ofiaruje Panu CZAS, nie pracę, nie działanie, ale czas. To jest istota relacji - CZAS na spotkanie, bycie blisko, słuchanie. Nie ma bliskości, intymności bez ofiarowania sobie wzajemnie czasu. Maria wyczuwa pragnienie Pana - On pragnie obecności, naszej obecności. W relacji najważniejsza jest obecność. Marta daje Mu swą pracę, Maria - obecność. Dobra relacja z człowiekiem wprowadza nas w relację z Bogiem (jeżeli ku temu nie prowadzi - nie jest dobrą relacją). Wiedząc, czym jest relacja, znając jej smak, tęsknimy za nią i jej pragniemy. I odwrotnie - relacja z Jezusem, smakowanie intymności z Nim, otwiera nas na relację z człowiekiem, czyni uważnym na drgnienia jego serca.


Maria wchodzi w relację z Jezusem przez WSŁUCHIWANIE SIĘ w Niego. Ze słuchania rodzi się bliskość. Przez kontemplację ewangeliczną wchodzimy w doświadczenie wsłuchiwania się w Jezusa i wpatrywania się w Niego. To owocuje przemianą mentalności, przemianą w odniesieniu do innych. Kontemplacja rozbudza pragnienie uważności, delikatności wobec drugiego, przyjmowania jego istnienia z wdzięcznością.


W relacji z Jezusem nie chodzi o to, by tylko pracować dla Niego, ale by BYĆ z Nim, by Go słuchać, poznawać, smakować obecność, odkrywać bliskość. Warto prosić Jezusa o doświadczenie smaku relacji z Nim, o doświadczenie intymnego zasłuchania się w Niego, o umiejętność wchodzenia w pragnienia Jego serca. Warto prosić o doświadczenie głębokiej relacji z Nim, która przemienia serce. Smak relacji z Jezusem będziemy wówczas przenosić na relacje z innymi. Doświadczając smaku relacji z Jezusem, spragnieni jesteśmy też głębi w relacjach z innymi. Nie chcemy powierzchowności, ale głębi, radości, bliskości. Pragniemy, by całe nasze istnienie miało smak, by nie było powierzchowne, mdłe, jałowe.


Ks.Józef Pierzchalski 

Otwierany 6425 razy Źródło: sfd.kuria.lublin.pl Autor: Krzysztof Drogowy


Logowanie
Login
Hasło
Zakładanie konta
Wyróżnione teksty
Wnętrze naszego kościoła